Zebrało się tam interesujące grono ekspertów i entuzjastów zrównoważonego podejścia do biznesu, ale dla wielu polskich przedsiębiorców i start-upów termin B Corp (Benefit Corporation) wciąż pozostaje zagadką. Czym certyfikat B Corp i związany z nim ruch społeczny wyróżnia się na tle innych procesów certyfikacji funkcjonujących już w Polsce?

Już samo B w nazwie ruchu i certyfikatu budzi wiele skojarzeń - B jak benefit, better… Oryginalnie Benefit Corporations to obowiązująca w Stanach Zjednoczonych regulacja prawna obejmująca spółki o pozytywnym wpływie na społeczeństwo i środowisko naturalne, zaś B Corps czyli B Corporations to powstały w 2006 roku ruch zrzeszający firmy wokół jednego celu - wykorzystania siły biznesu dla naprawy świata.  Zaczęło się od inicjatywy trzech absolwentów Uniwersytetu Stanforda, (Jay Coen Gilbert, Bart Houlahan i Andrew Kassoy), którzy pracując już w świecie finansów, powołali do życia B Lab, organizację non-profit wydająca certyfikaty B Corp, oznaczające najwyższy standard pozytywnego wpływu na świat, transparentności, klarownej i pozytywnej misji i wizji naprawy świata. Inicjatywa powstała i ma swoją główną siedzibę w Stanach, jest stosunkowo młodym ruchem, ale niezwykle szybko rozszerzającym swój zasięg.

Przez ostatnie piętnaście lat systematycznie powstają biura regionalne. Na poziomie europejskim B Lab działa z Amsterdamu, a my w Better od 2018 roku współpracując z mec. Wojtkiem Bagińskim,  reprezentujemy organizację w Polsce, zajmując się m.in. promocją ruchu B Corp i nawigowaniem zainteresowanych firm przez proces certyfikacji.

Certyfikat B Corp wyróżnia bardzo szeroko zakrojone podejście do zrównoważonego rozwoju, ponieważ obejmuje pięć obszarów: ład korporacyjny, stosunek firmy do pracowników, społeczności lokalne, do środowiska naturalnego i klientów. Inne certyfikaty mają często bardzo wąską specjalizację lub obejmują tylko jeden z głównych obszarów w danej branży np. jedynie kwestie środowiskowe w produkcji kosmetyków, czy sam ślad węglowy. B Corp nie widzi w innych certyfikatach konkurencji, a raczej cennych sprzymierzeńców dążących do zmieniania świata na lepszy dzięki biznesowi i codziennym wyborom konsumenckim. Ich standardy włączane są w nasz B Corpowy, jak np. współpraca z GRI (Global Reporting Initiative).

A jaki jest stosunek naszego społeczeństwa do certyfikatów? Czy rzeczywiście Polacy chętniej kupują produkty, które mają certyfikaty? Co mówią badania? 

Wybory konsumentów wciąż w dużej mierze są uzależnione od cen, jak wskazują badania istotność certyfikatów ekologicznych maleje wraz ze wzrostem ceny danego produktu. Jednak według tegorocznego badania FairTrade nawet mimo pandemii COVID-19, konsumenci w Polsce coraz częściej sięgają po droższe, ale oznaczone tym znakiem produkty. Wzrasta też znajomość znaków certyfikatu i zaufanie do tego co sobą reprezentują. Można zaobserwować też rosnącą świadomość i przekonanie, że zakupowe decyzje o wyborze etycznych i ekologicznych produktów  mają wpływ na kształtowanie rynku i przełożenie na poprawę warunków pracy u źródła.

Czyli... parafrazując moje wcześniejsze pytanie – w jaki sposób planujecie przekonać polskiego konsumenta do wartości stojących za ideą B Corp? Czy najpierw powinno się zacząć od edukacji biznesu czy konsumentów?

