Szacuje się, że w tym dziesięcioleciu Europa będzie potrzebować dodatkowych inwestycji w wysokości 350 mld euro rocznie, aby osiągnąć cel redukcji emisji do 2030 r. w samych systemach energetycznych. Ponadto potrzebne będzie ponad 130 mld euro na osiągnięcie innych celów środowiskowych.

W finansowaniu transformacji energetycznej udział biorą zarówno sektor publiczny, jak i prywatny. Jest to wyzwaniem w warunkach hamującego globalnego PKB i wysokiej inflacji, ale eksperci zgodnie twierdzą, że kurek z pieniędzmi nie powinien zostać przykręcony. Wręcz przeciwnie: rządy państw i Komisja Europejska powinny zadbać o dopływ dodatkowych środków zapewniających bezpieczeństwo energetyczne i dekarbonizację. Obecna sytuacja gospodarcza jeszcze bardziej uwypukla konieczność transformacji energetycznej UE i osiągnięcia większej niezależności surowcowej.

Ważna rola sektora finansowego

Przedstawiciele instytucji finansowych zgodnie deklarują, że będą aktywnie wspierać zieloną transformację polskiej gospodarki. O konieczności promowania inwestycji ekologicznych przekonany jest m.in. Bank Gospodarstwa Krajowego.

– Aktywnie angażujemy się w projekty wspierające rozwój nowoczesnych, zeroemisyjnych technologii – deklaruje Monika Czokajło, dyrektor biura ryzyka ESG w BGK. Wskazuje, że w procesie transformacji energetycznej kładziony jest nacisk na budowę nowych mocy wytwórczych dostosowanych do standardów UE oraz wzrostu udziału OZE w końcowym zużyciu energii brutto. Bank wspiera także proces przechodzenia na niskoemisyjne bądź bezemisyjne środki transportu publicznego, np. w Poznaniu współfinansował zakup 37 autobusów bezemisyjnych. Oferuje również rozwiązania finansowe skierowane na zielone inwestycje w biznesie.

– Natomiast źródłem kapitału na finansowanie zielonej transformacji powinny być w dalszym ciągu w pierwszej kolejności fundusze UE. Polityka spójności jest dziś jeszcze mocniej nakierowana na realizację zielonych inwestycji zgodnie z podejściem Green Deal – podkreśla Czokajło. Dodaje, że poza funduszem spójności i funduszami strukturalnymi, z których korzystać można poprzez krajowe programy operacyjne, pojawiły się dodatkowe instrumenty UE, w tym Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, skierowany na zielone projekty w energetyce oraz Fundusz Invest EU, który wspiera zrównoważoną infrastrukturę, m.in. zrównoważony transport, zieloną energetykę, łączność cyfrową i zrównoważone gospodarowanie odpadami.

Uzupełnieniem dla środków publicznych i unijnych muszą być natomiast środki prywatne. Motywacją do przekierowania strumienia kapitału w stronę zrównoważonych działalności są nie tylko regulacje.

– Cele dotyczące finansowania w obszarze ESG stają się również elementem strategii biznesowych – mówi Magdalena Trzynadlowska z biura zrównoważonego rozwoju Banku Millennium. Włączył on do swojej strategii na lata 2022–2024 cel dotyczący przeznaczenia 2 mld zł finansowania na projekty związane ze zrównoważonym rozwojem.

– Chcemy też wspierać naszych klientów w pozyskaniu środków unijnych, które też w istotnym zakresie przeznaczone są na zielone inwestycje i transformację energetyczną – dodaje Trzynadlowska.

Rynek kapitałowy się zazielenia

W ekosystemie finansowania zielonej transformacji istotną rolę odgrywa też rynek kapitałowy.

– Do zmobilizowania zielonych inwestycji na giełdzie potrzebujemy m.in. zaangażowania emitentów w udostępnianie szczegółowych danych ESG dotyczących ich działalności. To jest konieczne, by sektor finansowy mógł w rzetelny sposób rekomendować konkretne spółki jako wspierające zrównoważoną transformację, a jednocześnie działające w sposób etyczny – podkreśla Emilia Jakubiak, odpowiedzialna za obszar inwestycji i oszczędności w Banku BNP Paribas.

