Armia Ludowa w powstaniu warszawskim

Udział komunistów w walkach powstańczych w Warszawie przez wiele dekad heroizowano. AL stawiano na równi z AK. Rzeczywistość była jednak o wiele ciekawsza od propagandowych legend. Podłość i fanfaronada mieszały się w niej z rzadkimi przebłyskami bohaterstwa.

Publikacja: 03.08.2023 21:00

Członkowie oddziału Armii Ludowej walczącego w czasie powstania warszawskiego na Żoliborzu

Członkowie oddziału Armii Ludowej walczącego w czasie powstania warszawskiego na Żoliborzu

Foto: Wikipedia

3 sierpnia 1944 r. kierowana przez Zofię Dzierżyńską Radiostacja im. Tadeusza Kościuszki nadawała z Moskwy: „Armia Ludowa powstała do walki w Warszawie. Na ulicach stolicy leje się krew niemiecka. Dzięki uderzeniom polskiej Armii Ludowej załoga niemiecka jest zagrożona frontalnie i od tyłu. Pod Aninem toczą się walki pomiędzy oddziałami Armii Ludowej i oddziałami niemieckimi. Wielka bitwa toczy się na Bielanach i nad prawym brzegiem Wisły, gdzie oddziały polskie torują drogę wojskom sowieckim i Armii Polskiej, atakującym Warszawę. Na Krakowskim Przedmieściu toczą się zaciekłe walki. Ludność stolicy pomaga Armii Ludowej. Do akcji Armii Ludowej przyłączyli się żołnierze polskiej Armii Krajowej”. Autorzy tego kuriozalnego komunikatu nie znali jeszcze rozkazu Stalina nakazującego zatrzymanie frontu przed Warszawą, nie spodziewali się też, że za dziesięć dni sowiecka agencja prasowa TASS wyda komunikat potępiający powstanie. Trzymali się więc narracji mówiącej o tym, że walki o wyzwolenie Warszawy rozpoczęła komunistyczna Armia Ludowa. Propagandową kliszę o wyższości AL nad „reakcjonistami” z AK powielano później wielokrotnie. „Jakże nędznie i haniebnie wyglądała rola AK-owskiego dowództwa wobec tytanicznego wysiłku Armii Ludowej” – pisał w maju 1945 r. marszałek Michał Rola-Żymierski, były dowódca AL.

Gdy po 1956 r. zaczęto przywracać pamięć o AK, nadal starano się pompować zasługi AL w powstaniu. Komunistyczny historyk Antoni Przygoński „ustalił”, że w walkach powstańczych brało udział 1800 żołnierzy AL w „oddziałach walczących i służbach”, z których około 500 poległo, zaginęło lub odniosło rany. I tej kanonicznej wersji się trzymano. A jak było naprawdę?

Czytaj więcej

Polska partyzancka wojna domowa

Reakcyjna awantura

Kadry komunistycznej Gwardii Ludowej, która w roku 1944 przekształciła się w Armię Ludową, opracowały swój własny wariant akcji „Burza”. Jej założenia streszczał tajny rozkaz nr 13 Dowództwa Głównego Armii Ludowej z marca 1944 r. Mówił on, że po wejściu wojsk sowieckich na dany teren bojownicy AL mają nie wstępować do Armii Berlinga, ale „politycznie opanowywać teren”, rozbrajać policję i tworzyć nowe organy bezpieczeństwa. Na przełomie czerwca i lipca 1944 r. Sekretariat KC Polskiej Partii Robotniczej, składający się z Władysława Gomułki, Bolesława Bieruta i Franciszka Jóźwiaka, zastanawiał się, co robić, gdy ruszy ofensywa sowiecka na terenach na zachód od linii Curzona. Doszedł do wniosku, że przywódcy powinni jak najszybciej przedostać się na tereny opanowane przez Armię Czerwoną, by brać udział w podziale władzy. W Warszawie miał pozostać zastępczy Sekretariat KC.

Prawdopodobnie w lutym 1943 r. został opracowany przez Stanisława „Sylwestra” Skrypija plan opanowania Warszawy. Przewidywał on, że oddziały GL opanują kilka kluczowych punktów miasta (ratusz, pałac Brühla, centralę telefoniczną „Pasta”). W dokumencie tym wyraźnie wskazano, że cele należy ograniczyć do minimum ze względu na „siły wroga: faszysty niemieckiego i polskiego”. „Nie możemy zapominać, że w gorączce walk pierwszych godzin można będzie bezkarnie »trzepnąć« ten czy inny oddział reakcyjny włażący nam w parafję” – mówił plan GL.

