Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji jest Narodową Agencją Programu Erasmus+ i Europejskiego Korpusu Solidarności. Są to programy związane przede wszystkim z wymianą międzynarodową. Jednak pandemia mocno wpłynęła na obszary związane z kontaktami międzyludzkimi, których nie da się zastąpić spotkaniami wirtualnymi. Jakie jest zainteresowanie programem Erasmus+ w czasach pandemii?

Rzeczywiście, spodziewaliśmy się, że nasze programy bardzo ucierpią. Także nasi odpowiednicy w innych krajach i Komisja Europejska (bo to przecież KE zarządza tymi programami), wszyscy byli pełni obaw. Na szczęście życie zweryfikowało te obawy. Jesteśmy po głównych naborach i mamy w tym roku o ponad 10 proc. więcej zainteresowanych.

To trend, który występuje nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach. Okazało się, że instytucje edukacyjne, ale nie tylko, bo również przedsiębiorcy (oni też korzystają z naszych programów) doszli do wniosku, że pandemia to jest kwestia przejściowa, że trzeba aplikować o środki i mieć nowe pomysły na ciekawe inicjatywy i projekty, bo za moment sytuacja wróci do normy. Poza tym wszyscy wyczekują tych działań, jak również szukają dodatkowych środków

na finansowanie różnych przedsięwzięć. Widać to po liczbie zgłoszeń. Rokrocznie w Polsce o nasze granty ubiega się ok. 4 tys. instytucji. W 2020 roku przewidujemy nawet 4,5 tys. zgłoszeń.

Komisja Europejska właśnie ogłosiła, że jeszcze w tym roku odbędzie się dodatkowy nabór i zostaną przyznane dodatkowe środki. Na poziomie europejskim będzie to dodatkowo 200 mln euro, z czego Polska dostanie ok. 14 mln euro. Przypomnę, że wcześniej otrzymaliśmy prawie 190 mln euro, a więc w sumie na ten rok do rozdysponowania dla Polski jest już ponad 200 mln euro.

Zatem wyjątkowo w październiku będziemy mieli trzeci nabór i wszystkie instytucje edukacyjne, ale też okołoedukacyjne i przedsiębiorcy będą mogli starać się o te dodatkowe środki. Nabór będzie dotyczył głównie projektów skierowanych na działania na odległość, a więc będą to środki dla instytucji, które chcą realizować projekty edukacyjne na odległość albo chcą wypracowywać różne modele takiej edukacji.

Ale nie tylko. Będzie też można aplikować o dofinansowanie działań związanych z kreatywnością oraz z kulturą.

A jak w praktyce wygląda realizacja programu w kontekście obecnych ograniczeń sanitarnych?

Pandemia w oczywisty sposób zredukowała liczbę osób przyjeżdżających i wyjeżdżających. Jednak liczba wniosków zwiększyła się, dlatego że – jak wspomniałem – wszyscy zakładają, iż jest ona zjawiskiem przejściowym i planują następne działania. Komisja Europejska przeprowadziła wśród 11 tys. beneficjentów programu w całej Europie badanie, z którego wynika, że tylko 36 proc. ankietowanych definitywnie postanowiło w najbliższym czasie zrezygnować z realizowania projektów międzynarodowych. Pozostali, czyli niemal 70 proc., albo je przełożyli i umawiają się już na konkretne terminy jesienne czy na następny rok, albo tylko chwilowo zawiesili tę współpracę.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

KE od dłuższego czasu zapowiadała zmiany w programie Erasmus+. Czy pandemia je przyspieszy?

Czekamy na nowe otwarcie Erasmusa+, bo od stycznia będzie nowa perspektywa finansowa UE i nowa siedmiolatka również dla tego programu. Najważniejszą zmianą dla naszych beneficjentów będzie znaczne zwiększenie budżetu programu, co KE już potwierdziła. W tej kończącej się siedmiolatce na całą Unię Europejską przypadało

14,7 mld euro, a w następnej będzie to już nieco ponad 24 mld euro.

Generalnie kształt programu będzie taki, jak projektowano przed pandemią. Natomiast oczywiście są pewne zmiany, bo trzeba reagować na to, co się dzieje wokół nas. Pierwszą zmianę już mamy – to wspomniany trzeci tegoroczny nabór zorganizowany przez KE. A jeżeli chodzi o przyszłą perspektywę, to Komisja Europejska podkreśla wagę nauczania mieszanego – tradycyjnego połączonego z wirtualnym. I w przyszłych naborach priorytetem będą tego typu działania.

Czy zmieni się system akredytacji szkół do programu?

Tak, nastąpi tu duża zmiana, która jednak nie jest skutkiem pandemii, a była projektowana dużo wcześniej. Otóż do tej pory, aby uzyskać dofinansowanie, trzeba było aplikować w konkretnych naborach w poszczególnych latach i wypełnić wniosek, pokazując, jaką inicjatywę chce się zrealizować, jaki jest jej cel, jak się on wpisuje w odpowiednie priorytety europejskie i jakie są na to potrzebne środki. W nowej perspektywie 2021–2027 instytucje nie będą już w ten sposób aplikować o środki, w niektórych sektorach rozpoczął się proces akredytacji według nowego systemu. Oczywiście takie akredytacje będą się odbywać także w innych krajach europejskich.

Co to oznacza? Otóż jeżeli dana instytucja, na przykład szkoła w Polsce, spełni odpowiednie warunki – a więc udowodni, że spełnia wiele różnych kryteriów, które określiła Komisja Europejska – i dostanie taką akredytację, zapewni jej to uproszczony dostęp do środków. Taka szkoła nie będzie już musiała co roku aplikować i przechodzić bardzo skomplikowanej procedury selekcyjnej, a otrzyma do nich dostęp niejako z automatu przez cały okres nowej perspektywy unijnej, a więc przez siedem lat.

Materiał Promocyjny