O Wierzchowskim zrobiło się głośno po jego wypowiedzi na antenie telewizji Trwam, w której mówił m.in. o tym, ze "jesteśmy na etapie wirusa LGBT". - Jest to wirus dehumanizacji społeczeństwa, dehumanizacji młodych ludzi i odebrania im wartości. Jedyną naczelną wartością jest pokazanie, że nie ma żadnych zasad i wartości - precyzował Wierzchowski.

Po tej wypowiedzi zwolnienia kuratora domagały się Lewica i Koalicja Obywatelska. Wierzchowski stracił stanowisko. W sprawie zwolnienia Wierzchowskiego do MEN z prośbą o wyjaśnienia miała zwrócić się Solidarna Polska.

Dowiedz się więcej: Szef MEN: Nie jesteśmy zwolennikami LGBT. Wręcz przeciwnie

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski oświadczył, że odwołanie nie miało "żadnego związku z poglądami kuratora łódzkiego na temat LGBT i jego ostatnimi publicznymi wypowiedziami na ten temat".

W poniedziałek na konferencji prasowej do sprawy odniósł się wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński. Zapewnił, że odwołanie kuratora nie miało związku z jego słowami o LGBT.

Pytany, czy słowa Wierzchowskiego o LGBT były stosowne, wojewoda powiedział, że nie była to "wypowiedź względem osób LGBT, tylko względem pewnej ideologii, do której kurator się odniósł". - Można równie dobrze mówić o wirusie marksizmu i to jest tak samo możliwa figura retoryczna jak to, co powiedział kurator, moim zdaniem - stwierdził Bocheński.

Dopytywany, czy podpisałby się pod słowami byłego kuratora, odparł: - Myślę, że tak.

Czytaj także:
Wicerzecznik PiS: Niedługo opozycja ogłosi wschód Słońca swym sukcesem

Bocheński był też pytany o okoliczności zwolnienia kuratora, który twierdził, że nie otrzymał wypowiedzenia, a o zwolnieniu dowiedział się z mediów. - Pan kurator nie wiadomo z jakiego źródła dowiedział się o odwołaniu, dlatego że miał być odwołany dzisiaj. Zatem pan kurator sam się w mediach odwołał, bo ja go nie odwoływałem, a pismo na niego czeka - powiedział wojewoda. Dodał, że kurator nie otrzymał jeszcze oficjalnego pisma.

Kiedy dokument zostanie wysłany? - Kiedy ustalimy, czy pan kurator jest na zwolnieniu lekarskim, czy jest w pracy. W tym momencie nie umiem tego rozstrzygnąć. Dostałem informację, że źle się czuje - oświadczył wojewoda łódzki.