W ostatnim tygodniu lipca 1944 r. kierownictwo PPR zaczęło podejrzewać, że AK przygotowuje się do wystąpienia zbrojnego w Warszawie. 26 lipca Sekretariat PPR dyskutował nad opuszczeniem Warszawy i wyjazdem do Lublina. Gomułka uważał, że partyjne kierownictwo powinno pozostać w stolicy. Decyzję miano podjąć na kolejnym posiedzeniu wyznaczonym na 30 lipca w Świdrze. 28 lipca Franciszek „Witold” Jóźwiak, szef sztabu AL, zarządził pogotowie oddziałów. Miały one zabezpieczyć mosty i kilka gmachów publicznych, zanim do Warszawy wkroczą wojska sowieckie. Jednocześnie Jóźwiak, szykując się do wyjazdu do Lublina, powierzył swoje obowiązki swojemu zastępcy Józefowi „Sękowi” Małeckiemu. 29 lipca KC PPR doszedł do wniosku, że przygotowania powstańcze AK to tylko blef polityczny. Mimo to tego samego dnia Bolesław Kowalski, dowódca AL w Warszawie, nakazał koncentrację podległych mu oddziałów na Woli i Starym Mieście. Wieczorem Gomułka i Jóźwiak wyjechali do Świdra. Gdy obudzili się rano, miasteczko było już opanowane przez wojska sowieckie. Bierut dotarł do nich rankiem 31 lipca. Postanowili, że Gomułka szybko uda się do Lublina, a Bierut z Jóźwiakiem będą próbowali wrócić do Warszawy (nie udało im się jednak później przedrzeć się przez front). W tym czasie warszawska PPR przygotowała projekt odezwy wzywającej warszawiaków do walki u boku Armii Czerwonej.

1 sierpnia obradował zastępczy KC PPR w Warszawie. Nie potrafił ustalić, czy AK zacznie powstanie, ale snuł już plany objęcia władzy nad stolicą. Kowalski wydał rozkazy na wypadek rozpoczęcia walk. Jedna kompania AL miała zająć ratusz, druga – Pocztę Główną, trzecia – Dworzec Główny. Gdy kilka godzin później wybuchło powstanie, dowództwo AL było jednak totalnie zaskoczone.

Jeszcze 2 sierpnia przywództwo PPR długo debatowało na Starówce, czy przyłączyć się do powstania. Ostatecznie uznało, że trzeba to zrobić ze względu na masowe poparcie ludności Warszawy dla tego zrywu. „Nie wszyscy jednak komuniści i AL-owcy zdecydowali się na przystąpienie do powstania. Na Okęciu na przykład AL postanowiła zachować całkowitą bierność i nie włączać się do akcji, której przyświecają reakcyjne cele polityczne” – pisał Tadeusz Żenczykowski, szef propagandy AK w powstaniu warszawskim.

Kadry decydują o wszystkim

Czy AL dysponowała jednak jakąś siłą pozwalającą na próbę opanowania kilku kluczowych punktów miasta? Ciekawe światło rzucają na tę kwestię wewnętrzne dokumenty tej organizacji opublikowane w zbiorze „Tajne oblicze GL-AL i PPR” opracowanym przez Marka Chodakiewicza, Piotra Gontarczyka i Leszka Żebrowskiego. Raport nr 14 Okręgu I AL z marca 1944 r. wskazuje, że na Żoliborzu organizacja miała w sekcjach bojowych 22 ludzi, na Pradze – 19 (w tym 5 ze skrajnie prawicowej organizacji Miecz i Pług!), na Ochocie – 7, na Powiślu – 5, na Powązkach – 6, a na Mokotowie 5 z socjalistycznej organizacji RPPS. Ciekawie sytuacja wyglądała na Woli, gdzie na 29 ludzi aż 24 przeszło z AK. Fatalnie wyglądał ich stan uzbrojenia. W rubrykach dotyczących Pragi i Ochoty zapisano: „broni nie ma”.

