Harakiri rosyjskiej gospodarki już trwa

Wbrew temu, co głoszą rosyjskie władze, sankcje gospodarcze Zachodu na Rosję są skuteczne i coraz bardziej osłabiają tamtejszą gospodarkę. Świadczą o tym wszystkie wskaźniki.

Publikacja: 19.12.2022 21:00

Materiał powstał we współpracy z Polskim Instytutem Ekonomicznym

W celu powstrzymania rosyjskiej agresji na Ukrainę państwa zachodnie nakładają na Rosję kolejne pakiety sankcji gospodarczych. W jakim stopniu są one skuteczne, oceniali eksperci podczas debaty pt. „Sankcje gospodarcze nałożone przez Zachód na Rosję – oczekiwania a rzeczywistość”.

Właściwy krok

– Zachód nie mógł postąpić inaczej, jak nakładając sankcje gospodarcze na Rosję, i to z kilku powodów. Po pierwsze, sankcje finansowe na rosyjski system finansowy miały przede wszystkim osłabić możliwość bieżącego finansowania działań wojennych. Po drugie, sankcje handlowe miały osłabić gospodarkę rosyjską w dłuższym okresie w zakresie finansowania tej brutalnej wojny. A w wymiarze politycznym sankcje pokazały, że wbrew dyskusjom, które toczyły się w UE i szerzej we wspólnocie transatlantyckiej, istnieje coś takiego jak wspólnota państw europejskich i wspólnota transatlantycka obejmująca USA, Wielką Brytanię, Australię i kraje UE, które były w stanie się porozumieć i odpowiedzieć w skoordynowany i spójny sposób na rosyjską agresję na Ukrainę – wyliczał Paweł Śliwowski, wicedyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). – Sankcje były więc uzasadnione z punktu widzenia osłabiania machiny wojennej Rosji, a z drugiej pokazały jedność i zdolność Zachodu do przeciwdziałania jawnym naruszeniom ładu i prawa międzynarodowego – dodał ekspert PIE.

– Poza instrumentami gospodarczymi i politycznymi, które państwa Zachodu już zastosowały, nie mają one zbyt wiele innych możliwości oddziaływania. Nie były gotowe pójść na wojnę, więc kluczowe jest oczywiście wsparcie militarne udzielane przez Zachód Ukrainie, które miejmy nadzieję, pozwoli jej wygrać wojnę fizycznie, na polu bitwy. Sankcje gospodarcze są elementem osłabiania gospodarki rosyjskiej, przede wszystkim sektora zbrojeniowego, i to się dzieje – mówiła Iwona Wiśniewska, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), główny specjalista w zespole rosyjskim.

Co ciekawe, jak przypomniał Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), sankcje w ogóle mogły nie wejść w życie. – Wielu reprezentantów Zachodu chowało głowę w piasek, twierdząc, że po kilku dniach sytuacja się ustabilizuje i będzie można wrócić do normalnego biznesu. Sankcje to efekt presji naszego najważniejszego sojusznika – USA – na kraje Zachodu, ale też zasługa Polski, która głośno i wszędzie gdzie to było możliwe, reprezentowała interesy Ukrainy – podkreślał ekspert KIG.

Oczekiwania a rzeczywistość

– Oceniając sankcje na rosyjską gospodarkę, można zarówno uznać, że spełniły one swą funkcję, jak i że tak do końca się nie stało. Wynika to po prostu z przesadzonych oczekiwań. Przykładowo w Polsce, choć nie tylko, bo także po części w USA, oczekiwano, że sankcje rzucą Rosję na kolana. Tymczasem w przypadku rosyjskiej gospodarki dysponującej jednak ogromnymi zasobami naturalnymi, pół bilionem rezerw walutowych itd. było to niemożliwe. Poza tym w sankcjach nie uczestniczy cały świat, a tylko Zachód – analizował prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC Polska.

Przekonywał, że sankcje trzeba postrzegać jako politykę wbijania igły w sploty nerwowe. – Mają one wywołać u racjonalnego agresora ból i po pewnym czasie agresor ma się zastanawiać, czy jest sens dalej cierpieć, aby osiągnąć cel. Problem z Rosją jest jednak taki, w jakim stopniu jest ona przeciwnikiem racjonalnym. Rosja, podobnie jak Iran, okazuje się bowiem przeciwnikiem nie do końca racjonalnym. Rządzący Iranem byli gotowi doprowadzić kraj do ruiny, a nie ustąpić przed sankcjami. Podobnie jest z Rosją, co tylko pogarsza jej sytuację, dlatego że w krótkim okresie to dla rosyjskiej gospodarki duży kłopot, ale w dłuższej perspektywie jest to gospodarcze harakiri – tłumaczył Orłowski, zastrzegając, że inna sprawa, ile to samobójstwo gospodarcze Rosji potrwa. Może to być 10–20 lat. Tymczasem dla Władimira Putina liczą się najbliższe dwa–trzy lata, w zależności od tego, ile będzie jeszcze Rosją rządził.

