Samochody ogołocono z fantazyjnych dodatków aerodynamicznych, nadając nadwoziom i skrzydłom bardziej uproszczone kształty. W oczy rzucają się także obręcze kół o średnicy 18 cali, zastępujące dość już archaiczne felgi w nieprzystającym do współczesnych wyścigów rozmiarze 13 cali.

Sedno nowych przepisów kryje się jednak pod podłogą: wyprofilowany spód auta będzie teraz odpowiadał za lwią część docisku, dzięki któremu maszyny F1 pokonują zakręty z oszałamiającymi prędkościami. Docisk wytwarzany przez podłogę jest mniej podatny na zawirowania powietrza wywoływane przez poprzedzającą maszynę, będzie tych zawirowań też mniej za sprawą prostszej konstrukcji skrzydeł. Zatem w teorii jazda blisko za rywalem i wyprzedzanie powinny być łatwiejsze.

Różne koncepcje

Tyle że projektantom, zarabiającym ciężkie pieniądze w najlepszych zespołach F1, wcale nie zależy na tym, żeby budować samochody, które łatwo można wyprzedzić. Wręcz przeciwnie – ich zadaniem jest przygotowanie najszybszych maszyn w stawce, które zmiażdżą konkurencję. W odwiecznej rywalizacji twórców przepisów, chcących przeforsować swoje pomysły poprzez coraz bardziej rygorystyczne regulaminy, oraz polujących na osiągi i przeróżne szare strefy projektantów górą bywają z reguły ci drudzy. Popisują się przy okazji imponującą kreatywnością, doskonale także widoczną w tegorocznych konstrukcjach.

Kalendarz mistrzostw świata Formuły 1 w sezonie 2022

20 marca – Grand Prix Bahrajnu (Sakhir), 27 marca – Grand Prix Arabii Saudyjskiej (Dżudda) , 10 kwietnia – Grand Prix Australii (Melbourne), 24 kwietnia – Grand Prix Emilii-Romanii (Imola), 8 maja – Grand Prix Miami (Miami), 22 maja – Grand Prix Hiszpanii (Barcelona), 29 maja – Grand Prix Monako (Monte Carlo), 12 czerwca – Grand Prix Azerbejdżanu (Baku), 19 czerwca – Grand Prix Kanady (Montreal), 3 lipca – Grand Prix Wielkiej Brytanii (Silverstone), 10 lipca – Grand Prix Austrii (Spielberg), 24 lipca – Grand Prix Francji (Le Castellet), 31 lipca – Grand Prix Węgier (Budapeszt), 28 sierpnia – Grand Prix Belgii (Spa-Francorchamps), 4 września – Grand Prix Holandii (Zandvoort), 11 września – Grand Prix Włoch (Monza), 2 października – Grand Prix Singapuru (Marina Bay), 9 października – Grand Prix Japonii (Suzuka), 23 października – Grand Prix USA (Austin), 30 października – Grand Prix Meksyku (Mexico City), 13 listopada – Grand Prix São Paulo (Interlagos), 20 listopada – Grand Prix Abu Zabi (Yas Marina).

Różnorodność koncepcji aerodynamicznych czy w obszarze zawieszenia jest zadziwiająca, podobnie jak tempo rozwoju. Samochody przywiezione na drugą turę testów do Bahrajnu w przypadku niektórych zespołów znacznie różniły się od maszyn sprawdzanych dwa tygodnie wcześniej, pod Barceloną.

Największe zdziwienie wywołała konstrukcja Mercedesa. Urzędujący mistrzowie świata wśród konstruktorów zaskoczyli w Bahrajnie, przywożąc maszynę o niezwykle smukłych kształtach.

Zupełnie inną koncepcję zastosowała ekipa Ferrari – trzecia w zeszłorocznej klasyfikacji, marząca o powrocie do dawnej chwały. Scuderia miała udane zimowe przygotowania, podobnie jak Red Bull – ekipa, która jako pierwsza zdołała przełamać hegemonię Mercedesa w trwającej od 2014 hybrydowej erze.

Broniący mistrzostwa wśród kierowców Max Verstappen liczy na to, że jeden z najwybitniejszych projektantów w dziejach F1, Adrian Newey (jego konstrukcje zdobywały tytuły dla Williamsa, McLarena i ostatnio Red Bulla), wycisnął wszystko co możliwe z nowych przepisów i przygotował samochód, który da przewagę już od początku zmagań.

