Materiał powstał we współpracy z Integrated Solutions

Jak bardzo przyspieszyła cyfryzacja i jakie przyniosło to skutki dla biznesu?

A.Z. Dużo już na ten temat powiedziano, ale bezsprzecznie ostatnie dwa lata przyniosły ekstremalne przyspieszenie technologiczne. Pandemia dokonała w krótkim czasie tego, z czym w normalnych warunkach mierzylibyśmy się jeszcze przez 7-10 lat. Zmiany dotyczą wielu obszarów, zarówno komunikacji, jak i działania całego biznesu. To, co było dotychczas dla wielu firm czy instytucji niemożliwe, czyli rozproszone środowisko pracy i działalność online, nagle okazało się realne i co najważniejsze - działające - począwszy od pracy zdalnej, która dla wielu przedsiębiorców była też rewolucją mentalną, aż po bardziej zaawansowane projekty cyfryzacyjne. Tu wyraźnym trendem jest wirtualizacja. Większość z nas spodziewała się, że zmiany będą oparte o rozwiązania chmurowe, natomiast patrząc na największe firmy, z którymi współpracuje Integrated Solutions, widzimy, że wirtualizacja jest bardziej pojęciem ogólnym - dotyczy też środowisk programistycznych - rozwiązań Software as a Service czy Platform as a Service.

P.K. Pandemia wymusiła przyspieszenie cyfryzacji, która dla wielu firm stała się absolutnie konieczna, by kontynuować działalność. Podam przykład: wykorzystanie naszej platformy do cyfrowej komunikacji Webex zwiększyło się na początku pandemii siedmiokrotnie. Pandemia miejmy nadzieję, już się skończyła, ale cyfryzacja i świadomość jej znaczenia pozostały. I jest to duży pozytyw.

Na ile rozwój firm zależy dziś od technologii? Jaką przewagę konkurencyjną dają cyfryzacja i nowe technologie?

A.Z. Rozwój zależy zarówno od technologii, jak i od czynników zewnętrznych. To, jak odpowiadamy na ryzyka płynące z otoczenia, buduje odporność naszych organizacji. Technologia stała się nieodłącznym narzędziem biznesu. Dziś dla firm kluczowe jest zapewnienie bezpieczeństwa cyfrowego. Wszyscy myślą o ochronie zarówno swojej działalności, jak i wartości niematerialnych, takich jak np. dane. Nie chodzi już o zabezpieczenie tylko ciągłości działania firmy, ale także łańcuchów dostaw, np. poprzez tworzenie nowych kanałów komunikacji z klientami. Dynamiczne zmiany w ich otoczeniu powodują, że firmy po prostu muszą zawierzyć nowym technologiom. Najczęściej jednak z powodu braku odpowiednich kompetencji same nie tworzą rozwiązań związanych z cyberbezpieczeństwem, ale adoptują sprawdzone, które oferuje rynek.

P.K. Dziś trudno wyobrazić sobie rozwój jakiejkolwiek firmy bez technologii. Ona stała się krytycznym i koniecznym elementem w wehikule biznesowym przedsiębiorstw. Jednocześnie nieumiejętne jej używanie, błędy, różne katastrofalne scenariusze, mogą spowodować potężne konsekwencje zarówno w sferze operacyjnej i finansowej, jak i w kontekście brandu i opinii o firmie. Np. dziś bank postrzegamy przez pryzmat tego, jak działa jego aplikacja. Jeśli nie działa sprawnie, to wydaje nam się, że cały bank jest niesprawny, choć przecież wiemy, że to tylko wycinek szerszej całości.

Jakie najbardziej złożone projekty digitalizacyjne są obecnie prowadzone w Polsce?