– Sankcje to nie jest coś, co miało Rosję rzucić na kolana, wręcz można uznać, że krojono je tak, aby Rosja nie wystraszyła się ich od początku, ale są one potrzebne – zauważył Soroczyński.

– Potrzebujemy ich po to, aby Rosja nie miała pieniędzy na bardzo wiele działalności, które są dla nas groźne. W obszarze zagranicznym to przede wszystkim zdolności agresywne wojska. Drugi element to brak pieniędzy na atom i broń nuklearną, na możliwość szantażowania Zachodu. Potrzeba mnóstwa środków, aby utrzymywać arsenał nuklearny w odpowiednim stanie. Trzecia rzecz, której mają przeciwdziałać sankcje, to kupowanie polityków, partii w różnych częściach świata, a także umożliwianie powiązanym z politykami biznesmenom robienie wysoce opłacalnych interesów z Rosją. Kolejnym celem jest odcięcie finansowania farm trolli, które wpływają na naszą rzeczywistość poprzez oddziaływanie w internecie, fundacji i „ekspertów” destruktywnie wpływających na nasze społeczeństwo. Chodzi też o zmniejszenie środków Rosji na jej wewnętrzną propagandę i aparat przymusu – wyliczał ekspert KIG.

Coraz gorsze dane

– Stan rosyjskiej gospodarki na pierwszy rzut oka nie wydaje się tak ciężki, jak jest w rzeczywistości. Raportowany spadek PKB to ponad 4 proc., ale dane te są zapewne upiększone przez Rosstat. Kurs rubla do dolara osłabił się do 130:1, ale teraz znów osiągnął poziom sprzed wojny, co jest efektem zamrożenia przez Rosję odpływu kapitału. Rosja po prostu nie pozwala go wypuszczać, czyli stało się coś, czego prezydent USA Joe Biden sobie nie wyobrażał. Kurs ten jest więc sztuczny, bo gdyby kapitał mógł z Rosji uciekać, to byłby znacznie niższy – mówił prof. Orłowski.

– Trzeba pamiętać o tym, że Rosja była dość dobrze przygotowana do wojny. Z jednej strony pod kątem rezerw, które zgromadziła, mimo że ich część zamrożono w zachodnim systemie finansowym i możliwość ich bieżącego użycia ograniczyły sankcje finansowe, a z drugiej strony była przygotowana pod kątem wewnętrznych polityk regulacyjnych, np. nałożono właśnie blokadę wypływu kapitału. W rezultacie część firm zachodnich deklarujących odpływ kapitału i wycofanie inwestycji z Rosji miała ograniczone możliwości działania – dodał Paweł Śliwowski.

– Rosyjska gospodarka weszła w tryb półwojenny i nie doszło do załamania na rynkach finansowych oczekiwanego przez Amerykanów. Oczywiście gospodarka Rosji i jej obywatele cierpią, choć Rosja już od 14 lat jest w stagnacji (przeciętne tempo wzrostu PKB to 0,7 proc. rocznie). Sankcje są bolesne, w szczególności dla klasy średniej, która nie może wyjeżdżać na wakacje do wielu krajów i kupować zagranicznych towarów w sklepach w Rosji – wskazał ekspert PwC.

– Sankcje, które nałożono na Rosję, działają. Na początku były to sankcje finansowe i technologiczne oraz na eksport państw zachodnich do Rosji. Zaś od połowy br. zaczęły wchodzić sankcje na rosyjski eksport i np. w metalurgii dotkniętej sankcjami od czerwca już widać spadek produkcji i eksportu. Akurat na metalurgię, poza sankcjami, nakłada się bardzo restrykcyjna polityka Kremla oznaczająca dodatkowe podatki. Również w przypadku sankcji na drewno, które weszły w życie latem, widać efekty, szczególnie w sektorze przetwórstwa drewna zlokalizowanym w zachodniej części Rosji, którego produkcja była skierowana na rynki europejskie. Karelia i tamtejsze zakłady są w poważnych tarapatach. Kolejny element to zakaz importu przez UE węgla z Rosji, który wszedł dopiero w sierpniu. Tu nie widać jeszcze spadku produkcji całościowej, natomiast widoczny jest już spadek produkcji węgla energetycznego. Widać też ograniczenie eksportu. To wymierne dane potwierdzające, że sankcje rzeczywiście działają – wyliczała Wiśniewska. Stwierdziła jednocześnie, że konsekwencje sankcji są łagodniejsze, niż zapowiadano jeszcze w marcu/kwietniu, co wynika z kilku czynników.

