W czwartek Sejm przyjął projekt nowelizacji prawa oświatowego, nazywany „lex Czarnek”. Zdaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego „przyjęte zmiany burzą dotychczasowy porządek ustrojowy dotyczący kompetencji organów prowadzących i organu nadzoru pedagogicznego”. ZNP zauważa, że kuratorzy otrzymają „kompetencje, które bez wątpienia odbierają prawo rodziców, nauczycieli i dyrektorów szkół w zakresie decydowania o organizacji dodatkowych zajęć w szkołach”.

Zdaniem Sławomira Broniarza, prezesa ZNP, przyjęcie „lex Czarnek” oznacza „zauważalny skręt w prawo”. - Ustawa oznacza chęć ingerowania w to, co dzieje się w szkole. Minister Przemysław Czarnek chce, by ideologia stała się dominującym elementem edukacji - mówił Broniarz w rozmowie z portalem dziennik.pl. Według niego pod rządami PiS „szkoła ma pełnić zupełnie inną rolę niż dziś i wychować nowego obywatela, a ten powinien żyć i myśleć tak, jak chce Prawo i Sprawiedliwość, a najlepiej być też wyborcą tej partii”.

O to, czy Przemysław Czarnek „spodziewa się problemów i oporu ze strony związku zawodowego, jakim jest ZNP”, zapytano ministra w niedzielę w Polskim Radiu 24. - Niespecjalnie mnie to interesuje - odparł szef resortu edukacji.

Czytaj więcej

Wiceminister edukacji: Jeśli ktoś chce wychować bandytę i przestępcę, to proszę bardzo, może to robić

- Jeśli chodzi o członków Związku Nauczycielstwa Polskiego, to ja będę chciał mieć z nimi jak najlepsze relacje, bo to są znakomici nauczyciele, a jeśli chodzi o prezydium tego związku, to proszę zwrócić uwagę na to (...) czym się zajmuje szef ZNP? Zajmuje się warunkami pracy nauczycieli? Zajmuje się warunkami płacy nauczycieli? Zajmuje się tym, że nauczyciele zbyt mało zarabiają jako stażyści, gdy wchodzą do szkoły? Zajmuje się tym, w jakich warunkach pracują i zwraca uwagę na to, że coraz więcej miliardów z „Polskiego Ładu” przeznaczamy na rozbudowę polskich szkół? Nie. On się zajmuje czym? Treścią przedmiotów, które mają być do szkoły wprowadzone. Czy to jest działanie związku zawodowego, czy też działanie już człowieka, który chce ideologizować i indoktrynować? - mówił Czarnek.

We wspomnianym wywiadzie Broniarz krytykował jednak również inny pomysł MEiN, związany z zwiększeniem pensum i czasu pracy nauczycieli. - Jeśli nauczyciele będą musieli biegać od szkoły do szkoły, aby osiągnąć pensum i tym samym godziwe wynagrodzenie to na pewno niezadowolenie będzie rosnąć, a wraz z ogromem pracy czekać nas może także spadek jakości dydaktyki. I kolejne odejścia z zawodu - zwracał uwagę. Mimo to Czarnek ocenił, że „Broniarz już dawno przestał być związkowcem”. - Pan Broniarz jest po prostu politykiem Lewicy. Nawet tego nie ukrywa, często występując na konferencjach prasowych z Lewicą. Nie traktuję go jako związkowca - dodał minister.

Czytaj więcej

Lex Czarnek nie podoba się prezydentowi? Nieoficjalnie: będzie spotkanie

Na tle ZNP Czarnek chwalił „Solidarność”, podkreślając, że „to jest bardzo trudna współpraca, bo przecież też nikt nie spodziewa się, że związki zawodowe będą szły na rękę ministerstwu”. - Ja bardzo szanuję te twarde negocjacje - twarde negocjacje merytoryczne. I rzeczywiście „Solidarność”, ale również Forum Związków Zawodowych, to są związki zawodowe, z którymi się bardzo twardo negocjuje - warunki pracy, warunki płacy nauczyciela , ten status, który proponowaliśmy, zakładaliśmy - zobaczymy, co z tego wyjdzie jeszcze w przyszłym tygodniu. Ale to szanuję. Ja rozumiem twardą postawę związkowców, bo oni są od tego, żeby reprezentować swoich członków, czyli nauczycieli w kwestii warunków pracy i płacy - stwierdził minister.

- Natomiast nie rozumiem czegoś takiego, co robi pan Broniarz (...) to nie jest rola związku zawodowego - zawyrokował szef resortu edukacji. 

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