Był to jeden z ostatnich pomników upamiętniających osobę związaną z Konfederacją w Richmond.

Setki osób zareagowało entuzjastycznie w momencie, gdy wykonany z brązu posąg siedzącego na koniu generała został zdjęty z monumentu i postawiony na ziemi.

Usunięcie pomnika to sukces ruchów działających na rzecz obrony praw obywatelskich, które od lat domagały się usunięcia z Richmond posągów związanych z Konfederacją, która w wojnie secesyjnej walczyła m.in. o utrzymanie niewolnictwa.

- Trudno było sobie wyobrazić, nawet dwa lata temu, że pomniki w Alei Monumentów zostaną usunięte - mówiła Ana Edwards, aktywistka i założycielka organizacji Obrońcy z Wirginii na rzecz Wolności i Sprawiedliwości.

Czytaj więcej

Pomnik generała Lee usunięty z Charlottesville

Jak dodała usunięcie pomnika gen. Lee jest "symbolem pozbycia się warstw niesprawiedliwości wobec czarnoskórych i osób o innym kolorze skóry, której doświadczały one, gdy rządziły osoby wyznające politykę białej supremacji".

To początek nowej ery w Wirginii

Gubernator Ralph Northam

Gubernator Ralph Northam (Partia Demokratyczna) nakazał ubiegłego lata usunąć pomnik gen. Lee, na fali ogólnokrajowych protestów, które wybuchły w USA po śmierci George'a Floyd'a.

Dopiero jednak w ubiegłym tygodniu Sąd Najwyższy wydał ostateczną decyzję w tej sprawie i pozwolił na usunięcie pomnika generała Konfederacji.

Northam nazwał to zdarzenie "początkiem nowej ery w Wirginii".

Niektórzy z obserwujących usunięcie posągu skandowali "Czyje ulice? Nasze ulice!" i śpiewali "Hey, hey, hey, żegnaj".