Obecna sytuacja na rynku surowców energetycznych, będąca pokłosiem wojny w Ukrainie, może budzić pytania o możliwości powrotu do szerokiego finansowania przez banki przedsięwzięć związanych z paliwami kopalnymi, w tym węglem.

Wyjątek potwierdza regułę

W ostatnich latach instytucje finansowe dostosowywały swoją politykę finansowania w taki sposób, aby odzwierciedlała ona cele klimatyczne ustalane m.in. na poziomie Unii Europejskiej, co wiązało się w praktyce z wykreśleniem udzielania finansowania na inwestycje związane z paliwami kopalnymi i przekierowanie dostępnych środków na zieloną transformację, w tym finansowanie odnawialnych źródeł energii (OZE).

Wojna w Ukrainie i odcięcie się od importu surowców energetycznych z Rosji doprowadziły do konieczności organizacji nowych łańcuchów ich dostaw, niosąc za sobą wzrost cen surowców oraz energii z nich wytwarzanej. W Polsce, gdzie ponad 80 proc. energii elektrycznej wytwarzanej jest z węgla i gazu, rosnące ceny energii stanowią realny problem dla tysięcy firm.

Czy w kontekście tak dużych zawirowań oraz ciągle dużego uzależnienia energetyki od paliw kopalnych, kwestie ESG (środowisko, społeczna odpowiedzialność i ład korporacyjny; ang. Environmental, Social and Corporate Governance) schodzą na dalszy plan, a finansujący zmieniają swoje niedawne postanowienia? Jeśli tak, to bardzo punktowo, przejściowo i w bardzo nieznacznej skali.

fot. mat. prasowe

W tym zakresie pojawiły się w Polsce przypadki dopuszczenia przez bank możliwości finansowania handlu węgla w najbliższym sezonie grzewczym – ale takie wyjątki nie powinny być traktowane jako zmiana trendu, lecz bardziej jako działanie doraźne.

Pojawiły się również deklaracje niezamykania się na węgiel, w tym w szczególności na nowe technologie z nim związane, ale finansowanie działalności i inwestycji ograniczających emisyjność pozostaje celem nadrzędnym.

Banki nie działają w próżni

Finansowanie związane z ESG, w tym zielonej transformacji, jest ciągle na czele listy bankowych priorytetów, a instrumenty finansowania uwzględniające wskaźniki ESG są stosowane coraz częściej, również w przypadku finansowania podmiotów spoza branży energetycznej. Żaden z największych banków działających w Polsce nie widzi w tym momencie możliwości trwałych odstępstw od takiej polityki. Banki skupiają się raczej na dostosowaniu kryteriów oceny projektów do obecnej sytuacji, która jest dynamiczna.

Od niedawna banki publikują swoje strategie ESG, w których zobowiązują się do konkretnych działań – w tym przede wszystkim do przeznaczania określonych kwot, idących w miliardy złotych, na projekty proekologiczne czy też udzielania określonych kwot finansowania, stosując instrumenty przeznaczone na finansowanie ekologicznych projektów, w tym powiązanych ze wskaźnikami ESG (m.in. zielone obligacje czy też sustainability-linked loans, z których środki mogą być przeznaczane nie tylko na stricte zielone cele, ale które wymagają z kolei wykazania postępu w realizacji zdefiniowanych celów i wskaźników).

Te działania wynikają między innymi z oczekiwań akcjonariuszy i klientów, rachunku ekonomicznego („jeśli się nie zmienimy, to akcjonariusze i klienci mogą odejść”), jak i z regulacji, nakazujących uwzględnianie ryzyka ESG w procesie udzielania i monitorowania kredytów oraz wymagających prezentowania informacji na temat skali zielonego i „niezielonego” finansowania w ramach informacji niefinansowych.

Dokładniej – chodzi o obowiązkowe ujawnienia wynikające z tzw. taksonomii (rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE w sprawie ustanowienia ram ułatwiających zrównoważone inwestycje), które będą w kolejnych latach coraz szersze, z uwzględnieniem szczegółowej analityki finansowanych działalności, oraz wyliczania tzw. wskaźnika aktywów zielonych (Green Asset Ratio, GAR). Taksonomia definiuje sześć celów środowiskowych, przy czym dotychczas opisane szerzej zostały dwa pierwsze – tzw. cele klimatyczne (tj. łagodzenie zmian klimatu oraz adaptacja do zmian klimatu), w których zakresie banki powinny oceniać finansowane projekty i raportować ich skalę.

Powyższe okoliczności utwierdzają banki w przyjętej strategii proekologicznej. Utrudnieniem mogą być jednak inne czynniki.

Makroekonomia i legislacja – czyli co nas nie zabije, to nas wzmocni?

Elementów ograniczających zieloną transformację można dopatrywać się w kwestiach makroekonomicznych i regulacyjnych: rosnącej inflacji, rosnących w ślad za nią kosztach finansowania (w szczególności w przypadku finansowania denominowanego w złotych), zmianach legislacyjnych dotyczących maksymalnych cen energii.

Te czynniki nakładają istotną presję na rentowność inwestycji, co wymaga dodatkowych wysiłków inwestorów w celu optymalnego przygotowania projektów, ustrukturyzowania ich tak, by realne było osiągnięcie odpowiedniego zwrotu i aby inwestycja nadal była opłacalna.

W przypadku projektów związanych z OZE (m.in. budowy nowych farm wiatrowych czy fotowoltaicznych) rozważane jest coraz częściej finansowanie w euro. Wymaga to jednak zabezpieczenia przychodów z odbioru energii również w tej walucie (by osiągnąć hedging naturalny) – zakup instrumentów hedgingowych z uwagi na ich koszt na ogół nie jest rozwiązaniem. W obecnych realiach podpisanie umowy na odbiór energii w euro nie jest kwestią banalną, nie tylko z uwagi na wciąż dopiero tworzący się\ relatywnie młody w Polsce rynek umów PPA, w tym cPPA (corporate power purchase agreements), ale również trwające obecnie zmiany legislacyjne dotyczące mechanizmu wyliczania maksymalnej ceny energii.

O ile w zakresie inflacji i stóp procentowych łatwiej jest coś zakładać na przyszłość na postawie dostępnych prognoz, o tyle prognoza rzeczywistych cen energii zawisła w niepewności. Do czynników stricte rynkowych dochodzi czynnik niepewności legislacyjnej – nie wiadomo, jak długo obowiązywać będą ograniczenia w zakresie maksymalnej ceny energii, jaki dokładnie będzie mechanizm ich liczenia, czy wprowadzony okres ich obowiązywania nie będzie przedłużany itd.

Chciałoby się wierzyć, że przyjęty zielony kierunek będzie kontynuowany, legislacja nie uniemożliwi realizacji żadnego z przygotowywanych projektów, a powyższe czynniki – po dobrej analizie i ustrukturyzowaniu finansowania projektu – da się okiełznać.

rp.pl