Choć do rozpoczęcia nowego roku szkolnego został niespełna miesiąc, w szkołach wciąż nie wiadomo, ilu ostatecznie będzie uczniów, ilu potrzeba nauczycieli i na jakich zasadach zostaną zatrudnieni. W Sejmie nieustannie toczą się prace związane z nowelizacją Karty nauczyciela zmieniającej m.in. zasady awansu zawodowego i regulującej kwestię podwyżek.

– Nie ma przepisów, więc my też nie spieszymy się z przygotowaniami do nowego roku szkolnego. Musimy poczekać, aż sytuacja prawna się wyjaśni. Inaczej możemy robić dwa razy to samo – mówi Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

20 proc.

podwyżki wynagrodzeń domagają się nauczycielskie związki zawodowe i opozycja

Obecnie najpoważniejszym wyzwaniem jest rekrutacja – zarówno do szkół średnich (potrwa praktycznie do końca miesiąca), jak i nauczycieli. Tych ostatnich potrzeba więcej niż w poprzednich latach – nie tylko z uwagi na dzieci z Ukrainy (MEiN szacuje, że będzie ich nawet 400 tys.) czy 1,5 rocznika dzieci startujących do szkół średnich, ale także z uwagi na niespotykaną dotąd liczbę odejść. Portal Dealerzy Wiedzy policzył, że w bankach ofert pracy dla nauczycieli jest obecnie 17 080 ofert. Rok temu w sierpniu było ich 13 tys.

– Nie dość że do szkoły nie przychodzą młodzi nauczyciele, ale też odchodzą emerytowani, którzy sobie dorabiali. Teraz mówią, że im się nie opłaca – tłumaczy Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Największy problem z kadrą jest w Warszawie. – W maju na rok szkolny 2022/2023 było 2928 wakatów. Teraz jest to o 453 więcej – 3381 – mówi Renata Kaznowska, wiceprezydentka Warszawy. – Ponad 1,5 tys. etatów jest do obsadzenia w szkołach ponadpodstawowych, ponad 600 w liceach ogólnokształcących, ponad 540 w technikach i ponad 400 w przedszkolach, mniej w szkołach branżowych I stopnia (ponad 120 etatów).

Czytaj więcej

Cisza przed wielką burzą w szkołach. Związki zawodowe przymierzają się do protestu

Kadry brakuje też w Poznaniu. Hanna Janowicz z poznańskiego magistratu zwraca uwagę na to, że choć liczba ta jest porównywalna z poprzednimi latami, to wciąż mają nieobsadzonych ok. 270 wakatów. Z kolei w Łodzi brakuje wciąż 300 nauczycieli.

Niektóre miasta – jak Gdańsk czy Wrocław – wciąż nie potrafią wskazać liczby wakatów, tłumacząc, że nie aktualizowali jeszcze informacji uzyskanych w szkołach w maju. – Nauczyciele składają wypowiedzenia przez całe wakacje. Nawet we wrześniu czy październiku – mówi Pleśniar.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Populizmem szkoły się nie wyleczy

Najtrudniej znaleźć nauczycieli języka polskiego, języka angielskiego, matematyki, WF, informatyki, religii, nauczycieli wspomagających.

Kadry nie brakuje natomiast w Lublinie. – Liczba osób szukających pracy jest zazwyczaj większa niż liczba wolnych miejsc. Zgłaszane są jedynie trudności z pozyskaniem specjalistów kształcenia zawodowego i nauczania przedmiotów zawodowych – mówi Mariusz Banach, wiceprezydent Lublina.

Do pracy w szkole zniechęcają z reguły kiepskie warunki finansowe. Podwyżka nauczycielskich pensji w maju o 4,4 proc. nie zadowoliła pedagogów. Także samorządy nie mają dodatkowych pieniędzy na ekstradodatki motywacyjne, choć niektóre, jak Poznań, właśnie je rozważają. – W związku ze znacznym ograniczeniem dochodów budżetowych miasta w wyniku Polskiego Ładu, a także bardzo wysoką inflacją, co znacznie zwiększa koszty utrzymania miejskiej infrastruktury, w tym szkół i przedszkoli, nie są planowane obecnie kolejne podwyżki dla nauczycieli – mówi Kaznowska. W stolicy dodatki te są i tak najwyższe w kraju – od 600 do nawet 1200 zł miesięcznie. Nie ma także chętnych do pracy na stanowisku dyrektora. Zdarza się, że konkurs nie został rozstrzygnięty, bo nie zgłosił się żaden kandydat. Sporadycznie kandydatów jest więcej niż trzech.