Na kilka godzin przed maturą z języka polskiego internauci ponoć zaczęli bardzo interesować się „Panem Tadeuszem” i informacjami o „Nocach i dniach”, wyszukując dane w internecie. Znajomość tych lektur była potem wymagana na egzaminie dojrzałości. Na razie jednak maturzyści nie muszą obawiać się unieważnienia matury, ani tym bardziej odpowiedzialności karnej.

– Centralna Komisja Egzaminacyjna nie otrzymała ani nie pozyskała żadnej konkretnej informacji dotyczącej ewentualnego przecieku – mówi Adrianna Całus, rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji i Nauki.

Najbardziej surową formą odpowiedzialności za ujawnienie informacji dotyczących pytań egzaminacyjnych może być sprawa karna.

– Już w poprzednich latach były wątpliwości co do ujawnienia takich informacji i stanowiły przedmiot badania prokuratury. Zgodnie z prawem odpowiedzialności karnej podlega osoba, która pomimo obowiązku zachowania tematu pracy maturalnej w tajemnicy ujawni go, jak również osoba, która pozyska bezprawnie informacje o temacie pracy maturalnej. Takiej odpowiedzialności nie będą natomiast podlegały osoby, które wykorzystają ujawnioną informację – mówi Łukasz Łuczak, adwokat specjalizujący się w prawie oświatowym.

Jeżeli to uczniowie zostaną przyłapani na oszukiwaniu, co najwyżej ich egzaminy mogą zostać unieważnione.

– Taką karę mogą ponieść maturzyści, którzy współpracowali z innymi osobami w trakcie egzaminu, korzystali z niedozwolonych urządzeń lub materiałów czy zakłócali przebieg egzaminu. Wówczas zgodnie z ustawą o systemie oświaty może nastąpić przerwanie i unieważnienie uczniowi lub grupie uczniów egzaminu z danego przedmiotu. Informację o przerwaniu i unieważnieniu egzaminu umieszcza się w protokole egzaminu maturalnego – mówi mec. Łuczak.

Jeśli na maturze udało się ściągnąć, wcale nie oznacza to, że maturzysta ma spać spokojnie. Egzamin może bowiem zostać także unieważniony, gdy sprawdzając pracę, egzaminator zauważy, że zadania były rozwiązywane niesamodzielnie, zwłaszcza gdy odnotuje występowanie w kilku sprawdzanych pracach jednakowe sformułowania wskazujące na udostępnienie innemu uczniowi. Wówczas dyrektor okręgowej komisji egzaminacyjnej przekazuje informację o unieważnieniu egzaminu uczniowi za pośrednictwem dyrektora szkoły.

Takie przypadki już się zdarzały. W 2011 r. okręgowa komisja egzaminacyjna unieważniła wyniki pisemnej matury z chemii 53 absolwentom szkół w Ostrowcu Świętokrzyskim. Uznała, że nie napisali prac samodzielnie.

Czytaj więcej

Dwie godziny przed maturami szukano w sieci odpowiedzi. Przeciek?
Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