A.Z. Mamy oczywiście liderów transformacji cyfrowej. To instytucje finansowe, w tym banki, które od dawna już prowadziły ten proces, a ostatnio tylko go przyspieszyły. W tej branży dużo się teraz dzieje także w domenie cyberbezpieczeństwa. Instytucje finansowe od jakiegoś czasu zastanawiały się nad dodatkowymi ośrodkami przetwarzania danych, a w tym roku widzimy już wdrożenia pilotażowe tzw. bunkrów danych. To rozwiązania zapewniające bezpieczeństwo danych w przypadku takich zdarzeń jak wojna.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Tworzone od zera są za to projekty na rynku publicznym. Widzimy, że polskie miasta, chcąc sprostać wyzwaniom związanym z obsługą mieszkańców, budują innowacyjne platformy. Moja spółka może się pochwalić stworzeniem dla Miasta St. Warszawy platformy opartej o mikrousługi w modelu Platform as a Service. Wykorzystywana jest tu chmura hybrydowa składająca się z elementów chmury publicznej i zasobów klienta zwanych Miejską Chmurą Obliczeniową. Takie platformy dają fenomenalne możliwości budowy rozwiązań opartych o aplikacje, co pozwala świadczyć mieszkańcom z jednego miejsca takie usługi, jak chociażby opłacanie podatków, wnioskowanie o decyzje administracyjne, dokonywanie opłat parkingowych czy zakup e-biletu miejskiego. Zarządzanie danymi i usługami na poziomie architektury mikroserwisowej i konteneryzacyjnej to przyszłość polskich miast.

Z kolei w sektorach komercyjnych, takich jak transport i logistyka czy retail, czyli w branżach najbardziej dotkniętych pandemią, widzimy szczególną otwartość na transformację. To właśnie w tych sektorach realizowaliśmy najwięcej projektów cyfryzacyjnych w ubiegłym roku. Większość sieci handlowych, w których e-commerce przejmował okresowo nawet ponad 50 proc. obrotu, prowadzi dziś wielkie innowacyjne inwestycje.

P.K. Zwróćmy uwagę, że we wszystkich tych przypadkach aplikacje odgrywają krytyczną rolę i choć możliwość ich tworzenia bardzo się uprościła dzięki nowoczesnej architekturze, to skomplikowanie tego systemu jest wciąż wielkie. To mnóstwo usług i serwisów, które komunikując się ze sobą i działając w tle, składają się na aplikację. W większości przypadków nie występują one w jednym przedsiębiorstwie i istnieje interakcja między wieloma aplikacjami w chmurze, co powoduje, że cały system jest bardzo złożony. To już inny świat niż kiedyś, gdy mieliśmy jedną prostą aplikację, ktoś się na niej w firmie znał i rozwiązywał większość problemów.

Wspomnieli Panowie o aplikacjach. Jak zmienia się ich rola? Czy to one stają kluczowym 'interfejsem' w relacji z klientem?

P.K. Aplikacja już nie tylko wspiera biznes, ona de facto jest dziś biznesem. Trudno sobie wyobrazić biznes bez aplikacji. W coraz bardziej cyfrowym świecie, reputacja przedsiębiorstwa zależy od tego, jak sprawnie działa jego aplikacja. Dlatego niezwykle ważne jest, by dysponować systemem, który daje spójny obraz tego, jak działają te aplikacje, co od czego zależy, dlaczego coś nie działa, itd.

A.Z. Widzimy teraz prawdziwy boom aplikacyjny. Pracownicy, firmy, obywatele przenieśli swoją komunikację i sposób prowadzenia biznesu do sieci. Wszystko dzieje się w warstwie elektronicznej. Stąd mnogość aplikacji i ich coraz bardziej złożona struktura.

Jakie są konsekwencje błędów w działaniu aplikacji?

A.Z. Dziś zmiana usługodawcy trwa tyle, ile zainstalowanie nowej aplikacji. Dlatego kluczowe staje się, by dostawca technologii widział cały ekosystem aplikacji i potrafił błyskawicznie zareagować na potencjalne błędy.

P.K Dostarczamy klientowi system, który gwarantuje widoczność, jakie usługi i transakcje wchodzą w skład pełnej transakcji biznesowej. Nasz klient dokładnie wie, jakie aplikacje i w jakim otoczeniu sieciowym ze sobą współpracują, by dana transakcja, czy usługa dla klienta końcowego miała miejsce. Drugim elementem powinna być podpowiedź, czyli taki system, który przy użyciu zaawansowanej sztucznej inteligencji czy metod uczenia maszynowego będzie przedstawiać klientowi spójny obraz parametrów, w oparciu o które taka transakcja biznesowa występuje. Jeśli coś działa dużo wolniej niż akceptowalne parametry, to powinniśmy to natychmiast zauważyć, by przewidzieć potencjalne problemy, które klienci napotkają.

