Wulkaniczne pyły paraliżują rynek lotniczych wycieczek. W zagranicznych kurortach utknęły tysiące polskich turystów, którzy mieli już wracać do kraju. Niewykluczone, że część z nich będzie musiała za przedłużony pobyt zapłacić.
Exim Tours ma 500 osób "uziemionych" w Egipcie, i 50 w Tunezji. - Wszystkim zapewniliśmy noclegi i wyżywienie. Przedłużyliśmy także wszystkim ubezpieczenie - mówi szef Eximu Abdelfettah Gaida. 60 klientów biura nie może powrócić z Hiszpanii. Wiele z nich to osoby starsze.
Około 500 osób ma wciąż za granicą Rainbow Tours. Blisko 1200 turystów, głównie z Wysp Kanaryjskich i Egiptu, nie może ściągnąć do kraju Itaka. Wszystkie te osoby otrzymały informację, że na tę chwilę maja takie same świadczenia, jak pierwotnie - informuje dyr. ds. marketingu Piotr Henicz. Nie wiadomo jednak, jak ostatecznie będzie wyglądać rozliczenie takich przypadków. Może to zależeć prawdopodobnie od długości przedłużonego pobytu. Już teraz wiadomo, że dla niektórych osób wycieczka przedłuży się nawet o tydzień. - Jeśli przeloty dłużej będą wstrzymywane, zaczniemy się zastanawiać nad innymi rozwiązaniami - zapowiada Henicz. W Exim Tours nie ma jeszcze decyzji, jak będzie ostatecznie wyglądać kwestia rozliczeń. - Na razie myślimy, jak ściągnąć tych ludzi do kraju. Bierzemy pod uwagę nawet transport do państw położonych bliżej Polski - mówi Gaida. Nie wyklucza natomiast, że pechowi turyści będą musieli zwrócić np. część dodatkowych kosztów. Z kolei Rainbow zapewnia, że osoby uziemione za granicą przez chmurę wulkanicznego pyłu nie będą za przedłużony pobyt obciążane finansowo. - Nie wyobrażam sobie, by obciążać turystów kosztami. Wolelibyśmy nawet jakieś straty finansowe, niż stratę zaufania naszych klientów - powiedział "Rz" wiceprezes Rainbow Tours Remigiusz Talarek.
W poniedziałek w południe zarząd tej giełdowej spółki turystycznej szacował, że koszty wstrzymania wyjazdów sięgnęły 100 tys. zł. Zapowiedział jednocześnie, że w przypadku przedłużania się problemu mogą być wyższe.
Biura nie były ubezpieczone od takiej sytuacji. - To poważny problem. Ale nawet w ustawie o usługach turystycznych nie ma zapisu, co robić w przypadku działań siły wyższej. A nie było go jeszcze na tak wielką skalę - mówi prezes Polskiej Izby Turystyki Jan Korsak. PIT twierdzi, że monitoruje sytuację, ale w poniedziałek w południe nie miało jeszcze rozeznania, ilu polskich turystów utknęło za granicą, ani jak będzie rozwiązywana kwestia kosztów. - Nad tym zastanawia się teraz nasz prawnik - dodaje Korsak.