Raport nr 2 Dowództwa Głównego AL z okresu od 15 kwietnia 1944 do 15 maja 1944 r. podawał już natomiast, że Okręg I (Warszawa Miasto) liczy 342 żołnierzy, uzbrojonych w 40 karabinów, 3 pistolety maszynowe, 1 lotniczy karabin maszynowy, 51 granatów i 13 butelek zapalających. Jako tako zorganizowano osiem plutonów i pluton szturmowy „Czwartaków”, który uznawano za jednostkę „elitarną”. Oddział „Czwartaków”, dowodzony przez Lecha „Konrada” Kobylińskiego, składał się głównie z młodzieży w wieku od 17 do 23 lat i miał już na koncie zarówno kilka akcji bojowych, jak i udział w wymuszeniach pieniędzy na potrzeby organizacji.

Po wybuchu powstania stany liczbowe AL wzrosły. O ile AK i NSZ odsyłały wielu ochotników z  kwitkiem – bo nie mogli zapewnić im broni – o tyle komuniści przyjmowali do siebie każdego chętnego. W ten sposób wiele osób nigdy wcześniej niemających nic wspólnego z komunizmem czy nawet socjalizmem, trafiło w szeregi kombatantów (czy raczej służb tyłowych) tej organizacji. Do AL wstąpił m.in. oddział ocaleńców z Żydowskiej Organizacji Bojowej dowodzony przez Icchaka „Antka” Cukiermana. Mimo to AL nie stanowiła znaczącej siły bojowej w porównaniu z AK (45 tys. żołnierzy) czy NSZ (3,5 tys. ludzi). Raport generała Antoniego „Montera” Chruściela, faktycznego dowódcy powstania, z 1 października 1944 r. mówił: „W ogóle D-ctwo A.L. podawało swoje stany raz na 1000, 2-gi raz na 700 osób. Stan bojowy faktyczny: 1 pluton względnie uzbrojony (+40 osób)”. Raport AL z 30 sierpnia 1944 r. oceniał siły organizacji na Starym Mieście na 152 osoby, z czego grupę bojową stanowiło 35 osób, grupę saperską – 38, służbę bezpieczeństwa – 16, personel szpitala – 12, kuchnię – 12, a chorych i rannych – 31. Jako uzbrojenie podawano: 5 karabinów, 2 pistolety maszynowe, 6 pistoletów i 18 granatów.

Ocenę liczebności AL w dniach powstania mocno utrudnia to, że po 15 września 1944 r. jej siły rozmyły się w ramach Połączonych Sił Zbrojnych AL, PAL i KB. Owe Połączone Siły Zbrojne pod względem politycznym uznawały władzę kolaborantów z PKWN, ale pod względem wojskowym podporządkowały się dowództwu AK. Co ciekawe, były one współtworzone przez organizacje niemające korzeni komunistycznych. PAL, czyli Polska Armia Ludowa, była wcześniej uważana wręcz przez AL za niebezpieczną konkurentkę. Owa socjalistyczna organizacja przyciągnęła do siebie m.in. Milicję Ludową RPPS, część Polskiej Ludowej Organizacji Niepodległościowej, część Komendy Obrońców Polski i część Gwardii Obrony Narodowej. Jej komendant Henryk „Czarny” Borucki działał w konspiracji od 1939 r. i był podziwiany jako człowiek, który uciekł z aresztu Gestapo. Obecnie historycy twierdzą jednak, że jego relacje z niemiecką policją polityczną były co najmniej dziwne. Niemcy planowali mu nawet powierzyć dowództwo polskich oddziałów walczących z Sowietami!

PSZ dowodził samozwańczy generał Julian Skokowski. Miał piękny antybolszewicki epizod w życiorysie – jako dowódca oddziału Murmańczyków w północnej Rosji w 1918 r. W 1939 r. był dowódcą piechoty dywizyjnej 25. Dywizji Piechoty i dowódcą Grupy „Palmiry”. Działalność konspiracyjną zaczął w 1941 r. w nacjonalistycznym Związku Jaszczurczym, skąd później przeszedł do Gwardii Obrony Narodowej, a stamtąd do PAL. 29 lipca 1944 r. obkleił ulice Warszawy odezwą wzywającą do powstania, w której kłamliwie twierdził, że dowództwo AK uciekło z miasta i on wobec tego przejął komendę. Zastępcą dowódcy PAL z ramienia RPPS był Jan Mulak – później znany jako legendarny trener lekkoatletyczny, a w III RP senator SLD, marszałek senior Senatu III kadencji. Liczebność PAL w powstaniu różne źródła szacują od 120 do 500 żołnierzy. Jednym z nich był profesor Bronisław Wieczorkiewicz, badacz gwary warszawskiej i zarazem ojciec znanego historyka profesora Pawła Wieczorkiewicza.

