W radiu Siódma 9 Czarnek wymieniał zalety przyjętej przez Sejm nowelizacji prawa oświatowego, która m.in. znacznie zwiększa uprawnienia kuratorów.

Mają oni mieć m.in. prawo odwołania dyrektora szkoły, który dwukrotnie nie wykona pokontrolnych zaleceń kuratorium, a także prawo do decydowania, która z organizacji  pozarządowych będzie mogła przeprowadzać w szkole zajęcia.

Czytaj więcej

Lex Czarnek. PiS znowu chce być jak walec

Sam projekt nowelizacji wzbudził protesty nie tylko wspomnianych organizacji, ale tez dyrektorów szkół, którzy twierdzą, że "lex Czarnek" odbiera szkołom wolność i możliwość zapewnienia wszechstronnego rozwoju uczniów, a z dyrektorów robi "zarządców".

Minister uważa, że "wrzawa" jest dowodem na to, że przepisy "trafiły w dziesiątkę".

- To wrzawa organizacji lewackich, neomarksistowskich, które dokonały skutecznego pochodu rewolucyjnego w wielu miejscach na uczelniach, instytucjach kultury - mówił polityk PiS.

Wśród tych organizacji - zdaniem Czarnka - miałyby być takie, które "wchodziły do szkół z edukacją seksualną grupy B, demoralizującą". Miało się tak zdarzać w dużych miastach, jak twierdzi minister. I zauważa, że  przeforsowane przez niego prawo ma zapewnić rodzicom wychowanie dzieci zgodnie z ich światopoglądem, zaś w szkole jest już  edukacja seksualna - w wychowaniu do życia i rodzinie.

Czytaj więcej

Lex Czarnek nie podoba się prezydentowi? Nieoficjalnie: będzie spotkanie

Nie wiadomo jednak do końca, jakie będą losy "lex Czarnek". Do przyjętej przez Sejm nowelizacji ma zastrzeżenia prezydent i zapowiada spotkanie i rozmowę z szefem resortu edukacji.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