Edukacja powinna odbywać się wielotorowo, co jest także związane z zasadą współzależności (interdependence), jedną z osiowych idei ruchu B Corp. W uświadamianiu sobie jak bardzo jesteśmy od siebie zależni doskonale pomogło nam doświadczenie pandemii. Uświadomienie sobie tego faktu bardzo ułatwia dotarcie z komunikacją o tym że odpowiedzialność za planetę i to co na niej się dzieje jest wspólna. A co do pracy z biznesem czy konsumentami - o wiele lepszy efekt odniesiemy pracująć ze wszystkimi grupami jednocześnie, odpowiadając na ich konkretne potrzeby i obawy. Mam tu na myśli wszystkie etapy tworzenia łańcucha wartości: od surowców, przez obróbkę, produkcję, dystrybucję po konsumpcję i to, co z danym produktem dzieje się później. Od lat obserwujemy umacniający się trend świadomego konsumeryzmu, a produkty czy usługi ze znakiem B gwarantują że to czego używamy nie szkodzi, a wręcz jest dobre dla świata i dla nas. Zresztą mam nadzieję że to się przebija w tej rozmowie: to nie o certyfikat, kolejną tabliczkę w gabinecie czy na produkcie tutaj chodzi, ale o powszechną transformację, zmianę naszego myślenia o tym jak korzystamy z zasobów i czy myślimy wystarczająco o innych, o wszystkich innych.

Ile firm z Polski może obecnie pochwalić się certyfikatem B Corp? Jakie kroki należy podjąć, by móc dołączyć do społeczności B Corporations? Jak skomplikowany jest ten proces?

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

W gronie polskich firm, które mogą poszczycić się mianem B Corpów są Benefit Systems (znany z kart Multisport), Grupa ANG - firma z obszaru doradztwa finansowego, Netguru - guru w IT, a także obecne i znane w Polsce firmy takie jak Too Good To Go, Chiesi, Mustela, Wetransfer, illy, Patagonia czy The Guardian. Ponad 100 polskich firm jest obecnie na różnych etapach procesu stawania się B Corpem. Warto też wspomnieć, że na świecie certyfikowanych B Corps jest już 4,200 z 77 państw, a ich liczba rośnie z tygodnia na tydzień.

Aby stać się B Corpem, najlepiej zacząć od wypełnienia kwestionariusza B Impact Assessment (BIA). To doskonałe narzędzie także dla firm, które nie planują podejścia do certyfikacji, ponieważ pozwala w bardzo dokładny i wszechstronny sposób spojrzeć na przedsiębiorstwo i zobaczyć co można poprawić w każdym z pięciu przeplatających się obszarów. BIA pozwala także uporządkować to, co już robimy na rzecz prowadzenia biznesu lepszego dla świata. Co więcej, narzędzie jest bezpłatne i stanowi duże ułatwienie w planowaniu i wprowadzaniu działań na rzecz zrównoważonego rozwoju. Każda odpowiedź w BIA warunkuje kolejną, za każdą z nich uzyskuje się punkty, których należy uzbierać minimum 80 (na 200 z całego audytu), aby podejść do certyfikacji. W przeciwieństwie do darmowego narzędzia certyfikat jest płatny, a wysokość opłaty uzależniona od wielkości i obrotów firmy.

Po wysłaniu wypełnionego certyfikatu do B Labu rozpoczyna się wieloetapowy proces oceny i weryfikacji wniosku koordynowany z poziomu centrali w USA. W jego trakcie odbywają się rozmowy z asesorami, często konieczne jest dosyłanie dokumentacji potwierdzającej odpowiedzi. Oprócz tego, losowo wybrane firmy poddawane są weryfikacji na miejscu. Gdy wszystko pójdzie gładko, firma podpisuje Deklarację Współzależności (Declaration of Interdependence) i dołącza do tych, którzy mogą powiedzieć, że to co robią dla świata zostało sprawdzone przez zewnętrzy, niezależny podmiot. I nie ustawać w doskonaleniu się na tej drodze.

Wynika z tego, że jest to certyfikat przeznaczony nie tylko dla wielkich korporacji, ale także dla małych firm np. start-upów? Jaką wartość dodaną wnosi taki certyfikat dla młodej, dopiero kształtującej się firmy?