Historycy zastanawiają się, jak bardzo PAL była zinfiltrowana przez sowieckie tajne służby, ale jak dotąd nie znaleźli rozstrzygających dowodów na ten temat. Faktem jest, że to jeden z oficerów PAL, Stanisław „Skała” Piękoś, był w marcu 1945 r. posłańcem generała NKWD Iwana Sierowa do przywódców Polski Podziemnej. W czasie powstania zaś, 7 września, oficer PAL Stanisław „Litwin” Sławiński zainicjował bunt przeciwko dowódcy AK generałowi Tadeuszowi „Borowi” Komorowskiemu. Namówił kilku oficerów PAL, AK i nawet NSZ, by podpisali się pod odezwą wzywającą „Bora” do dymisji, a AK do podporządkowania się PKWN.

Trzeci człon Połączonych Sił Zbrojnych stanowił Korpus Bezpieczeństwa, który miał liczyć w powstaniu 600–700 żołnierzy. Tworzyli oni m.in.: Batalion Szturmowy „Nałęcz” na Starówce, Batalion Szturmowy „Jur-Radwan” w Śródmieściu Północnym i Batalion „Sokół” w Śródmieściu Południowym. Organizacja ta została stworzona przez zwolenników generała Sikorskiego, a w jej skład wchodzili m.in. bojownicy Strażackiego Ruchu Oporu „Skała”. Mocno angażowała się w pomoc dla getta. Była podporządkowana AK, aż w lipcu 1944 r. nagle podpisała porozumienie o współpracy z PAL. Jej komendant, pułkownik Andrzej Wincenty „Tarnawa” Petrykowski, wyjechał przed powstaniem do Lublina, by nawiązać kontakt z dowództwem LWP. Dowództwo nad warszawskimi oddziałami KB pozostawił pułkownikowi Leonowi „Doliwie” Korzewnikjancowi, w 1939 r. komendantowi straży pożarnej podczas obrony Gdyni i Oksywia.

We wrześniu 1944 r. władzę PKWN uznał również Związek Syndykalistów Polskich. Jego członkowie walczyli jednak w powstaniu w podporządkowanej AK 104. Kompanii Syndykalistów. Brała ona udział m.in. w walkach o ruiny Zamku Królewskiego, katedry św. Jana i broniła Domu Profesorów. W pierwszych dniach powstania rozrosła się z 50 do 360 ludzi, z których jednak tylko 38 zdołało się ewakuować do Śródmieścia. Dowódcą jednego z jej plutonów był Stanisław „Nałęcz” Komornicki, który zaczął powstanie jako żołnierz scalonej z AK Narodowej Organizacji Wojskowej, ale po rozproszeniu swojego oddziału wstąpił do 104. Kompanii. We wrześniu przedostał się z Czerniakowa na Pragę, gdzie wstąpił do LWP. Dosłużył się stopnia generała i był znanym historykiem wojskowości. Zginął 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku.