Kolejna rzecz to podjęcie akcji. Gdy tylko widzimy, że coś nie działa, bo np. nie są spełnione parametry czasowe, automatycznie rozwiązujemy ten problem.

Na ile czas pandemii i wojna w Ukrainie zwiększyły zagrożenia w kwestii cyberbezpieczeństwa?

P.K. Pandemia pokazała ostatnim niedowiarkom, że system bezpieczeństwa nie wiąże się z fizycznymi granicami przedsiębiorstwa. Ponieważ pracownicy są rozproszeni, a komunikacja z klientami i partnerami odbywa się w sieci, musi on być budowany inaczej niż kiedyś. Dziś postawienie firewalla i IPS-a czy innego inteligentnego urządzenia na styku przedsiębiorstwo – świat zewnętrzny absolutnie nie wystarcza. Musimy mieć spójny system bezpieczeństwa, w którym zabezpieczamy nie tylko samą firmę, ale i pracowników zdalnych, i wszystkie elementy interakcji aplikacyjnej.

Warto zwrócić uwagę na dwa szczegóły. Po pierwsze sieć telekomunikacyjna jest jedynym miejscem, które łączy wszystkich aktorów tego przedstawienia. I to ją trzeba zabezpieczyć. Po drugie, w dzisiejszym zmieniającym się świecie automatyzacja reagowania na zagrożenia i zasilanie systemów cyberbezpieczeństwa wiedzą o obecnych i przyszłych zagrożeniach pochodzącą z chmury jest najbardziej efektywnym sposobem zabezpieczenia. Nie ma już miejsca na takie sytuacje, że administrator dowie się, bo ktoś mu powie albo przeczyta w internecie, iż nastąpił nowy atak i pracownicy w ciągu kilku dni będą rekonfigurować swoje urządzenia po to, by się przed tym atakiem zabezpieczyć. Dziś systemy mają takie możliwości, że informacja o zagrożeniu jest automatycznie przekierowywana i przeprogramowywana na urządzenia gotowe do tego, by na niebezpieczeństwo reagować. System musi być spójny i musi automatycznie rozpoznawać zagrożenia.

AZ: W Polsce cały czas obowiązuje stopień alarmowy Charlie CRP. Oznacza to, że infrastruktura krytyczna jest ściśle monitorowana, również w zakresie bezpieczeństwa danych. Ale widzimy, że także nasi klienci wzmacniają swoje systemy zabezpieczeń i budują dodatkowe warstwy ochrony.

Pojawiły się też wyzwania i potrzeby związane z geograficznym rozmieszczeniem zasobów. Dotychczas więksi klienci preferowali budowę data center bliżej miejsca swojej działalności. Teraz umacnia się trend budowy takich ośrodków w większej odległości. Mamy już przykłady wdrożeń, gdzie kopie zapasowe są wysyłane do chmury publicznej, która nie jest zlokalizowana w Polsce. To, co kiedyś budziło obawy czyli przechowywanie danych za granicą, staje się normą w scenariuszach Disaster Recovery.

P.K. Warto jeszcze dodać, że najbardziej skuteczną bronią w rękach cyberprzestępców jest socjotechnika i granie na ludzkich emocjach. Wymuszanie pewnych zachowań, które prowadzą do utraty np. hasła czy innych istotnych informacji. W dobie pandemii i wojny szczególnie łatwo ludzi zmanipulować. Dlatego tak ważna jest praca nad świadomością cyfrową, budowanie kompetencji cyfrowych zwykłego użytkownika.

A.Z.: Właśnie dlatego zachęcamy do przeprowadzania testów socjotechnicznych, które uczulają organizacje na ataki phishingowe i poprawiają świadomość cyberzagrożeń. Dziś cyberprzestępcy tak często zmieniają metody ataków, że użytkownicy, nawet działając w dobrej wierze, potrafią wprowadzić zagrożenie cyfrowe do swojej organizacji.