Pozytywny wpływ na jakość i porównywalność informacji niefinansowych powinny mieć unijne regulacje, w tym taksonomia oraz dyrektywa CSRD. Zgodnie z tą ostatnią od 2024 r. niemal 4 tys. unijnych firm będzie musiało szczegółowo raportować kwestie zrównoważonego rozwoju. Jeśli tego nie zrobią, ucierpi nie tylko ich wizerunek, ale również realny biznes, będzie im np. trudniej pozyskać finansowanie.

Inwestorzy coraz mocniej stawiają na ESG, co oznacza uwzględnianie w inwestycjach kwestii środowiskowych, społecznych i ładu korporacyjnego. Według agencji Bloomberg wartość aktywów o zrównoważonym profilu w skali globalnej osiągnęła na koniec 2021 r. prawie 40 bln dolarów, a do końca 2025 r. będzie to już 53 bln dolarów (około jednej trzeciej wszystkich globalnych aktywów finansowych).

W Polsce rynek funduszy ESG dopiero raczkuje. Wielu klientów nie ma świadomości dotyczącej istnienia rozwiązań umożliwiających inwestowanie zgodne z taką filozofią. Ale ta świadomość będzie rosnąć, także dzięki wprowadzeniu pytań o ESG w tzw. ankietach odpowiedniości (MIFID).

– Nie ma jeszcze badań prowadzonych wśród polskich klientów inwestycyjnych na temat ich skłonności do ESG, ale biorąc pod uwagę trendy europejskie oraz naszą tezę o rosnącej istotności aspektów ESG, szczególnie wśród młodszego pokolenia, te produkty mają długofalowy potencjał. Młode pokolenie liczy nie tylko na zysk, ale też chce zmieniać świat i dbać o dobro planety – mówi Krzysztof Kamiński, członek zarządu Millennium TFI.

Rozwija się również rynek zielonych obligacji. W latach 2015–2020 zagregowana wartość takich emisji wzrosła prawie siedmiokrotnie. Z danych Green Bond Initiative wynika, że na koniec ub.r. globalna wartość zielonych emisji wynosiła ponad 500 mld dolarów, z czego połowa z nich pochodziła z Europy. W tej grupie znalazły się również projekty zrealizowane przez krajowych emitentów – zarówno w sektorze publicznym (obligacje wyemitowane przez Ministerstwo Finansów), jak i prywatnym. Zielone emisje zrealizowały m.in. PKN Orlen i Cyfrowy Polsat.

Maciej Tarnawski, dyrektor zarządzający Santander Bank Polska, podkreśla, że dostęp do finansowania i koszt pozyskania środków powinny być analizowane osobno. Międzynarodowy rynek zielonych obligacji pozostaje dostępny dla emitentów, którzy chcą finansować zieloną transformację. Natomiast sam koszt finansowania jest wyceniany na bazie aktualnej sytuacji rynkowej.

– Spółki będą poddawane coraz większej presji, aby finansowanie przeznaczały na konkretne zielone lub społeczne inwestycje lub przynajmniej realizowały cele powiązane ze wskaźnikami środowiskowymi i społecznymi. Prawdziwie zielone projekty nie będą miały problemów z dostępem do finansowania, jeśli będą oparte na solidnych podstawach biznesowych – podsumowuje Tarnawski.

Opinia partnera Cyklu "Rzeczpospolitej" - Forum ESG"

Liczba opcji w zakresie pozyskania finansowania jest dość duża

Dariusz Kryczka, menedżer, kancelaria EY Law, lider centrum kompetencyjnego Europejskiego Zielonego Ładu.

Zielona transformacja całej gospodarki będzie wymagać znaczącej koncentracji finansowania w stosunkowo krótkim czasie. Liczba opcji w zakresie pozyskania finansowania dłużnego, bezzwrotnego lub pomocy publicznej jest stosunkowo duża. Wybór optymalnej metody będzie zależny od danej technologii, jej stopnia komercjalizacji, kapitałochłonności i wielu innych indywidualnych czynników.