Między hańbą a sławą

Edwin „Gustaw” Rozłubirski w 1939 r. jako 13-latek został przyjęty do 1. Korpusu Kadetów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego we Lwowie. Brał udział w obronie „Zawsze Wiernego Miasta” przed Niemcami. Później ukrywał się przed sowieckimi wywózkami. Po wkroczeniu Niemców został wcielony do Baudienstu, skąd uciekł w 1942 r. Jakimś dziwnym trafem przyłączył się do komunistycznej Gwardii Ludowej. Miał wówczas 16 lat i chyba nie był zorientowany politycznie. Służył w partyzantce, a w Warszawie pomagał organizować pluton szturmowy „Czwartaków”. W rozmowie z Lechem Kowalskim, zamieszczonej w książce „Generałowie”, tak wspominał pierwszy dzień powstania: „Znajdowałem się 1 sierpnia przy ulicy Hożej, w mieszkaniu dowódcy »Czwartaków« por. Lecha Kobylińskiego »Konrada«, późniejszego profesora Politechniki Gdańskiej. Około 17.00 usłyszeliśmy strzelaninę; początkowo nie zwróciliśmy na to większej uwagi, ale wpadł na moment do mieszkania adiutant »Konrada«, Zbyszek Kulesza (zginął później w powstaniu), oznajmiając, że wybuchło powstanie. Myśleliśmy, że żartuje. (…) Ale, ponieważ strzelanina się przedłużała, postanowiliśmy zejść na dół i zobaczyć, co się dzieje. Na ulicy Hożej, mniej więcej na wprost wytwórni serów, która funkcjonuje do dzisiaj, spotkaliśmy chłopaków z AK z opaskami na rękawach z napisem WP. Uzbrojenie mieli bardzo liche i toczyli już walkę z Niemcami, którzy skryli się we wspomnianej wytwórni serów. Rzucali w bramę granatami własnej produkcji, ale te nie wybuchały (…). »Konrad« polecił mi im pomóc, pobiegłem na górę do jego mieszkania i przyniosłem potrzebne uzbrojenie, w tym karabin maszynowy, pistolet i granaty. Ocena naszego wsparcia nie należy do mnie, ale brama po pierwszym wybuchu granatu puściła, przez wyłom wskoczyli chłopcy z AK i unieszkodliwili broniących się Niemców. Pobiegłem za nimi. Od tego momentu miałem hełm, który zdjąłem jakiemuś zabitemu Niemcowi; był nieco pokrwawiony, ale deszcz trochę padał, więc nie było problemu. Służył mi później przez całe powstanie”. Rozłubirski nieco później brał udział w walkach o Ministerstwo Komunikacji, do których użył jedynego karabinu maszynowego będącego na uzbrojeniu AL w Warszawie. „Silny ogień wyciszył Niemców na jakiś czas. Ludzie zaczęli mi bić brawo, zapanował niespotykany entuzjazm, wręcz euforia. Niektórzy przynosili nam ze sklepów słodycze, pamiętam, że dostałem dużo »krówek«. Przyłączyliśmy się później do tego oddziału, dostaliśmy od nich te same opaski, jakie oni nosili. Jeszcze dwie doby walczyliśmy wspólnie. Po czym »Konrad« nas ściągnął i zameldowałem się u niego. Otrzymaliśmy zadanie przebicia się na Stare Miasto” – wspominał Rozłubirski.

1 sierpnia wieczorem do walk na Woli włączył się oddział AL Zbigniewa „Stacha” Paszkowskiego (późniejszego szefa UB w Warszawie), który w następnych dniach przeszedł na Starówkę. Główne siły AL, w tym „Czwartacy”, były skupione na Starym Mieście. Największym ich wyczynem bojowym była próba zdobycia 17 sierpnia „Czerwonego Domu” w okolicach ulic Boleść i Mostowej. AL-owcy zdołali wysadzić część budynku i wyprzeć z niego Niemców, ale po kilku godzinach sami zostali wyparci. Raport generała „Montera” tak podsumowywał działalność bojową AL na Starym Mieście: „obsadzili barykadę II rzutu na Podwalu przy Kapitulnej i Zapiecku, mając na przedzie przy pl. Zamkowym barykady obsadzone przez A.K., dublowali też obsadę barykady na Mostowej przy ulicy Boleść i czasami walczyli nawet dobrze samodzielnie. Pojedynczy członkowie A.L. uwijali się wśród załóg innych barykad (…), lecz chodziło tylko o zaakcentowanie obecności A.L., a nie o faktyczny jej udział w akcji. Po kilku dniach członkowie A.L. porzucili barykadę na Podwalu”.

26 sierpnia niemieckie bombardowanie lotnicze zburzyło kamienicę przy ul. Freta 16, pod której gruzami zginął niemal cały sztab AL, z Bolesławem Kowalskim na czele. Dowództwo przejął Henryk „Hiszpan” Woźniak. „Całą A.L. ogarnęła panika i masowo rzuciła się do kanału” – pisał generał „Chruściel”. Dowództwo powstańczej Grupy „Północ” raportowało natomiast 28 sierpnia: „W ciągu nocy dowództwo i oddziały AL w sile około 300 opuściły stanowiska bojowe, nie zawiadamiając dowódcy odcinka: bez rozkazu wyszły na Żoliborz, zmuszając swoich żołnierzy, którzy chcieli zostać, i terroryzując posterunek obronny włazu. Żoliborz otrzymał rozkaz rozbrojenia i izolowania winnych i traktowania [ich] jak dezerterów”. 40 AL-owcom udało się uciec do Kampinosu.

