W przypadku COVID-19 otrzymaliśmy straszliwe brzemię i... dar. Możliwość stworzenia naszego świata na nowo, czerpiąc z lekcji, które otrzymaliśmy podczas miesięcy lockdownów, strachu i niepewności.

Lekcja, która szczególnie utkwiła mi w pamięci, dotyczy tego, jak irracjonalna jest próba zmierzenia się z ogromnym globalnym wyzwaniem – takim jak obecna pandemia – zza zamkniętych drzwi i bez zaangażowania i wkładu wszystkich zainteresowanych stron. Co więcej, nasze ostatnie doświadczenia pokazały mi, jak bezproduktywne jest przedkładanie pewnych punktów widzenia nad wszystkie inne do tego stopnia, że zaciemnia to prawdę i blokuje innowacyjne i bardziej bezpośrednie rozwiązania.

Mamy szansę zbudować lepszy świat. Ale nie możemy tego zrobić, dopóki nie otworzymy drzwi dla nowych partnerstw i nowych, systemowych podejść. Aby zapoczątkować zmiany, musimy otworzyć nasze umysły i być gotowi na przyjęcie do stołu wszystkich zainteresowanych stron oraz wysłuchania wszystkich perspektyw. Aby odzyskać, odbudować i naprawić nasz świat, musimy działać jednomyślnie jako globalna społeczność, a nie kierować się prowincjonalnym myśleniem.

Jako globalny prezes firmy Philip Morris International (PMI), byłem świadkiem tego, jak „stara normalność” i jej sposoby pracy stwarzają blokadę na drodze postępu.

Sytuacja, z którą mamy do czynienia jako firma, jest stosunkowo prosta: w skali globalnej ponad miliard ludzi nadal pali papierosy. Wszyscy możemy się zgodzić, że jest to zjawisko złe – zarówno dla tych osób, jak i dla zdrowia publicznego. Środki regulacyjne, mające na celu zmniejszenie liczby osób palących, przyniosły ograniczone efekty – choć nie takie, by rozwiązać ten problem. Odpowiedzi na przyszłość szukać należy przede wszystkim w zdecydowanym zaangażowaniu w rozwój naukowy i opracowanie innowacji technologicznych.

W ciągu ostatniej dekady dokonaliśmy ogromnego postępu naukowego i technologicznego. Firmy takie jak PMI opracowały produkty bezdymne, które eliminują proces spalania: należą do nich e-papierosy i systemy podgrzewania tytoniu. Produkty te, choć nie są wolne od ryzyka, zostały naukowo udokumentowane jako znacznie lepsze alternatywy niż dalsze palenie papierosów. Autoryzując nasz system podgrzewania tytoniu jako wyrób tytoniowy o zmodyfykowanym ryzyku (Modified Risk Tobacco Product) i dopuszczając stosowanie oświadczeń o zmniejszonym ryzyku, amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków stwierdziła, że „służy on promocji zdrowia publicznego” oraz „przyniesie spodziewaną poprawę zdrowia ogółu ludności”.

Wspaniałe wieści, prawda? Dorośli, którzy nadal palą, mają teraz lepsze alternatywy do papierosów. Kto mógłby się sprzeciwić ich decyzji o przejściu na te lepsze opcje?

Cóż, zdziwiliby się Państwo.

Zamiast cieszyć się tym, co według wszelkich obiektywnych miar stanowi pozytywny przełom w dziedzinie zdrowia publicznego, niektóre specjalne grupy interesów przedkładają ideologię, politykę oraz chęć odwetu nad postęp. Zafiksowani w swojej fantazji świata całkowicie wolnego od tytoniu, stracili z oczu istniejące dziś możliwości, odmawiając zaakceptowania nauki stojącej za tymi alternatywami i odrzucając redukcję szkód wywołanych paleniem papierosów jako lepsze rozwiązanie.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Wystarczy spojrzeć na Japonię, by dostrzec rynek, na którym wprowadzenie podgrzewanych wyrobów tytoniowych bezpośrednio koreluje z przyspieszonym spadkiem konsumpcji papierosów.

Równie niepokojące jest to, że władze na całym świecie ulegają wpływom hojnie finansujących je specjalnych grup interesów oraz organizacji pozarządowych, obawiając się utraty funduszy, jakie uzyskują dzięki kontynuowaniu walki z ubiegłego stulecia. Cele zawarte w Konwencji Ramowej WHO o Ograniczeniu Użycia Tytoniu są celowo błędnie interpretowane. Przykładowo, Art. 5.3 Konwencji, mający na celu ograniczenie wpływu przemysłu – co szanujemy i sami popieramy – jest wykorzystywany do cenzurowania, wykluczania, krytyki i uciszania głosów rozsądku oraz hamowania debaty publicznej.

