Prokuratura oskarżyła 100-latka o pomoc w zgładzeniu 3 518 osób w obozie Sachsenhausen, w którym pełnił warty na wieżyczce strażniczej w latach 1942-1945.

Lekarze po zbadaniu mężczyźni, którego personaliów nie ujawniono (zakazuje tego niemieckie prawo dotyczące spraw kryminalnych), może tylko w ograniczonym zakresie uczestniczyć w rozprawach. Jedna rozprawa nie może trwać dłużej niż 2,5 godziny.

Prokuratura zarzuca mężczyźnie m.in. strzelanie do radzieckich jeńców wojennych i zabijanie innych więźniów cyklonem-B, trującym gazem używanym do masowego mordowania więźniów w obozach zagłady. 

Czytaj więcej

Krematorium w KL Stutthof
Oskarżona 96-letnia sekretarka ze Stutthofu uciekła przed procesem

W wydanym oświadczeniu sąd w Neuruppin, w pobliżu Berlina, przed którym ma toczyć się proces poinformował, że podejrzany jest oskarżony o "okrutne morderstwa". W komunikacie czytamy, że były SS-man przyczynił się do "stworzenia i utrzymania zagrażających życiu więźniów warunków w obozie".

W ubiegłym tygodniu w Niemczech rozpoczął się proces byłej sekretarki pracującej w obozie koncentracyjnym. 96-latka uciekła przed procesem, ale została po kilku godzinach schwytana przez policję.

2,5 godz.

Tyle maksymalnie może trwać jedna rozprawa z udziałem 100-latka

Obóz w Sachsenhausen III Rzesza uruchomiła w 1936 roku. To jeden z pierwszych niemieckich obozów koncentracyjnych, traktowany jako obóz szkoleniowy dla SS-manów, którzy później byli kierowani do obozów zagłady w Auschwitz-Birkenau i Treblince.

Do Sachsenhausen trafiali m.in. członkowie holenderskiego ruchu oporu i obywatele Niemiec, przeciwnicy polityczni nazistów.