Na Starówce został jednak oddziałek Rozłubirskiego, który 1 września został ewakuowany kanałami do Śródmieścia, gdzie walczył w okolicach Książęcej i placu Trzech Krzyży. Generał „Bór” odznaczył 22 września Rozłubirskiego Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Order ten dostał wówczas też inny żołnierz AL (wywodzący się z podziemia żydowskiego i z RPPS) – Jan „Janek” Szelubski. Oddziałki AL walczyły również na Żoliborzu, Marymoncie i Czerniakowie. 30 września 28 członkom AL, z Lechem Kobylińskim na czele, udało się przedostać z Żoliborza na drugi brzeg Wisły. Wcześniej z Czerniakowa na Pragę udało się przeprawić m.in. Alicji „Ince” Solskiej, łączniczce AL, która stała się później żoną premiera Piotra Jaroszewicza. Większość AL-owców wychodziła jednak z Warszawy do obozów jenieckich w gronie AK-owców, którzy wspaniałomyślnie podarowali im wcześniej fałszywe legitymacje członkowskie AK. Niektórzy z nich później brzydko odpłacą za to kolegom z powstania, służąc w UB.

Julian Skokowski (1886–1959) – generał brygady ludowego WP. Dowódca PSZ w powstaniu

Julian Skokowski (1886–1959) – generał brygady ludowego WP. Dowódca PSZ w powstaniu

Polona.pl

Bolesław Kowalski (1915–1944) – dowódca AL w Warszawie, walczył i zginął w powstaniu

Bolesław Kowalski (1915–1944) – dowódca AL w Warszawie, walczył i zginął w powstaniu

Centralne Archiwum KC PZPR/Wikipedia Commons

PRL-owska propaganda: rekonstrukcja walk powstańczych na Starówce szturmowego Batalionu Armii Ludowe

PRL-owska propaganda: rekonstrukcja walk powstańczych na Starówce szturmowego Batalionu Armii Ludowej im. Czwartaków. Warszawa, listopad 1947 r.

PAP

3 sierpnia 1944 r. kierowana przez Zofię Dzierżyńską Radiostacja im. Tadeusza Kościuszki nadawała z Moskwy: „Armia Ludowa powstała do walki w Warszawie. Na ulicach stolicy leje się krew niemiecka. Dzięki uderzeniom polskiej Armii Ludowej załoga niemiecka jest zagrożona frontalnie i od tyłu. Pod Aninem toczą się walki pomiędzy oddziałami Armii Ludowej i oddziałami niemieckimi. Wielka bitwa toczy się na Bielanach i nad prawym brzegiem Wisły, gdzie oddziały polskie torują drogę wojskom sowieckim i Armii Polskiej, atakującym Warszawę. Na Krakowskim Przedmieściu toczą się zaciekłe walki. Ludność stolicy pomaga Armii Ludowej. Do akcji Armii Ludowej przyłączyli się żołnierze polskiej Armii Krajowej”. Autorzy tego kuriozalnego komunikatu nie znali jeszcze rozkazu Stalina nakazującego zatrzymanie frontu przed Warszawą, nie spodziewali się też, że za dziesięć dni sowiecka agencja prasowa TASS wyda komunikat potępiający powstanie. Trzymali się więc narracji mówiącej o tym, że walki o wyzwolenie Warszawy rozpoczęła komunistyczna Armia Ludowa. Propagandową kliszę o wyższości AL nad „reakcjonistami” z AK powielano później wielokrotnie. „Jakże nędznie i haniebnie wyglądała rola AK-owskiego dowództwa wobec tytanicznego wysiłku Armii Ludowej” – pisał w maju 1945 r. marszałek Michał Rola-Żymierski, były dowódca AL.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Historia Polski
Jak Izabela Radziwiłłowa ratowała żydowskie dzieci w pałacu w Nieborowie
Materiał Promocyjny
Zwinny, wyrazisty i dynamiczny. SUV, który bryluje na europejskich salonach
Historia Polski
Insytut Pileckiego uhonorował kolejną polską rodzinę, która ratowała Żydów
Historia Polski
17 września 1939 r.: Zdradziecki cios w plecy i najhaniebniejszy rozkaz w historii
Historia Polski
Rocznica odkrycia części Archiwum Ringelblum
Materiał Promocyjny
THE FUTURE OF FINANCE
Historia Polski
Wiedeńska przegrana
Materiał Promocyjny
Nowe finansowanie dla transportu miejskiego w Polsce Wschodniej