Materiał powstał we współpracy z Medyczną Racją Stanu

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z 2021 r. kobiety stanowią w Polsce 19,8 mln populacji. Od momentu agresji Rosji na Ukrainę trzeba do tej liczby dodać 2 miliony kobiet. To te, które znalazły schronienie w Polsce. Otworzyliśmy dla nich nasze granice, domy i szkoły, ale też placówki medyczne, by dać poczucie bezpieczeństwa na wypadek choroby – podkreślali 14 listopada uczestnicy debaty Medycznej Racji Stanu „Bezpieczeństwo zdrowotne kobiet w Polsce”, będącej forum dyskusji o kondycji mieszkanek Polski i jej wpływie na dobrostan ich bliskiego i dalszego otoczenia.

Rośnie liczba „kobiecych” nowotworów

– Pełnienie przez kobiety wielu ról społecznych powoduje, że każdy kryzys ich zdrowia uderza w poczucie bezpieczeństwa ich rodziny, ale także całego społeczeństwa. Dlatego tak ważne jest objęcie kobiet właściwą opieką oraz czynienie wysiłków, by do takich kryzysów nie dopuszczać i szybko interweniować, gdy do nich dochodzi – podkreślała, otwierając dyskusję Marlena Maląg, minister rodziny i polityki społecznej.

Depresja w Polsce ma twarz kobiety, a bez zdrowia psychicznego trudno w ogóle mówić o zdrowiu

prof. Marek Balicki, psychiatra

Pracujące zawodowo, pełniące funkcje opiekuńcze nie tylko nad dziećmi, ale też seniorami w rodzinie kobiety są przytłoczone nadmiarem obowiązków i zestresowane odpowiedzialnością za tak wiele obszarów coraz trudniejszego życia. – Depresja w Polsce ma twarz kobiety, a bez zdrowia psychicznego trudno w ogóle mówić o zdrowiu – tłumaczył psychiatra prof. Marek Balicki, członek Rady do spraw Ochrony Zdrowia przy Prezydencie RP.

Jak wynika z danych Eurostatu, w 2018 r. średnia długość życia Polek była o dwa lata krótsza od średniej w Unii Europejskiej. Zdaniem ekspertów za nadumieralność kobiet odpowiadają u nas przede wszystkim choroby układu krążenia i nowotwory, choć zwracają też uwagę, jak istotna jest kondycja psychiczna.

Najbardziej typowe dla kobiet to nowotwory piersi. Łatwiejsze do leczenia, gdy wykrywane są we wczesnym stadium. Dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, wraz z Krystyną Wechmann, liderką ruchu Amazonek, od kilku dekad apelują o uwagę dla własnego zdrowia. Tymczasem ponad połowa pań unika badań. Na mammografię zgłasza się około 30 proc. Jeszcze mniej regularnie wykonuje cytologię.

To jednak niejedyny „kobiecy” problem. – Obserwujemy niepokojący wzrost liczby diagnozowanych nowotworów trzonu macicy i rosnącą liczbę zgonów z tego powodu – alarmuje prof. Radosław Mądry, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej, przypominając, że szybka interwencja zmienia rokowania i stanowi znacznie mniejsze obciążenie dla chorych oraz systemu.

Spadek liczby wizyt u ginekologa w pandemii skutkuje dziś rosnącą liczbą kobiet z diagnozą zaawansowanego stadia choroby nowotworowej układu rodnego. Najczęstszym z nich jest w Polsce właśnie rak trzonu macicy, którego diagnozę każdego dnia słyszy 16 kobiet. Nowotwór w stadium zaawansowanym źle rokuje. Pięcioletnie przeżycia nie przekraczają 20 proc. Przełomem terapeutycznym w 30 proc. przypadków, gdy w guzach istnieje określony defekt genów, jest bardzo potrzebna naszym pacjentkom immunoterapia – dostarlimab.

Tylko co trzecia kobieta wykonuje mammografię

Jeśli chodzi o skalę, to największym zagrożeniem jest wciąż rak piersi. Szacuje się, że zachoruje nań jedna na osiem kobiet. Rokowania także w tym przypadku zależą od stadium zaawansowania i podtypu molekularnego. Najczęstszy jest rak hormonozależny rozpoznawany we wczesnym stadium, wolnym od przerzutów odległych.

Jednakże i tu zdarzają się pacjentki z bardziej niebezpieczną postacią choroby. Taki obraz kliniczny pogarsza rokowania mimo dostępnego leczenia. Nawrót choroby w postaci przerzutów odległych występuje nawet u co trzeciej pacjentki, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla życia. – Szansą dla nich jest podanie terapii skojarzonej abemacyklibem w połączeniu z hormonoterapią, o 30 proc. zmniejszające ryzyko nawrotu choroby – podkreśliła prof. Barbara Radecka, ordynator Kliniki Onkologii Opolskiego Centrum Onkologii. Lekarka ma jednak nadzieję na szybką dostępność terapii dla chorych. – Mój optymizm wynika z faktu, iż w Polsce znacząco poprawił się dostęp do nowoczesnych terapii raka piersi. Od 1 listopada jest przecież refundowany sacytuzumab gowitekan– lek odmieniający los pacjentek w jednym z najgorzej rokujących – potrójnie ujemnym raku piersi.

Problemem wciąż rak trzustki i otyłość

Nierozwiązana jest sprawa leczenia chorych z rakiem trzustki – są wciąż bez leczenia w II linii.

O uwagę dla chorych na raka trzustki apelował prof. Marek Wojtukiewicz, kierujący Kliniką Onkologii w Białostockim UM, przypominając, iż ze względu na budowę guza jest on trudny do wychwycenia w stadium pozwalającym na interwencję chirurgiczną oraz w leczeniu.

– Złe rokowania i dramatyczny przebieg choroby są dewastujące dla całej rodziny. Dlatego każda opcja terapeutyczna jest na wagę złota. Ważna była listopadowa decyzja o refundacji olaparybu dla chorych z mutacją BRCA1 i 2. Niestety znajdzie on zastosowanie tylko u kilku procent pacjentów. Dla pozostałych jedyną terapią w II linii jest irynotekan liposomowy. Refunduje go już kilkanaście państw w UE. To bardzo oczekiwana i u nas decyzja – tłumaczył lekarz.

Kolejny problem sygnalizowany przez ekspertów to zagrożenie otyłością. Nadmierną masę ciała ma u nas 46 proc. kobiet. Kardiolodzy, onkolodzy, diabetolodzy i bariatrzy apelują o zrozumienie, iż otyłość stanowi poważne zagrożenie życia. To choroba, z którą nie możemy nikogo pozostawić samemu sobie. Operacje bariatryczne i dostępne już w Polsce nowoczesne leki pozwalające skutecznie kontrolować zarówno cukrzycę, jak i wagę ciała zmniejszają poziom zagrożeń chorobami z nich wynikającymi.

To tylko wybrane wyzwania zdrowia kobiet. Z pewnością jednak w każdym z obszarów klinicznych sytuacja wyglądałaby znaczne lepiej, gdyby nastąpił przełom kulturowy uwalniający kobiety z obowiązku bycia siłaczkami, a świat wokół stał się trochę bardziej przewidywalny.

Materiał powstał we współpracy z Medyczną Racją Stanu