Wybory w Stambule miały być wyścigiem dwóch koni. Synowi Kremla, który bił rekord Guinnessa, organizując na placu Czerwonym prowadzony przez Nikołaja Wałujewa trening bokserski z udziałem 3 tys. osób, czoła chciał stawić Holender Boris van der Vorst, ale odpadł już w przedbiegach.

Boxing Independent Integrity Unit (BIIU), którą kieruje były szwajcarski sędzia i profesor prawa sportowego Piermarco Zen-Ruffinen, zawiesiła go oraz czterech innych działaczy za niedozwoloną współpracę oraz prowadzenie kampanii poza okresem wyborczym.

Umar Kremlow został szefem IBA w 2020 roku

Van der Vorst oraz kandydujący do Rady Dyrektorów Mike McAtee, Steve Hartley, Per-Axel Sjoholm i Lars Brovil stworzyli Sojusz Wspólnej Sprawy, obiecując przejrzystość, etyczne zarządzanie oraz powrót boksu amatorskiego do olimpijskiej rodziny.

– Chciałem przedstawić plan rozwoju dyscypliny, która mogłaby wejść w nową erę uczciwych walk i finansowej stabilności – mówił van der Vorst, ale decyzji BIIU nie wzruszył, choć odwołał się od niej do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS).

Wybory przełożono, ale tylko z piątku na sobotę. Udział w głosowaniu wzięli reprezentanci Rosji i Białorusi, bo choć tamtejsi bokserzy są zawieszeni, to federacje już nie. Kremlow nie doczekał się rywala, głosowanie wygrał przez aklamację.

Kremlow po wyborczym zwycięstwie sprzedał uczestnikom kongresu klasyczny rosyjski przekaz dnia

40-latek w momencie ataku na Ukrainę był jednym z trzech szefów olimpijskich federacji pochodzących z Rosji. Aliszer Usmanow zrezygnował już z przewodniczenia Międzynarodowej Federacji Szermierki (FIE), ale Władimir Lisin wciąż rządzi strzelectwem (ISSF).

Kremlow został szefem IBA w 2020 roku. Stał za nim Gazprom, który spłacił długi IBA i tylko w ubiegłym roku miał przelać na konto organizacji 29 mln euro. „The Times” dotarł do protokołu z posiedzenia Rady Dyrektorów, gdzie Kremlow groził, że „jeśli odejdzie, to boks zbankrutuje”.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) już przed igrzyskami w Tokio, poruszony skalą łapówkarstwa i korupcji, odebrał IBA prawo organizacji turnieju olimpijskiego. Później, na życzenie Kremlowa, organizację zaczął rozliczać z przeszłości pierwszy śledczy świata sportu Richard McLaren.

Raport jego zespołu pokazał, jak fałszowano wyniki walk na igrzyskach w Rio. Jedną z nich – Wasilij Lewit z Kazachstanu niezasłużenie przegrał z Rosjaninem Jewgienijem Tiszczenką – widział szef MKOl Thomas Bach. Trybunę opuścił ostentacyjnie, a później nazywał boks „problematycznym dzieckiem ruchu olimpijskiego”.

Skorumpowani sędziowie podczas największych imprez – także ubiegłorocznych młodzieżowych mistrzostw świata w Kielcach – dostawali do prowadzenia konkretne walki. Niewykluczone, że na polecenie syndykatów hazardowych.

IBA podczas igrzysk w Rio kierował Wu Ching-kuo z Tajwanu. Wpędził organizację w milionowe długi. Zastąpił go Gafur Rachimow, którego Departament Skarbu USA nazwał „czołowym uzbeckim kryminalistą” i oskarżył o handel heroiną. Schedę przejął po nim Kremlow.

Czytaj więcej

Dmitrij Biwoł pokonał Canelo Alvareza. Królowie też przegrywają

Wątpliwości wokół federacji jednak nie zniknęły. – Nasz sport wciąż jest zagrożony. Mamy raport McLarena, ale nie słyszałem, żeby kogokolwiek ukarano. Wielu obawia się, że jeśli boks przestanie być dyscypliną olimpijską, nastaną ciemne wieki – mówił van der Vorst „Guardianowi”.

Girard Zappelli i Kit McConnell z MKOl jeszcze przed rozpoczęciem kongresu zaapelowali o dopracowanie systemu kwalifikacji olimpijskich oraz przypomnieli, że federacja pozostaje zawieszona. Dziś boksu nie ma w programie igrzysk w Los Angeles (2028).

Kremlow po wyborczym zwycięstwie sprzedał uczestnikom kongresu klasyczny rosyjski przekaz dnia. Opowiedział, że najważniejsze jest przestrzeganie przepisów oraz ochrona sportowców. – Nie chcę dyskusji o polityce. Jesteśmy sportową organizacją, której celem jest rozwój boksu – perorował.

MKOl oświadczył już, że okoliczności zjazdu wyborczego „wzmacniają pytania i wątpliwości dotyczące zarządzania organizacją”. Niewykluczone, że godząc się na reelekcję Kremlowa – będzie kierował IBA do 2026 roku – amatorski boks sam posłał się na deski.