Informacja i dane osobowe. Od nich zależy dziś niemal wszystko. Ich zdobycie to sukces dla cyberoszusta. Znając je, może wyłudzić kredyt w banku, podszyć się pod posiadacza karty kredytowej, czy w inny sposób „spienięży” posiadaną wiedzę.

Co może zainteresować oszusta? Niemal wszystko: imię, nazwisko, numer PESEL, seria i numer dowodu osobistego, adres, numery kart kredytowych, kont bankowych, PIN-y. Ktoś powie, że trzeba się porządnie postarać, by te informacje zdobyć. I tu się myli. Niemal każdy z nas korzysta z internetu, jedni częściej, inni rzadziej, są i tacy, którzy nie wyobrażają sobie bez niego życia. A to w internecie zostawiamy niemal wszystkie informacje o nas: wrzucamy zdjęcia siebie, domów, dokumentację wyjazdów z wakacji, podajemy numery kart, loginy do banku, PIN-y itp. Dla wprawnego przestępcy ich zdobycie to nic trudnego.

Czytaj więcej

Kar wynikających z RODO da się uniknąć

Tak samo jest z przedsiębiorcami. Oni również korzystają z internetu. Więcej: powierzają pracownikom na przykład firmowe karty. A ci, wiadomo: używają ich w różnych miejscach. Nietrudno o nieuwagę, której konsekwencją mogą być nieautoryzowane transakcje na takiej karcie. Kolejny przykład: zainfekowany mail, który trafia do skrzynki mailowej pracownika. Klika i... reszty już się państwo domyślacie. Zainfekowany link prowadzi do fałszywej strony, gdzie zostają wyłudzone wrażliwe dane. Potem pojawia się żądanie zapłaty okupu.

Przedsiębiorców i ich pracowników uczulam zatem: korzystając z internetu i komunikatorów, nie podawajcie żadnych poufnych informacji, jak np. numery kont. A oszustom i ich pomocnikom przypominam: perspektywa łatwego zysku może zaprowadzić za kraty. Jeśli nie od razu, to przy kolejnej próbie wyłudzenia...

Zapraszam do najnowszego numeru poradnika „Biznes: bezpieczna firma”.