Niewystarczające kadry, wyzysk, obciążenie godzinami ponadwymiarowymi, konieczność inwestowania własnych pieniędzy w pomoce dydaktyczne – najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli potwierdził to, o czym od dawna mówili nauczyciele. – Te problemy znane są nam od dawna, ale nie przypuszczałem, że ich skala jest tak duża. Jest gorzej niż myślałem, ale to szczera prawda – komentuje Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

NIK w badanym okresie (od 1 stycznia 2018 r. do 26 marca 2021 r.), stwierdziła, że jednym z największych problemów oświaty jest brak nauczycieli. Na problemy z pozyskaniem kadry narzekało aż 46 proc. dyrektorów. „Najtrudniej było pozyskać nauczycieli fizyki (33 proc.) i matematyki (32 proc.), nauczycieli chemii (24 proc.), języka angielskiego (20 proc.) i informatyki (18 proc.)" – podkreślono w raporcie.

46 proc.

dyrektorów szkół ma problemy z zatrudnieniem kadry

Jak sobie z tym radzono? Przede wszystkim nadgodzinami – pracę ponad wymiar zlecała ponad połowa szkół. Aż 73 proc. pedagogów przyznało, że pracuje w godzinach nadliczbowych. Więcej niż co dziesiąty pedagog pracował w kilku szkołach.

Innym sposobem na łatanie dziur w planie lekcji jest zatrudnianie emerytów (38 proc.) i nauczycieli bez kwalifikacji (35 proc.). Nie zawsze się to udawało, bo aż 12 proc. szkół rozpoczynało rok szkolny, nie mając pełnej obsady.

To wszystko powodowało, że zaledwie 10 proc. nauczycieli deklarowało, że spędza przy tablicy 18 godzin – czyli tyle, ile wynosi pensum. Więcej niż co trzeci nauczyciel spędza przy tablicy 19–23 godziny tygodniowo, 27 proc. uczy 24–26 godzin, a 14 proc. – ponad 27 godzin. Pozostały czas pracy (do 40 godzin) nauczyciel wykorzystuje na przygotowywanie się do lekcji i sprawdzanie klasówek. – Samorządy chętnie przystają na nadgodziny, bo wtedy nie muszą płacić nauczycielom dodatków uzupełniających. Ale nie robiliby tego, gdyby były osoby chętne do pracy w szkole. Tych od lat brakuje – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Czytaj więcej

Nie chcemy nauki zdalnej

„W kwestii przestrzegania 40-godzinnego tygodnia pracy nauczycieli resort współpracował z Państwową Inspekcją Pracy w niewielkim stopniu. W ministerstwie nie analizowano wyników przeprowadzanych przez PIP kontroli poświęconych temu problemowi" – zwraca uwagę NIK. I podkreśla, że w szkołach jest teraz coraz mniej miejsca na zajęcia dodatkowe. W ciągu dwóch lat – od 2016 do 2018 – w polskich szkołach zlikwidowano 65 tys. kół zainteresowań (ich liczba zmniejszyła się z ponad 275 tys. do ok. 210 tys.). A te, które zostały, są prawdopodobnie prowadzone przez pasjonatów, bo aż 56 proc. robi to bez wynagrodzenia. Co trzeci społecznie prowadzi zajęcia pedagogiczno-psychologiczne.

Ale czas to niejedyna inwestycja nauczycieli w oświatę. Aż 36 proc. pedagogów za własne pieniądze kupuje artykuły biurowe potrzebne do przygotowania pomocy dydaktycznych. A zaledwie 12 proc. nauczycieli w czasie nauki zdalnej pracowało na służbowym sprzęcie. Pozostali musieli wykorzystywać prywatne komputery. – System edukacji potrzebuje nie tylko pieniędzy, ale mądrej strategii. Tego nie ma, a NIK wprost zarzuca ministrowi edukacji bezczynność – mówi Pleśniar. – Radziłbym panu ministrowi, by wczytał się w raport NIK, bo tam są prawdziwe problemy, nad którymi powinien się jak najszybciej pochylić – wtóruje Broniarz.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