- To nie jest tak, że jesteśmy bezpieczni na wieki wieków. Widać to na Ukrainie dzisiaj. Elementy  przysposobienia obronnego znane nam z przeszłości dotyczące budowy broni powinny wrócić  do programów nauczania w VIII klasie szkoły podstawowej w ramach edukacji dla bezpieczeństwa i ewentualnie strzelania z tej broni - to już w I klasie szkoły ponadpodstawowej - powiedział kilka dni temu w "Sygnałach dnia" minister Czarnek.

Jego resort chce zmodyfikować podstawy programowe edukacji dla bezpieczeństwa. Jak dowiedział się TVN24, jeszcze w maju stosowne przepisy zostaną skierowane do konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych.

Czytaj więcej

Uczymy się strzelać

Nadal edukacja dla bezpieczeństwa ma być obowiązkowa jedynie w ósmej klasie szkoły podstawowej oraz w pierwszej klasie szkół ponadpodstawowych.  Ale program nauczania zostanie uzupełniony o  elementy przysposobienia obronnego, które pamiętamy z lat 80. i 90., a więc zapoznanie z bronią i strzelanie na strzelnicy.

Pomocą w przygotowaniu przepisów służyć chce resort sportu i turystyki.

- Odbyliśmy już z panem ministrem kilka rozmów, chociażby o tych strzelnicach wirtualnych, wszystko jest na dobrej drodze, że być może nawet wspólnie napiszemy projekt, który pozwoli instruktorom strzelectwa sportowego odwiedzać szkoły wyposażone w taką wirtualną strzelnicę, którą stosunkowo szybko można w danej szkole rozłożyć i przeprowadzić zajęcia z podstawowej obsługi broni - powiedział minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk.

Pomysł resortu edukacji nie budzi wątpliwości Rzecznika Praw Dziecka.

- Piętnastolatek nawet zgodnie z polskim prawem może już inicjację seksualną przechodzić, to jest od lat dopuszczalne, to dlaczego w tym aspekcie nie możemy dzieci przygotować? - mówił Mikołaj Pawlak.

Projekt budzi też jednak kontrowersje. Przewodnicząca Komisji Edukacji w warszawskiej radzie miasta Dorota Łoboda jest zdania, że plan MEiN powinien zostać skonsultowany z psychologami.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

- Przede wszystkim nie dawajmy do ręki broni 14-15-latkom. Mamy w szkołach 17-18-latków , być może to jest przedmiot dla nich - uważa Dorota Łoboda.

Według psychologów dopuszczanie dzieci do kontaktu z bronią budzi niepokój.

- Dysponowanie wiedzą, jak się bronić w sytuacji różnego rodzaju alarmów czy faktycznych zagrożeń, jest jak najbardziej godne propagowania i wartościowe. Tylko miejmy świadomość, że nie może to doprowadzić do tego, że widzimy bohaterstwo w strzelaniu - podkreśliła w wypowiedzi dla TVN24 psycholog dziecięcy dr Aleksandra Piotrowska.