Tymczasem kierowcy Mercedesa – Lewis Hamilton i George Russell, który po trzech latach terminowania w słabym Williamsie doczekał się fotela w czołowej ekipie – nie mieli po testach tęgich min. Hamilton, podrażniony porażką z Verstappenem w kontrowersyjnym finale sezonu 2021, zapowiadał przed testami, że wraca do akcji silniejszy niż kiedykolwiek.

Na torze okazało się jednak, że tegoroczny Mercedes nie grzeszy stabilnością i ustępuje osiągami nie tylko Red Bullowi, ale także Ferrari. Trzeba jednak wyjątkowej naiwności, by już na wstępie skreślać szanse mistrzowskiej ekipy, zwłaszcza przed pierwszą prawdziwą odsłoną tegorocznej rywalizacji.

Znacznie więcej pewności siebie mają w Ferrari. – Wydaje mi się, że nikt w padoku nie ma takiej wiedzy na temat swojego samochodu, jak my o naszym aucie – twierdzi Charles Leclerc. Kierowca z Monako zwraca uwagę na fakt, że inne ekipy wprowadzały w trakcie testów spore zmiany w swoich maszynach, co może utrudniać zrozumienie ich charakterystyki.

Bez odpowiedzi pozostaje jednak to najważniejsze pytanie: kto przygotował najbardziej skuteczny, najlepszy i najbardziej wszechstronny pakiet w nowej technicznej rzeczywistości. Nawet idealne zrozumienie samochodu nie pomoże, gdy będzie on zbyt wolny, a szybkość na nic się nie przyda, jeśli auto będzie ulegało awariom.

Problemy podczas testów dotykały chociażby McLarena czy Alfę Romeo, gdzie kolejny rok w roli kierowcy rezerwowego zalicza Robert Kubica. Startuje on też w długodystansowych mistrzostwach świata, które rozpoczynają się także w ten weekend, od ośmiogodzinnych zawodów na dystansie tysiąca mil na amerykańskim torze Sebring.

Rosja ukarana

Alfa Romeo jako jedyna ekipa całkowicie wymieniła skład kierowców. Nowym liderem został Valtteri Bottas, który w Mercedesie musiał zrobić miejsce dla Russella, a u jego boku doświadczenie zdobywa pierwszy kierowca Formuły 1 rodem z Chin. Guanyu Zhou ma za sobą solidne występy w seriach juniorskich, ale nie zrobił w nich takiego wrażenia jak wybitni przedstawiciele młodego pokolenia w świecie Grand Prix – Verstappen, Leclerc, Russell czy Lando Norris z McLarena.

Barwy ekipy Haas nadal miał reprezentować Rosjanin Nikita Mazepin, ale po agresji Rosji na Ukrainę amerykański zespół rozwiązał umowę z kierowcą i sponsorem tytularnym, firmą Uralkali, będącą własnością ojca kierowcy, Dmitrija Mazepina. Obaj Rosjanie wkrótce trafili na listę osób objętych sankcjami, a już wcześniej F1 zerwała więzi z Rosją – odwołując tegoroczny wyścig o Grand Prix Rosji i zapowiadając, że w przyszłości ten kraj nie będzie organizował zawodów.

Na razie nie wiadomo, czy Grand Prix Rosji zostanie zastąpione innym wyścigiem, zatem aktualny kalendarz liczy 22 rundy. Zmagania tym razem nie kończą się w grudniu, lecz pod koniec listopada, by uniknąć kolizji terminów z piłkarskimi mistrzostwami świata w Katarze. Właśnie ten kraj, debiutujący jako gospodarz Grand Prix w zeszłym sezonie, jest najpoważniejszym kandydatem do zastąpienia rosyjskiej rundy mistrzostw świata.

W miejsce Mazepina ekipa Haas ściągnęła swojego byłego kierowcę, doświadczonego Kevina Magnussena. Jako nowy lider ekipy Duńczyk będzie też punktem odniesienia dla rozpoczynającego drugi sezon startów Micka Schumachera.

Rekord siedmiu mistrzowskich tytułów należący do jego ojca Michaela został wyrównany przez Hamiltona. O tym, jakie szanse na pobicie historycznego wyniku będzie miał w tym roku kierowca Mercedesa, przekonamy się niebawem. Pierwsze starcie w Bahrajnie przyniesie odpowiedzi na pytania o nowy układ sił.

Autor jest komentatorem telewizji Eleven Sports