Zamknięte drzwi, tajemnice i intrygi, które charakteryzowały krytykę przemysłu tytoniowego 30 lat temu, są teraz – o ironio! – standardową praktyką wielu organizacji antytytoniowych i pozarządowych. Taka taktyka utrudnia niestety mojej firmie osiągnięcie celu, jakim jest zaprzestanie produkcji i sprzedaży papierosów. Naszą działalność długoterminową rozwijamy poza branżę tytoniową i poza nikotynę: inwestujemy w farmaceutyki, ale spotykamy się z tym samym, niezrozumiałym wykluczeniem.

Trzeba coś zrobić w związku z tym nieuzasadnionym strachem i oporem wobec zmian.

Politykę i jej pobudki ideologiczne powstrzymujące postęp – musimy odstawić na bok. I to nie tylko w odniesieniu do redukcji szkód wywołanych paleniem tytoniu. Szkody wynikające z polityki wykluczenia oraz środki przynoszące efekty odwrotne do zamierzonych, w podobnej mierze dotyczą zmian klimatycznych, łagodzenia skutków pandemii, walki ze zinstytucjonalizowaną nierównością oraz innych, pilnych wyzwań.

Świadomie lub nie, „stara gwardia” stworzyła świat, który zawodzi większość. Jest ona orędownikiem polityki, która traktuje priorytetowo status quo, a nie inteligentne podejście do zmiany. Nadszedł czas na nowe głosy. Czas na bardziej inkluzywne i pragmatyczne podejście.

Nauka – jeśli została zweryfikowana przez niezależnych ekspertów – jest nauką. Fakty są faktami. Przekonanie, że odkrycie naukowe jest błędne tylko dlatego, że jego autorem jest konkretna firma lub branża, jest absurdalne. Zwłaszcza jeśli zostało potwierdzone przez rządy, szanowanych naukowców oraz strony trzecie. Musimy usunąć to piętno sugerujące, jakoby innowacje naukowe finansowane przez koncern tytoniowy nie mogły być wiarygodne, ani leżeć w interesie publicznym. Równie ważne jest, abyśmy przestali wykluczać z dyskusji samych palaczy. To ludzie, którzy dzięki alternatywom o zmniejszonym ryzyku mogą zyskać najwięcej. Trzeba dopuścić ich do głosu.

Możemy nadal pozwalać decydować tym grupom o tym, kto ma być zaangażowany w rozwiązywanie problemów – nawet jeśli mają one niewiele do pokazania ze swoich dekad pracy. Albo, zamiast tego, możemy pracować razem – tak mądrze i szybko, jak to możliwe – by rozwiązać bardzo realne problemy, zagrażające nam wszystkim.

W naturze ludzkiej leży trzymanie się tego, co znane. Dzięki „wielkiej przerwie”, jaką był COVID-19, mieliśmy czas zastanowić się, dokąd doprowadziła nas ta tendencja. Teraz potrzebujemy większej dozy świeżego, a nie tego samego myślenia. Musimy wyrwać się z naszych kółek wzajemnej adoracji, monolitycznych komitetów i konferencji, aby innowacyjne myślenie i nauka mogły się przebić. Zdrowa debata wymaga różnic i odmienności. Zachęcam państwa do zadania sobie pytania: jak możemy stworzyć lepsze jutro? Czy jest to możliwe poprzez powielanie dogmatów i podziałów, czy poprzez przyjęcie współpracy, różnorodności i inkluzywności? Przed nami stoją wielkie wyzwania. A jeszcze większe są konsekwencje niesprostania tym wyzwaniom.

Chciałbym poprosić Państwa o pomoc w powstrzymaniu przestarzałych, wykluczających podejść, które uniemożliwiają nam jako społeczeństwu zrobienie kroku naprzód. Proszę Was, abyście przedłożyli zdrowie publiczne ponad ideologię i dawne urazy. Jeśli nauczyliśmy się czegoś w minionych miesiącach, to tego, że nauka, innowacje i inkluzywność muszą zwyciężyć.

Nasza firma przechodzi głęboką transformację. Z pasją realizujemy naszą wizję świata wolnego od dymu papierosowego, tworząc lepszą przyszłość bez papierosów. Teraz potrzebujemy Was, abyście przyłączyli się do „oddymiania umysłów” i abyśmy mogli szybciej odbudować lepszą przyszłość – dla wszystkich.

Jacek Olczak, CEO Philip Morris International (PMI) – do PMI dołączył w 1993 roku, kolejno zajmując w firmie stanowiska finansowe i kierownicze w całej Europie, jako Dyrektor Zarządzający, Prezydent na Region Unii Europejskiej, Prezes ds. Finansowych (CFO) i Prezes ds. Operacyjnych (COO). Od maja 2021 r. jest pierwszym w historii Polakiem, który objął fotel globalnego Prezesa (CEO) PMI.

Materiał Partnera