Tak! Ścieżki certyfikacji odpowiadają kategoriom i wielkościom firm, tak więc korporacja przejdzie bardziej wielowymiarowy i dostosowany do jej skali proces, a startup młodszy niż rok może otrzymać status Pending B Corp, co legitymizuje jego działania od samego początku. Wśród polskich przedsiębiorstw zainteresowanych certyfikatem jest całe spektrum, w tym niewielkie kilkuosobowe firmy, które często zanim zdecydują się na podejście do certyfikacji dopasowują swój model biznesowy do wymagań B Corpów, co wychodzi bardzo na zdrowie samej kondycji biznesowej firmy. Algorytmy procesu audytorskiego powstały w wyniku współpracy B Lab z dwiema firmami konsultingowymi z Wielkiej Czwórki.

Wspominałeś, że B Corp to coś więcej niż certyfikat – to pewna filozofia w oparciu o którą z biegiem czasu utworzył się ruch społeczny. Jakie idee i wartości są kluczowe, gdy biznes czy konsument myśli o ruchu B Corp?

Już o tym wspomniałem, to właśnie pojęcie współzależności jest tu kluczowe. Bardzo obrazowo pokazuje jak istotne jest wspólne działanie i uwzględnianie wpływu na wszystkich interesariuszy, a nie jak bywało dawniej (i wciąż niestety się zdarza) skupienie jedynie na akcjonariuszach i wzroście. Szacunek do innych i patrzenie poza koniec własnego nosa brzmią błaho, ale to podstawa żeby móc stać się częścią społeczności B Corp. A wejście do tego licznego, ale jednak w skali świata wąskiego grona pozwala na bezpośrednią współpracę między certyfikowanymi firmami i współtworzenie nowego ekosystemu firm zorientowanych na gospodarkę regeneratywną czyli taką która bierze na siebie odpowiedzialność za naprawę tego co zrobione zostało źle w kwestiach ekologicznych czy społecznych. Transformacja jest możliwa, bardzo wiele środowisk na świecie debatuje co począć z wyczerpaniem kapitalizmu, potrzebą resetu systemu, kryzysem umowy społecznej. B Corpy stoją po stronie poszukiwania adekwatnej odpowiedzi na te pytania i przeprojektowania systemu ekonomiczno-społecznego. Odejście od modelu Friedmanowskiej gospodarki nastawionej tylko na zysk właścicieli w stronę “kapitalizmu interesariuszy”, gdzie biznes tworzy wartość służącą wszystkim jest oczywiście przedmiotem poszukiwań w wielu środowiskach, B Corpy starają się w tym nurcie dawać konkretne odpowiedzi brznża po branży, nie będąc wszak jedynymi w szerokim ekosystemie gospodarki stawiającej sobie za cel regenerację naszej biosfery.

Jaką wartość dodaną dla organizacji wnosi wspomniany certyfikat – w szczególności w obszarze relacji marki z klientem / konsumentem?

Choć w Polsce pozycja certyfikatu B Corp dopiero się rozwija, na przykładach z innych państw Europy, choćby z Francji, Włoch czy UK możemy zaobserwować jak kształtuje się zaufanie i przywiązanie do marek oznaczonych symbolem B Corp - B w kółku. Rozpoznawalność ruchu wzrasta gdy dołączają firmy będące liderami w swojej klasie - np. znana na całym świecie kawa illy, czy ostatnio Chloé, francuski dom mody, w mediach The Guardian, a w sektorze bankowości ikona tego systemu szwajcarski bank Lombard Ordier.

Wybierając produkty czy usługi z logiem B Corp, konsument może mieć pewność, że za symbolem stoją rzeczywiste działania. Możemy mieć pewność, że czerpie też ona inspiracje od innych jej podobnych w innych krajach czy sektorach gospodarki. Dodatkowo, każda certyfikowana firma, aby zachować miano B Corp musi co trzy lata przechodzić proces recertyfikacji, który jest analogiczny do początkowej certyfikacji co gwarantuje, że nie ustaje w procesie podwyższania swoich standardów. Dla organizacji certyfikat to jak już mówiłem transformacja całego zespołu, umocnienie kultury organizacyjnej zorientowanej na Purpose, wyższy cel, to dostęp do szkoleń dla liderów, dostęp też do najbardziej utalentowanych ludzi na rynku pracy - jakoś tak się składa, że ci najbardziej utalentowani podzielają wartości tego ruchu. A także - last but not least - dostęp do kapitałów, ponieważ inwestorzy z obszaru Impact Investment poszukują partnerów, co do których nie ma wątpliwości odnośnie ich najwyższych standardów i kondycji biznesu. 

A wracając do konsumentów, szczególnie istotne w okresie przedświątecznego szału zakupów czy absurdalnych wyprzedaży związanych z Black Friday jest przekaz o konieczności wprowadzania obustronnych ograniczeń: ze strony biznesu nadprodukcji, a ze strony klientów nadkonsumpcji, które niosą za sobą katastroficzne skutki dla naszej planety, a w rezultacie - dla nas samych. taki przekaz idzie od czołowych reprezentantów tego ruchu jak np. wielokrotnie cytowana Patagonia.

W jaki sposób posiadanie takiego certyfikatu (bycie częścią ruchu B Corp) wpływa na percepcję rynkową danego biznesu i jego społeczny wizerunek?

Stanie się B Corpem to dopiero początek ciągłego procesu doskonalenia działań biznesowych i dostosowywania ich do wymogów społecznych i środowiskowych. Więc można spodziewać się że lądujemy w gronie tych najambitniejszych. Na rynkach gdzie ruch B Corp jest szerzej znany podpisanie Deklaracji Współzależności  przekłada się na krótsze procesy budowania partnerstw, zaufanie kontrahentów, inny etos pracy, dostęp do kapitałów jak wspomniałem wyżej, jak i talentów,  wejście w środowisko firm darzących się większym zaufaniem - rzecz bezcenna w biznesie. Bardzo często wiąże się to z aktywizmem osobistym liderów tych organizacji, którzy swoją odpowiedzialność za zmianę świata na lepsze nie ograniczają tylko do własnego biznesu ale wychodzą do innych, nie tylko B Corpowych organizacji. Niech przykładem tutaj będzie choćby Regenerative Society Foundation założone przez Andrea Illy (kawa illy), Marię Paolę Chiesi (Chiesi Pharmaceuticals), Davide Bollattiego (kosmetyki Davines), lokalny B Lab - Paolo Cesare (Nativa) oraz Jeffreya Sachsa. To wszystko są B Corpy - oprócz tego, że te organizacje i ich liderzy osobiście się angażują i pewnie i tak by to robili, jest na tych rynkach oczekiwanie że te organizacje wskażą kierunek innym biznesom, niekoniecznie certyfikowanym, ale podzielającym te sam wartości. Bycie B Corpem zobowiązuje.

Jakie są dalsze plany rozwoju ruchu B Corp w Polsce? Czy planowane są jakieś cykliczne wydarzenia, webinaria, spotkania zaangażowanych w ruch osób i firm?

Druga edycja Warsaw B Corp Summit (18-19 listopada) już za nami. W najbliższych miesiącach na łamach naszych mediów społecznościowych będziemy analizować dyskusje, które miały miejsce w trakcie Szczytu i dzielić się wiedzą z naszymi obserwatorkami i obserwatorami. Marzec to europejski B Corp Month, miesiąc B Corpów, czyli międzynarodowa kampania edukacyjna i budująca świadomość tego ruchu we wszystkich krajach. W Polsce w marcu 2022 zorganizujemy serię warsztatów - “Klas Mistrzowskich” poświęconych regeneratywnej gospodarce. Będą one poprowadzone przez przedstawicieli B Corpów, ale też przez Przyjaciół B Corpów. W Polsce firm myślących i działających jak B Corpy nie brakuje, nie są jeszcze tylko certyfikowane. Planujemy także premierę książki “Better Business po polsku”, która na wzór “Better Business” - Christophera  Marquisa i ze wstępem jego autorstwa podsumuje nasz listopadowy Szczyt ale też przedstawi opinie o tym jak naprawiać świat prezentowane przez liderów “lepszego biznesu”. Planujemy też cykl działań edukacyjnych dla liderów rozmaitego szczebla w organizacjach - nie tylko z grona B Corpów w ramach międzynarodowego modelu szkoleniowego B Leaders.

Niezależnie od kalendarza wydarzeń, we wszystkich kanałach komunikacji na bieżąco publikujemy aktualności ze świata B Corpów,  zawsze chętnie też opowiemy o B Corpach i udzielamy wsparcia w procesie certyfikacji, wystarczy się do nas odezwać.

Wywiad zrealizowany we współpracy z kampanią edukacyjną „#DobraDobra”