Spośród kluczowych opcji finansowania zielonej transformacji należy wskazać: regulowane mechanizmy wsparcia klasyfikowane do kategorii pomocy publicznej (m.in. kontrakty różnicowe dla OZE), bezzwrotne fundusze krajowe i unijne (m.in. dofinansowania z NFOŚiGW), a także szeroką paletę możliwości pozyskania finansowania dłużnego z udziałem instytucji finansowych, takich jak banki lub fundusze inwestycyjne. Finansowanie komercyjne może przybierać formę zróżnicowanych „zielonych” produktów finansowych zależnych od realizacji KPI środowiskowych, takich jak m.in. zielone kredyty, obligacje czy finansowanie strukturyzowane. Kluczowe będzie spełnienie wymogów Taksonomii UE, która zasadniczo wyznacza, co może, a co nie może być finansowane w sposób preferencyjny. Zarówno sektor publiczny, jak i prywatny będą potrzebne dla zapewnienia finansowania transformacji energetycznej. Można przypuszczać, że obie strony rynku będą się wzajemnie uzupełniać. Można zakładać, że większa rola instytucji publicznych będzie występować szczególnie w tych sektorach, które są kapitałochłonne, strategiczne w znaczeniu całego państwa i wymagają pokrycia komponentu ryzyka lub ewentualnej luki finansowej, takich jak energetyka jądrowa, morskie farmy wiatrowe czy wodór.

Z kolei inwestycje w rozproszone OZE budowane lokalnie lub u prosumentów mogą przyciągać większą uwagę sektora prywatnego z racji na wyższy poziom komercjalizacji rynkowej oraz niższe ryzyko.

Trzeba trafnie określać cele programów związanych z ekoinwestycjami

Mikołaj Pindelski, prof. SGH:

Inwestycje w zakresie zielonej transformacji, odnawialnych źródeł energii, ograniczania emisji gazów itd. to niezwykle szeroki obszar. Umieszczane są tu także rozwiązania w zakresie odpowiedzialnego biznesu. Z jednej strony to bardzo dobrze, że o ESG tak szeroko się mówi i pisze, wskazując jednocześnie na szereg programów, które mogą stanowić źródło ich finansowania. Rośnie świadomość wśród inwestorów, ale też klientów i innych interesariuszy o wadze tych kwestii w dokonywaniu wyborów. Z drugiej jednak strony, niemal wszystko staje się już odpowiedzialne społecznie i ekologiczne. Problemem będzie więc dobre adresowanie i dookreślanie celów programów związanych z inwestycjami w ekorozwiązania.

Wydaje się jednak, że twórcy takich programów, dystrybutorzy i redystrybutorzy środków dokonują w tym względzie szybkich postępów. Dobrym przykładem będzie BGK, który coraz dokładniej wskazuje nie tylko zasady pozyskiwania środków i cele ich wydatkowania, lecz także prowadzi coraz bardziej zasadny i trafny monitoring finansowanych i współfinansowanych inwestycji. Podobnie programy unijne i instytucje zarządzające tymi środkami coraz lepiej są przystosowane do ich przyznawania i dokonywania ocen wniosków. To może ograniczyć zauważalną nieefektywność w ich wykorzystywaniu.

Zielona transformacja wymaga zewnętrznego wsparcia – państwa, instytucji państwowych i prywatnych inwestorów. Nie wszystko będzie przecież przynosić zysk, co może zniechęcać kapitał komercyjny, a jednocześnie nie zmienia faktu, że jest bardzo potrzebne. Tu upatrywałbym wielkiej roli instytucji związanych z aparatem państwowym. Ogrom kosztów, jaki należy pokryć, wykracza zwykle dalece poza możliwości większości biznesów i organizacji. Należy jednak każdą złotówkę i każde euro obejrzeć z każdej strony, weryfikując, czy faktycznie wydatek przyczynia się do osiągania celów zrównoważonego rozwoju.

Opinia partnera Cyklu "Rzeczpospolitej" - Forum ESG"

rp.pl