fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

firma.rp.pl

Rynek pracy – podczas drugiej fali pandemii jest spokojniej

Rynek pracy zachowuje się teraz spokojniej niż podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa.
Rynek pracy podchodzi spokojniej do pandemii niż podczas jej pierwszej fali. Źródło: Adobe Stock
Na drugą falę pandemii na rynku pracy pracodawcy reagują dużo spokojniej niż wiosną i nie podejmują pochopnych decyzji. Przez ostatnie sześć miesięcy firmom udało się wypracować procedury, które w dużym stopniu przygotowały je na drugą falę.
Sytuacja na rynku pracy jest znacznie spokojniejsza niż miało to miejsce na wiosnę, gdy rozpoczęła się pandemia koronawirusa. – Pierwsza fala pandemii wymusiła na pracodawcach radykalne zmiany w obszarze zarządzania kadrami, organizacji pracy, a nierzadko także przemodelowanie biznesu. Doświadczenia z pierwszej fali Covidu, a co za tym idzie decyzje podejmowane w tamtym czasie, których skutki trwają do dziś, przygotowały pracodawców na obecną sytuację. W marcu i kwietniu br. przedsiębiorstwa musiały reagować bardzo szybko, często niemal z dnia na dzień. Dziś, mając za sobą te doświadczenia, świat biznesu działa z większym spokojem – podkreśla Anita Obidowska, p.o. regionalnego kierownika działu rekrutacji w LeasingTeam Professional.

W firmach produkcyjnych, pracujących zmianowo, często dzieli się kadrę na dwa zespoły, które nie mają ze sobą styczności. Opracowanie i wdrożenie procedur minimalizujących ryzyko transmisji koronawirusa – np. badanie temperatury, dezynfekcja rąk, noszenie maseczek i rękawiczek a w przypadku kantyn montowanie tablic pleksi i udostępnienie środków ochronnych – jest dziś podstawą zachowania płynności pracy.

– Nasi klienci podkreślają, iż korzystając z takich narzędzi i zachowując dużą samodyscyplinę przy ich stosowaniu są w stanie maksymalnie zredukować ryzyko wystąpienia Covid w ich organizacji – zauważa z kolei mówi Katarzyna Dąderewicz, dyrektor Regionu Północ-Zachód w LeasingTeam.

Jeśli chodzi o pracę biurową, jeszcze w marcu i kwietniu wydawało się, że ciężko będzie zastąpić spotkania „face to face”, narady i burze mózgów zebraniami on-line. Jednak okazało się, że jest to możliwe. Przedsiębiorstwa i ich zespoły sprawnie wdrożyły nową organizację pracy, bez uszczerbku na zaangażowaniu i aktywności.

Rynek pracy – niewiele branż bez obaw

Pierwsza fala pandemii pokazała, że mało jest branż, które mogą czuć się całkowicie bezpieczne pod względem zachowania ciągłości biznesu. Wobec tak niepewnej sytuacji gospodarczej, zrozumiałe jest, że firmy do zwiększania liczebności stałego personelu podchodzą asekuracyjnie. Chętniej wybierają bezpieczniejsze rozwiązania, nie wiążące się z dodatkowymi kosztami stałymi – np. zatrudnianie w modelu pracy tymczasowej lub outsourcing wybranych obszarów działania organizacji. Tym samym przygotowują się do ewentualnych negatywnych zmian na rynku, kolejnego zatrzymania gospodarki i strat, które mogą z tego wyniknąć. Jeśli scenariusz okaże się optymistyczny, zrekrutowanych i przeszkolonych pracowników zewnętrznych firma może szybko przejąć, powiększając swój wewnętrzny zespół.

– Pojawiają się również zapytania o rozwiązania do tej pory mało popularne, jak np. utrzymywanie grupy pracowników na tzw. stand-by’u – czyli w gotowości, na wypadek wystąpienia covid w zakładzie i konieczności szybkiego zastąpienia brakującego personelu przez wykonawców z zewnątrz. W sytuacji, gdy konieczne jest wprowadzenie kwarantanny, może to dotyczyć nawet znaczących zespołów – 20, 30-osobowych. W przypadku prac prostych, nieskomplikowanych, niewymagających czasochłonnych szkoleń takie rozwiązanie można z powodzeniem zastosować. Oczywiście wiąże się to z dodatkowymi kosztami, ale jednocześnie daje zabezpieczenie na wypadek wyłączenia całego działu czy zmiany – zwraca uwagę Marta Pilipowicz, dyrektor Regionu Południe w LeasingTeam.

Rynek pracy, a nowe rekrutacje

Firmy z dużą rozwagą podejmują decyzje o nowych rekrutacjach, jednak nie można tu mówić o powieleniu scenariusza z przełomu 1 i 2 kwartału br., czyli kategorycznym blokowaniu a nawet zmniejszaniu liczby etatów. Wręcz przeciwnie – część przedsiębiorstw, które w okresie marca i kwietnia podjęły radykalne decyzje o redukcji zatrudnienia dziś się odradza i potrzebuje uzupełnić swoje zasoby kadrowe.

Choć w początkowej fazie pandemii na rynek pracy uwolniona została spora liczba pracowników, już po kilku miesiącach od odmrożenia gospodarki problem braku rąk do pracy powrócił, szczególnie w obliczu znaczącego zmniejszenia się liczby pracowników z Ukrainy. W przypadku stanowisk specjalistycznych, które trudno obsadzić, przedsiębiorstwa pomimo pandemii zdecydowanie częściej decydują się na rekrutacje z wewnętrznych struktur firmy. Inaczej wygląda sytuacja ze stanowiskami podstawowymi – tam otwartość firm na elastyczne formy zatrudnienia, w tym na pracę tymczasową, zdecydowanie wzrosła.

Źródło: firma.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA