Do XVII w. okres Bożego Narodzenia był nazywany przez lud polski „godami". Wiele obyczajów pochodziło z czasów pogańskich i nie miało żadnego odnośnika w tradycji chrześcijańskiej. Samo słowo „kolęda" wywodziło się prawdopodobnie od rzymskiej nazwy pierwszego dnia nowego miesiąca – calendae. Stary rok kończył się bowiem w średniowieczu 24 grudnia, a nowy zaczynał 25 grudnia. Stąd też koniec starego i początek nowego roku był świątecznie sławiony pieśniami o narodzeniu Pana, zwanymi kolędami.

Być może polska nazwa „kolęda" miała też związek ze starofrancuską nazwą „la calenda" – oznaczającą pogańskie święto Kolady. W Polsce to święto nazywane było „godami". Przez dwa tygodnie radośnie żegnano stary rok i witano nowy. Nasi przodkowie świętowali hucznie „gody" od wigilii Bożego Narodzenia aż do Trzech Króli, a każdy wieczór w tym okresie miał charakter biesiadny. Przez te dwa tygodnie należało się wystrzegać ciężkich prac, jeść smacznie i suto, pić do upadłego, zapraszać gości, bawić się i śpiewać. Jakże nam dzisiaj brakuje tej wspaniałej tradycji!

W języku Słowian słowo „god" oznaczało rok, a „gody" i „godowanie" stały się z czasem synonimami wspaniałej uczty, biesiadowania i zabawy. Stąd też pochodzi słowo „gość", oznaczające uczestnika biesiady świątecznej, przybywającego do nas w odwiedziny w czas godów.

Czytaj więcej

Józef. Ostatni z dynastii

Zygmunt Gloger pisał: „W Polsce, gdy przyszły gody, nie było końca najrozmaitszym zabawom, powinszowaniom, podarkom, przebieraniu się za Żydów, cyganów, niedźwiedzi, kozy, tury, chodzeniu po domach ze śpiewem kolęd, z wilkiem żywym, a w braku takowego z chłopcem przebranym w wilczą skórę". Ten radosny czas uczt i zabaw zamykało piękne i wyjątkowo uroczyście obchodzone Święto Trzech Króli, które tego dnia zbiegało się z wigilią Bożego Narodzenia obchodzoną przez chrześcijan obrządków wschodnich.

Czy przybyli – jak uważał Marco Polo – z Persji? Czy może z odległych Indii?

Trzej Królowie, nazywani także Mędrcami ze Wschodu, symbolizowali wędrowców, którzy mimo swojego królewskiego majestatu bezwarunkowo akceptują zwierzchność maleństwa narodzonego w ubogiej stajence pasterskiej. W epoce feudalnej epifania miała wskazywać, że to nie pochodzenie, ale wiara otwiera drogę ku zbawieniu i życiu wiecznemu. Królowie, szlachta, arystokracja, mieszczanie, duchowieństwo czy włościanie są w obliczu betlejemskiego żłobka równi. Kolędy i ich nieskrępowane śpiewanie miały zatem silny wydźwięk polityczny i społeczny. To jedyne pieśni religijne, których treść nie była cenzurowana przez kogokolwiek, stąd też niektóre miały przekaz bardzo poufały. Mówiły o zwykłych pasterzach i prostym ludzie, który jako pierwszy spośród wszystkich klas społecznych dostąpił łaski bycia przy nowo narodzonym królu królów. Pouczały, że Zbawiciel nie narodził się w pałacu ani komnacie szlacheckiego dworu, ale w stajence, niczym najniższy z parobków. Chrystus rozpoczął swoją ziemską wędrówkę wśród takich jak oni biednych i ciężko pracujących włościan, a dopiero później przed jego boskie oblicze przybyli królowie jako przedstawiciele klasy panującej.

Czytaj więcej

Pokłonią się Jezusowi. W całej Polsce Orszaki Trzech Króli

Dziwne jest to, że nikt nie zauważał nieścisłości w tej historii. Mateusz jako jedyny ewangelista opisuje pokłon przybyszów wiedzionych światłem Gwiazdy Betlejemskiej. Ale wcale nie wspomina, ilu ich było. Ewangelista pisze jedynie o trzech darach. To nasza wyobraźnia dopowiada nam, że każdy z gości mógł złożyć po jednym darze. Nie wiemy nawet, czy rzeczywiście chodziło o monarchów. Przecież nazywano ich także mędrcami lub magami (od greckiego słowa „magio").

Czy przybyli – jak uważał Marco Polo – z Persji? Czy może z odległych Indii? A może posłużyli jedynie do uwiarygodnienia opowieści o Rzezi Niewiniątek, dokonanej z rozkazu króla Heroda Wielkiego? Dziś wiemy, że Herod zmarł siódmego dnia miesiąca kislew w 4 r. n.e., a Jezus urodził się prawdopodobnie w 6 r. n.e., a więc dwa lata po śmierci Heroda. Uważam, że napisana po 70 roku n.e. opowieść o Trzech Królach i Rzezi Niewiniątek, jasno nawiązująca do podobnych wydarzeń z dzieciństwa Mojżesza, mogła być zatem skierowana głównie do rozproszonych po Imperium Rzymskim odbiorców żydowskich, aby przekonać ich do Dobrej Nowiny.