Materiał powstał we współpracy z BFF Banking Group

Paneliści rozmawiali m.in. o problemach i wyzwaniach, które stoją przed szpitalami w okresie postpandemicznym. Gośćmi wydarzenia byli eksperci ds. ochrony zdrowia i dyrektorzy szpitali.

Dobre praktyki dobrych szpitali

Prowadzący debatę red. Marcin Piasecki zapytał gości debaty o to, jakie praktyki i rozwiązania wprowadzili w czasie pandemii Covid-19. Dorota Gołąb-Bełtowicz, ekspertka Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, stwierdziła, że „obecny rok nie jest już tak bardzo naznaczony covidem”. – W naszym szpitalu spłaciliśmy już zaległości covidowe. Teraz myślimy, żeby odtworzyć pracę sprzed covidu – pierwszy kwartał tego roku był szczególnie trudny, ale pandemia udowodniła nam, że nasz zespół może wszystko. Personel rozumie, że mamy trudną sytuację i nie należy marudzić. Pawilonowa budowa szpitala, która na co dzień bardzo nam przeszkadza – w covidzie okazała się zbawienna. Mogliśmy swobodnie „odcinać” poszczególne kawałki szpitala i je izolować. Na pewno odczuliśmy to, że w sytuacji kryzysowej możemy liczyć na wsparcie wielu organizacji zewnętrznych. Począwszy od środków rządowych, marszałkowskich i miejskich, po firmy, które z nami współpracują, i pacjentów, którzy się angażują. Potrafimy bardzo szybko wypracować skuteczne procedury. Mamy poczucie, że nasi współpracownicy są zaangażowani, ale sami też jesteśmy bardzo sprawnym zespołem – podkreśliła ekspertka.

Dorota Gołąb-Bełtowicz dodała, że Covid-19 wzmocnił jej szpital „komunikacyjnie i personalnie”, ale „osłabił organizacyjnie”. – Odtworzenie działalności po tym czasie jest po prostu trudne. Musimy spowodować, żeby pacjenci nie czuli się zniechęceni piętnem szpitala covidowego i znów nam zaufali. Dodatki covidowe skończyły się, a personel odczuł to jako wyraźne obniżenie wynagrodzeń – mówiła specjalistka. 

Edyta Wieczorkiewicz, dyrektorka Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego im. Kopernika w Piotrkowie, również zaznaczyła, że jej szpital „przeżył trudny czas”. – Musieliśmy przygotować się na rozwiązanie bieżących problemów, ale również tych wynikających z czasu pandemicznego. Mamy wrażenie, że po dwóch latach pandemii oswoiliśmy się już z nią. Prawdziwe jest powiedzenie, że „co nas nie zabije, to na wzmocni”. Wyzwania i problemy, które napotkaliśmy w naszej działalności, dały nam zastrzyk do dalszego działania, dzięki któremu możemy opanować wiele innych pożarów. Ciężko mówić o pomysłach na zasadzie dobrej praktyki. Staraliśmy się, żeby środki, które otrzymujemy z NFZ, były efektywnie zagospodarowane. Bardzo ważna jest dla nas współpraca wewnątrz zespołu. Zdajemy sobie sprawę, że to nie koniec trudnych czasów – przed nami kolejne wyzwania – zaznaczyła Wieczorkiewicz.

Kluczem zespołowość i sprawne zarządzanie

Radosław Moks, członek Zarządu BFF, przewodniczący Rady Programowej, zwrócił z kolei uwagę na finansowy aspekt zarządzania szpitalami. – Wyzwań w ochronie zdrowia nigdy nie brakuje. Z perspektywy bankowej chciałbym zwrócić uwagę na koszty zewnętrznego finansowania. Jak wiemy, część szpitali korzysta z zewnętrznego finansowania, które oparte jest na zmiennej stopie, która indeksowana jest do WIBOR-u. Szpitale odczuły zmianę, która nastąpiła w tym roku. WIBOR jeszcze niedawno był bliski zera, a dziś nawet jednomiesięczny WIBOR jest bliski 7 proc. W przypadku sześciomiesięcznego – jest to już w okolicach 7,5 proc. To dramatyczna zmiana z punktu widzenia finansowania. Oznacza ona, że jak ktoś płacił tysiąc złotych odsetek, to dziś zapłaci 2,5 tysiąca złotych. Spodziewamy się jednak, że od przyszłego roku WIBOR zacznie spadać – prognozował członek Zarządu BFF, przewodniczący Rady Programowej.   

Zdaniem profesora Jarosława Fedorowskiego, prezesa Polskiej Federacji Szpitali, „pandemia zmieniła wiele w działaniach szpitali, m.in. nauczyliśmy się działać zespołowo”. – W przyszłym roku prognozujemy, że wydamy 7,1 proc. PKB na ochronę zdrowia. Wydawałoby się, że jest to świetna wiadomość, ale do tego wliczone są wydatki prywatne. Z owych 7,1 proc. tylko 5,2 proc PKB będą pokrywać środki publiczne. Niepokojące jest to, że polskie rodziny przeznaczają z własnej kieszeni dwadzieścia kilka procent na ochronę zdrowia. Pacjenci nie wydają na szpitale, bo nie ma u nas współpłacenia ani dopłat do standardu leczenia. Wiemy, że w przyszłym roku będzie więcej pieniędzy, ale ze strumienia prywatnego. Ważne są również koszty, które ponosi personel, a które rosną przecież szybciej niż inflacja. Okazało się, że nauczyliśmy się tworzenia oddziałów wieloprofilowych w postaci oddziałów covidowych. Udało nam się wyjść z podziału na małe oddziały specjalizacji lekarskiej, które w dużym stopniu utrudniają zarządzanie szpitalem – podkreślił profesor. 

Prof. Fedorowski mówił też, jak pogodzić presję finansową nałożoną na szpitale z rosnącymi oczekiwaniami pacjentów. Według eksperta możliwe jest to tylko dzięki „sprawnemu i skutecznemu zarządzaniu”, ale zaznacza, że „nie ma jednej i uniwersalnej metody”. – Nasze koszty bardzo rosną, więc moglibyśmy zrobić to samo co linie lotnicze w przypadku overbookingu, czyli obniżyć jakość naszych świadczeń. Oczywiście nie zrobimy tego, ale należy liczyć się z tym, że dostępność usług medycznych nie będzie taka, jakiej oczekują politycy lub pacjenci, którzy porównują nas np. ze szpitalami niemieckimi. Działamy w trudnych warunkach i na pewno jest wiele do poprawy, ale przede wszystkim musimy myśleć o kwestiach, na które mamy wpływ, np. o pozyskiwaniu środków finansowych – stwierdził prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Materiał powstał we współpracy z BFF Banking Group