Szef resortu edukacji był pytany o sprawę Grzegorza Wierzchowskiego, byłego już łódzkiego kuratora oświaty.

O Wierzchowskim zrobiło się głośno po jego wypowiedzi na antenie telewizji Trwam, w której mówił m.in. o tym, ze "jesteśmy na etapie wirusa LGBT". - Jest to wirus dehumanizacji społeczeństwa, dehumanizacji młodych ludzi i odebrania im wartości. Jedyną naczelną wartością jest pokazanie, że nie ma żadnych zasad i wartości - precyzował Wierzchowski.

Po tej wypowiedzi zwolnienia kuratora domagały się Lewica i Koalicja Obywatelska.

W sobotę Wierzchowski na Twitterze napisał, że w piątek otrzymał informację o odwołaniu go z funkcji kuratora oświaty. Dodał, że w środę widział się z Dariuszem Piontkowskim, który wówczas "nic o tym nie wspomniał".

W sprawie zwolnienia Wierzchowskiego do MEN z prośbą o wyjaśnienia miała zwrócić się Solidarna Polska.

Szef MEN: Decyzja bez związku z poglądami kuratora na temat LGBT

Szef MEN powiedział w Polskim Radiu 24, że w związku ze sprawą "pojawiło się sporo nieporozumień". Dodał, że jak dotąd nie otrzymał oficjalnie pisma od partii kierowanej przez Zbigniewa Ziobrę. - Szkoda, że Solidarna Polska zanim publicznie w tej sprawie wystąpiła, to nie chciała zbadać faktów - mówił Dariusz Piontkowski.

- A fakty były takie, że już kilka miesięcy temu miałem sygnały mówiące o tym, że powinna nastąpić zmiana na stanowisku kuratora w Łodzi i nie miało to żadnego związku z poglądami pana kuratora na temat LGBT - oświadczył minister.

- Ostatnio wojewoda zwrócił się z formalnym wnioskiem - znacznie wcześniej zapowiadał taki wniosek - ja ten wniosek zaakceptowałem i nie miało to żadnego związku, jeszcze raz powtórzę, z poglądami kuratora łódzkiego na temat LGBT i jego ostatnimi publicznymi wypowiedziami na ten temat - dodał szef resortu edukacji.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

"Stanowisko rządu jest podobne do tego, co prezentował pan kurator"

Dopytywany o powody odwołania Wierzchowskiego Piontkowski powiedział, że chodziło o ogólną ocenę tego, jak były już kurator sprawował swoją funkcję, "jak współpracował z innymi instytucjami, m.in. także z wojewodą". - Na tej podstawie podejmowaliśmy decyzję - oświadczył.

- Jeśli chodzi o LGBT, to wyraźnie stanowisko rządu, także i moje, jest podobne do tego, co prezentował pan kurator. My nie jesteśmy zwolennikami LGBT. Wręcz przeciwnie, uważamy, że szkoły powinny być obronione przed taką agresywną propagandą środowisk lewicowych - powiedział minister edukacji.

- Rodzice mają prawo do tego, aby szkoła była miejscem bezpiecznym nie tylko pod względem zdrowotnym, ale także ideologicznym i muszą mieć pewność, że dzieci będą tam stykały się z takimi poglądami, jakie dzieci mają w domach, a nie że ktoś będzie im narzucał jakieś swoje poglądy - dodał.