Zaskarżona decyzja zapadła w lutym zeszłego roku, choć dotyczy zaległości w opłatach względem kontrahentów w okresie od lutego do kwietnia 2020 r. (postępowanie trwało od czerwca 2020 r.) Jak pisaliśmy już na łamach „Rz” Neuca (firma, która kupuje leki od koncernów i dostarcza je do aptek) zarzucała prezesowi UOKiK bardzo liczne zaniedbania przy wydaniu decyzji, co miało skutkować jej nieważnością. Podważano nawet kompetencje organu do rozstrzygania w takich sprawach.

WSA nie podzielił jednak tych twierdzeń, wskazując, że zarówno przepisy unijnej dyrektywy, jak i polskiej ustawy ją wprowadzającej pozwalają UOKiK badać kwestię zatorów płatniczych, także jeśli wierzycielem jest przedsiębiorca z innego kraju UE, Europejskiego Obszaru Gospodarczego czy Szwajcarii. Sąd Zwrócił też uwagę, że art. 12 ust. 3 dyrektywy przyznaje ustawodawcy krajowemu prawo do przyjęcia przepisów korzystniejszych dla wierzyciela, niż te w treści samej dyrektywy.

Czytaj więcej

Zatory płatnicze: od dziś nowe przepisy, UOKiK ukarał maruderów

Sąd nie podzielił też zarzutów strony co do postępowania dowodowego. Wskazał, że prezes UOKiK zgodnie z prawem domagał się od spółki informacji o datach transakcji czy należnych kwotach. Ponadto były one weryfikowane z danymi z Jednolitych Plików Kontrolnych VAT i wyciągów bankowych, a także ze sprawozdaniami finansowymi spółki publikowanymi na potrzeby giełdy. Jeśli dalej pozostawały jakieś wątpliwości, UOKiK wzywał firmę do ich wyjaśnienia. Nie można zatem uznać, że bezkrytycznie wierzył on danym z faktur.

Zdaniem składu orzekającego organ w sposób właściwy ustalił stan faktyczny, a skarżąca spółka miała szanse odnieść się do tych ustaleń na etapie postępowania administracyjnego. Nie podzielił on również zarzutu firmy, iż była ona zmuszona do dostarczania dowodów przeciw samej sobie. Sąd wskazał, że organ musi domagać się takich dokumentów od kontrolowanej spółki, gdyż tylko ona ma do nich dostęp. Samodzielne zdobywanie tych informacji przez urząd nadmiernie wydłużałoby czas postępowania.

Podobnie za niezasadny uznano argument o braku zawinienia. Sędzia Arkadiusz Tomczak wskazał, że choć kara administracyjna ma elementy penalne, to przy jej nakładaniu nie bada się winy w rozumieniu prawa karnego, a jedynie to, czy wystąpił stan sprzeczny z prawem. Także zarzut braku pewności kary został oddalony - sposób wyliczania jej wysokości był bowiem taki sam zarówno w chwili zaistnienia zatoru, jak i w momencie orzekania kary. Nie zmienia tego fakt, że w międzyczasie znacznie wzrosła wysokość odsetek za opóźnienie, co było skutkiem podniesienia stopy referencyjnej przez NBP w odpowiedzi na sytuację ekonomiczną w kraju.

- Poczekamy na pisemne uzasadnienie i wtedy będziemy podejmować decyzję w sprawie skargi kasacyjnej. Sąd inaczej, niż my ocenił zagadnienia pojawiające się w sprawie, i moim zdaniem powinny one być też zbadane przez Naczelny Sąd Administracyjny – mówi radca prawny Zbyszko Wizner z kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak, reprezentujący przed WSA spółkę Neuca.

Komentarz UOKiK

„Sąd wskazał, że urząd prawidłowo stosuje formułę obliczeniową dla kary pieniężnej. Wyrok WSA potwierdza słuszność naszego orzecznictwa w sprawach zatorów płatniczych. To jasny sygnał, że niedopuszczalne jest generowanie zatorów płatniczych przez duże spółki, co jest szczególnie widoczne w branży farmaceutycznej” – odpisał departament komunikacji UOKiK na prosbę „Rzeczpospolitej”.