Przypomnijmy, że pisemny egzamin z języka angielskiego rozpoczął się o godz. 9. Tymczasem Onet informuje, że tuż po godz. 8.30 jedna z użytkowniczek Twittera opublikowała zdjęcie z tematem jednego z zadań maturalnych dotyczącego napisania posta na bloga. Post został już usunięty, ale wywołał szybko burzliwą dyskusję o wspomnianej wypowiedzi pisemnej. Część użytkowników twierdzi, że temat zadania potwierdził się na egzaminie maturalnym z języka angielskiego.

Jak informowaliśmy w dzisiejszym wydaniu, informacje o możliwym przecieku pojawiły się także w kontekście środowej matury z języka polskiego. Na kilka godzin przed egzaminem internauci mieli się bardzo interesować  „Panem Tadeuszem” i informacjami o „Nocach i dniach”, wyszukując dane w internecie. Znajomość tych lektur była potem wymagana na egzaminie dojrzałości. 

Centralna Komisja Egzaminacyjna nie potwierdziła, by maturalne tematy z języka polskiego wyciekły przed ich ujawnieniem. Ale zawiadomiła prokuraturę w sprawie matury z angielskiego. 

- Mamy wątpliwości co do tego, czy egzamin przebiegł zgodnie z procedurami. Zgodnie z procedurami dyrektor szkoły jest zobowiązany na pół godziny przed egzaminem okazać przewodniczącym wszystkich zespołów nadzorujących wszystkie pakiety (z arkuszami egzaminacyjnymi) zapakowane. Oni mają obowiązek podpisać protokół, że zgadza się to wszystko z listem przewozowym - mówił Smolik.

W wypowiedzi dla TVN24 Smolik stwierdził, że CKE podejrzewa któregoś z dyrektorów.

- Rzeczywiście zdjęcie fragmentu arkusza, na którym widać zadania, zostało opublikowane przed godziną 8, czyli ponad godzinę przed rozpoczęciem egzaminu - stwierdził.

Jeśli podejrzenia okazałyby się prawdziwe, maturzystom groziłaby powtórka matury, a dyrektorom szkół lub nauczycielom, którzy ujawnili tematy zadań - odpowiedzialność karna.

Czytaj więcej

Ministerstwo: nie wiemy nic o przecieku na maturze