– Przede wszystkim z eksportu rosyjskiej ropy po bardzo wysokich cenach. Zapowiedź embargo na nią w szóstym pakiecie sankcji UE spowodowała wzrost importu rosyjskiej ropy przez państwa UE, co było przygotowaniem na embargo poprzez zwiększenie zapasów. A warto przypomnieć, że sektor energetyczny jest podstawą rosyjskiej gospodarki. I jeśli on funkcjonuje, to budżet Rosji się mniej lub bardziej bilansuje. Jednak konsekwencje sankcji widzimy już w budżecie Rosji, bo pomimo wysokich cen ropy naftowej przestał się on spinać. Z jednej strony jest to oczywiście efektem wzrostu wydatków budżetowych Rosji, ale z drugiej jest to spadek dochodów podatkowych przede wszystkim spoza sektora pozaenergetycznego, ale też i energetycznego – wyjaśniała ekspertka OSW.

Przypomniała też, że 5 grudnia weszło w życie embargo europejskie na rosyjską ropę. Trzeba czekać na konsekwencje tej decyzji, bo jednocześnie wprowadzono limit cenowy na zakup rosyjskiej ropy drogą morską, na dość wysokim poziomie 60 dolarów za baryłkę, choć Rosja i tak nie zamierza się do niego stosować.

– Teraz przesądza się to, że Europa przestanie korzystać z rosyjskiego gazu i ropy nie tylko na krótką metę w ramach sankcji, ale w ogóle. Na dłuższą metę doprowadzi to rosyjską gospodarkę do ruiny, nawet jeśli Rosjanie znajdą część odbiorców gazu np. w Chinach. Wtedy to Chiny będą mogły doprowadzić Rosję do ruiny, wykorzystując monopolistyczną pozycję odbiorcy – podkreślał prof. Orłowski.

– Z dostępnych danych wynika bezsporny fakt, że sankcje działają. Poziom inwestycji w Rosji spada. Widać to także dobrze w eksporcie. Sprzedaż do Rosji z krajów nakładających sankcje spadła o 60 proc., a jednocześnie eksport z krajów, które nie nałożyły na Rosję sankcji, a więc głównie z państw azjatyckich, wzrósł tylko o kilkanaście procent. Nie ma więc prostej zamiany, że utracone korzyści z handlu z Zachodem można odbudować dzięki zwiększonemu handlowi z Chinami czy Indiami – mówił Paweł Śliwowski.

– Efekty sankcji widać też bardzo dobrze we wpływach budżetowych. Mimo iż dzięki wyższym cenom paliw kopalnych Rosja miała wyższe dochody, to jednak ogólne dochody budżetu federalnego w okresie obowiązywania sankcji są niższe niż w analogicznym okresie ub.r. przy jednoczesnych dużo wyższych wydatkach. Budżet się więc nie spina. Rosja te braki stara się uzupełniać poprzez uszczuplanie swej strategicznej rezerwy tj. Funduszu Suwerennego, którego część jest już zamrożona. Efekty sankcji widać też w ujęciu branżowym np. w motoryzacji, która notuje spadek produkcji sięgający już nawet 70 proc. – dodał ekspert PIE.

– Co ważne, sankcje powinny obowiązywać nie tylko do dnia, kiedy Rosja skończy agresję, ale jeszcze długie lata po jej wycofaniu się z Ukrainy, tak aby utraciła zdolność finansowania wszelkich agresywnych i destruktywnych działań na zewnątrz – podkreślił Soroczyński.

Materiał powstał we współpracy z Polskim Instytutem Ekonomicznym

Materiał powstał we współpracy z Polskim Instytutem Ekonomicznym

W celu powstrzymania rosyjskiej agresji na Ukrainę państwa zachodnie nakładają na Rosję kolejne pakiety sankcji gospodarczych. W jakim stopniu są one skuteczne, oceniali eksperci podczas debaty pt. „Sankcje gospodarcze nałożone przez Zachód na Rosję – oczekiwania a rzeczywistość”.

Pozostało 97% artykułu
Dane gospodarcze
Po wyborach konsumenci w lepszych nastrojach. Spodziewają się zmian
Dane gospodarcze
W gospodarce wiosna, a stopy procentowe zamrożone. Co zrobi RPP?
Dane gospodarcze
Słabość strefy euro polskim producentom nie straszna
Dane gospodarcze
W gospodarce karnawał zaczął się już latem. Hamowanie inflacji dobiegło końca
Dane gospodarcze
GUS podał najnowsze dane o listopadowej inflacji
Materiał Promocyjny
Jakie technologie czy też narzędzia wspierają transformację cyfrową biznesu?