Czy polskie firmy zdają sobie sprawę z konieczności cyfryzacji i poprawy cyberbezpieczeństwa? Jak w tej mierze prezentujemy się na tle innych krajów?

P.K. Jako Cisco przygotowaliśmy raport „Future of secure remote work". 70 proc. badanych organizacji stwierdziło, że cyberbezpieczeństwo jest niezwykle ważne, ważniejsze niż przed pandemią i nagłym masowym przejściem na pracę zdalną. Z kolei 66 proc. firm deklaruje, że już dokonało bądź w najbliższej przyszłości dokona poważnych inwestycji w cyberbezpieczeństwo. Widzimy to też w Polsce, gdzie rośnie zainteresowanie naszymi projektami, a w zagadnienia związane z cyberbezpieczeństwem angażują się bezpośrednio prezesi firm, a nie tylko szefowie IT.

A.Z: Firmy i sektor publiczny wiedzą, że bezpieczeństwo cyfrowe to dziś kluczowe wyzwanie. Coraz więcej zagrożeń jest wykrywanych i likwidowanych, co oznacza, że te inwestycje przynoszą efekty. Cieszy mnie, że organizacje publiczne zaczęły traktować cyberbezpieczeństwo jako coś więcej niż tylko antywirus czy ochronę brzegu sieci. Widzieliśmy już ataki ransomware na urzędy w Polsce i uczestniczyliśmy w reagowaniu na wiele z tych incydentów. Mamy w tym doświadczenie. Jako spółka działająca w ramach grupy Orange Polska korzystamy z zasobów CERT Orange i własnych ekspertów. Mamy też gotowe architektury referencyjne dotyczące cyberbezpieczeństwa dla firm i samorządów.

Dużo mówiliśmy o skoku w cyfryzacji w związku z pandemią. Jaka jest pozycja Polski w kwestii cyfryzacji? Jak można przyspieszyć te procesy?

P.K. Widać, że generalnie cyfryzacja postępuje, ale jej tempo zależy od tego, na jaką branżę spojrzymy. Firmy z sektora finansowego, retail, e-commerce są w Polsce ucyfrowione na poziomie Zachodu, a często nawet lepiej. Obserwujemy też wyraźny wzrost inwestycji w cyfryzację przemysłu, gdzie widać zmianę związaną z internetem rzeczy.

Od klientów słyszymy, że główną przeszkodą jest czynnik ludzki i możliwości absorbcji technologii. Brakuje informatyków. Dlatego oprócz edukacji i zwiększenia liczby specjalistów, zachęcamy rynek do korzystania z takich technologii jak chmura, mikrousługi, automatyzacja czy uczenie maszynowe, a także do outsourcingu. To spowoduje, że wdrażanie technologii będzie szybsze, łatwiejsze, na większą skalę i łatwiej będzie je konsumować przez firmy.

A.Z. Dane nie są wciąż optymistyczne. Index DESI za 2021 rok stawia nas na 24 pozycji w UE, czyli na 4 miejscu od końca. Badania pokazują, że połowa MSP w Polsce wykorzystuje nadal tylko podstawowe technologie cyfrowe – zaledwie 13 proc. używa e-faktur, 15 proc. korzysta z chmury, przy średniej unijnej 26 proc. Ale jest też jaśniejsza strona. Widzimy, że pandemia mocno przyspieszyła cyfrowy obieg dokumentów i e-podpis w relacjach biznesowych jest już standardem. Pozytywny jest też odbiór tego, co dzieje się na poziomie administracji centralnej. Aplikacja mObywatel jest bardzo wysoko oceniana na poziomie UE. Trochę gorzej cyfryzacja wygląda niestety w samorządach. Ostatni raport NIK pokazuje, że jest nad czym pracować. Wydajność systemu urzędowej obsługi obywateli w pandemii spadła o 30 proc. i nie została zrekompensowana warstwą cyfrową. Wciąż mamy tu papierowy obieg dokumentów. Jednym słowem – wiele procesów cyfryzacyjnych jeszcze przed nami, ale jesteśmy już na właściwych torach.

Materiał powstał we współpracy z Integrated Solutions