fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

energia.rp.pl

Rząd podzielony, ale przyjął strategię energetyczną

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Przyjęcie we wtorek przez Radę Ministrów Polityki energetycznej państwa do 2040 r. można uznać za pokaz siły ministra klimatu i środowiska Michała Kurtyki, któremu nie brakuje przeciwników w samym rządzie. Strategii nie poparli ministrowie Solidarnej Polski. Dokument wywołał krytykę ekologów i niepokoje wśród górników.

Przyjęcie strategii oznacza nie tylko zgodę rządu na szybszą ścieżkę wychodzenia z węgla, ale też akceptację dla rozwoju energetyki jądrowej. Zgodnie z założeniami, pierwszy blok jądrowy o mocy 1 – 1,6 GW ma ruszyć w 2033 r. Kolejne bloki będą uruchamiane co dwa – trzy lata, a cały program jądrowy zakłada budowę sześciu takich instalacji.

Strategia zakłada też rozwój odnawialnych źródeł energii. W 2030 r. udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto ma wynieść co najmniej 23 proc. W przypadku energetyki wiatrowej na morzu moc zainstalowana osiągnie ok. 5,9 GW w 2030 r. i do ok. 11 GW w roku 2040. Rozbudowana zostanie infrastruktura gazu ziemnego, ropy naftowej i paliw ciekłych, a także zapewniona zostanie dywersyfikacja kierunków dostaw.

W przypadku węgla, który dziś jest najważniejszym paliwem do produkcji prądu, rząd we wtorkowym komunikacie ograniczył się jedynie do zdawkowej informacji, że redukcja jego wykorzystania w gospodarce będzie następować w sposób zapewniający sprawiedliwą transformację. Zaś do 2040 r. potrzeby cieplne wszystkich gospodarstw domowych pokrywane będą przez ciepło systemowe oraz przez zero lub niskoemisyjne źródła indywidualne.

Z naszych informacji wynika natomiast, że utrzymane zostały wskaźniki wykorzystania węgla, proponowane przez ministra Kurtykę. Tak więc w przypadku rosnących cen uprawnień do emisji CO2 udział tego paliwa w miksie energetycznym w 2030 r. spadnie do 37 proc., a w 2040 r. sięgnie już tylko 11 proc. W innym scenariuszu węgiel będzie odpowiadał za 56 proc. produkcji prądu za dziesięć lat i 28 proc. za dwie dekady.

– Trudno te cele uznać za ambitne w obliczu aktualnej polityki klimatycznej UE. Myślę, że w Brukseli polski dokument przyjęty zostanie z politowaniem – komentuje Paweł Czyżakiem z Fundacji Instrat.

– To kuriozalny dokument, który ma się nijak do wyzwań przed jakimi stoi sektor energetyczny w Polsce. Wydaje się, że minister Kurtyka, choć jest odpowiedzialny za resort klimatu, zapomniał o suszach, powodziach czy huraganowych wiatrach, które coraz częściej dotykają nas w związku ze zmianą klimatu. Projekt jest też oderwany od realiów polityki europejskiej. Od dawna wiadomo, że w energetyce potrzebne są rewolucyjne zmiany. Tymczasem PEP 2040 już w momencie wejścia w życie jest nieadekwatny – podkreśla Joanna Flisowska z Greenpeace Polska.

Na drugim biegunie są politycy Solidarnej Polski, którzy już wcześniej wypowiadali się za pozostawieniem węgla jako podstawy polskiej energetyki, w obawie przed utratą bezpieczeństwa dostaw energii. – W związku z komunikatem Centrum Informacyjnego Rządu informujemy, że ministrowie Solidarnej Polski nie poparli uchwały Rady Ministrów z dnia 2 lutego 2021 roku w sprawie „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.” – poinformowała na Twitterze Solidarna Polska, która współtworzy rząd Zjednoczonej Prawicy.

Zaskoczeni są natomiast górniczy związkowcy. Akceptacja strategii energetycznej nastąpiła bowiem wbrew zapisom porozumienia z września 2020 r. między rządem a związkami zawodowymi, który kończył podziemne protesty górników. Zapisano tam, że ostateczny kształt polityki uzależniony będzie od treści umowy społecznej, która ma zagwarantować pracę niektórych kopalń aż do 2049 r. Problem w tym, że umowa społeczna miała zostać opracowana do 15 grudnia, tymczasem prace wciąż są w powijakach. Trwa przeciąganie liny, a górniczy związkowcy próbują namówić rząd do kolejnych węglowych inwestycji. W takiej sytuacji rząd zdecydował, że nie będzie dłużej czekał i postawił górników pod ścianą.

Fotorzepa/Tomasz Jodłowski

– Przyjęliśmy tę decyzję z zaskoczeniem i dużą dozą niepewności. Dostaliśmy jednak zapewnienie od dwóch wiceministrów, że możliwa jest korekta strategii energetycznej o ustalenia zawarte w umowie społecznej – powiedział nam Bogusław Hutek, przewodniczący górniczej „Solidarności”.

Umowa społeczna jest o tyle istotna, że będzie podstawą do sformułowania oficjalnego wniosku do Komisji Europejskiej o możliwość dotowania polskich kopalń z publicznych pieniędzy do 2049 r. Kolejna tura rozmów rządu z górnikami odbędzie się w przyszłym tygodniu.

Źródło: energia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA