Tomasz Adamek nie spełni swojego marzenia. Nie będzie jeszcze raz walczył o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, bo przegrał z ważącym prawie 144 kg Jarrellem Millerem. Amerykanin mający matkę z Belize, a ojca z Haiti, spacyfikował naszego byłego mistrza świata dwóch kategorii, półciężkiej i junior ciężkiej, w cztery minuty.

Wiara, że będzie dobrze, że Adamek jest przegotowany najlepiej od lat, prysła w Chicago jak mydlana bańka, gdy w drugiej rundzie Miller zadawał niszczące prawe podbródkowe.

W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Adamek powiedział, że nie wejdzie już do ringu. 

- Oczywiście, wciąż mogę wrócić i trochę zarobić, ale to nie ma sensu, bo chciałem czegoś więcej. Chciałem najlepszych rywali. Przed tym ostatnim pojedynkiem Mateusz Borek proponował mi łatwiejszych przeciwników, ale powiedziałem: „Nie. Chcę właśnie tej walki, bo ona daje szansę, aby później znowu bić się o pas czempiona”. Nie wyszło, skończyło się inaczej, więc trzeba odejść - powiedział bokser.

- Nie muszę przed nikim się chować ani niczego wstydzić. Dwa razy byłem mistrzem świata, sporo osiągnąłem, mam za sobą lata w zawodowym ringu - dodał.

Tomasz Adamek był zawodowym mistrzem świata organizacji International Boxing Federation (IBF) i International Boxing Organization (IBO) w kategorii juniorciężkiej oraz World Boxing Council (WBC) w kategorii półciężkiej.