fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Czy ciało Anny Grodzkiej zostanie zbawione?

Filip Memches
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Za sprawą posłanki Ruchu Palikota głośno ostatnio w Polsce o transseksualizmie.
Dyskusje dotyczą najczęściej praw mniejszości seksualnych oraz kontrowersji z zakresu psychologii i medycyny. Tymczasem problem ma charakter filozoficzny i religijny.
Cywilizacja europejska, jak wiadomo, opiera się na trzech filarach: greckiej filozofii, rzymskim prawie oraz żydowskiej religii. Rzymianie są poniekąd kontynuatorami Greków, możemy zatem ich potraktować razem. Tak więc filary cywilizacji europejskiej są dwa: Ateny i Jerozolima. Obie metropolie symbolizują dwie różne wizje człowieka. W wizji ateńskiej człowiek dzieli się na duszę i ciało, w jerozolimskiej – dusza i ciało właściwie stanowią jedno. Dlaczego? Kościół naucza o zbawieniu człowieka w całości, o zmartwychwstaniu ciał na końcu czasów. Zapowiedzią tego wydarzenia było zmartwychwstanie Chrystusa, który ukazał się po śmierci apostołom nie pod postacią „czystego" ducha, lecz człowieka z krwi i kości. Tyle że na co dzień mało kto tak myśli. Nawet sami chrześcijanie mają odruch dzielenia człowieka na duszę i ciało. W konsekwencji śmierć postrzegają w perspektywie tego, co się stanie z duszą bezpośrednio po zgonie. Zmartwychwstanie ciała nie jest brane pod uwagę, bo i koniec czasu wydaje się na tyle odległym wydarzeniem, że umyka ono świadomości. Tym samym możemy się o przekonać o zwycięstwie wizji ateńskiej nad jerozolimską.
W rezultacie człowiek jest na gruncie nauki kawałkowany. Teoretycznie psychologia i medycyna stwierdzają, że psychika i ciało oddziałują na siebie wzajemnie (przejawem tego są zaburzenia psychosomatyczne), ale praktycznie okazuje się, że bywa sporo sytuacji, w których traktuje się je rozdzielnie. Widać to szczególnie po kolejnych falach rewolucji kulturowej XX wieku. Doszło do swoistego paradoksu, o którym pisze francuski pisarz Fabrice Hadjadj w książce „Wiara demonów". Rewolta skutkująca rozluźnieniem obyczajów polegającym między innymi na zdjęciu z ciała ograniczeń, jakie nakłada na nie tradycyjna moralność, sprawiła że ciało jest deprecjonowane. Chodzi więc z jednej strony o zaspokojenie cielesnych żądz, a z drugiej – podporządkowanie ciała kaprysom psychiki. Mamy więc do czynienia z rodzajem gnozy, tyle że świeckiej: psychika (w religijnej gnozie byłby to duch) uwięziona jest w ciele. W tym sensie ciało jawi się jako wróg człowieka. A z wrogiem się walczy, by go zabić i unicestwić. Tak ten problem traktowali średniowieczni katarzy – jedna z religijnych sekt gnostycznych. Praktykowali oni rytuał endura – rezygnację z życia, czyli głodzili się na śmierć, aby – jak uważali – duch został oswobodzony z niewoli ciała. W tym kontekście za współczesnych gnostyków można uznać takich ludzi jak Genesis P-Oridge, angielski muzyk i performer, kojarzony z formacjami Throbbing Gristle i Psychic TV. Inspiracją dla niego była okultystyczna działalność czołowego satanisty pierwszej połowy ubiegłego stulecia, Aleistera Crowleya, który kontestował ustanowiony na gruncie cywilizacji europejskiej porządek moralny i społeczny. P-Oridge to dziecko swojej epoki. Nie dziwi zatem jego zainteresowanie narkotykami i przekraczaniem wszelkich tabu. Zaczynał w trupie performerów COUM Transmission, którzy byli znani z samookaleczeń. Tak dochodzimy do kluczowego momentu w biografii P-Oridge'a. Artysta i jego młodsza o prawie 20 lat żona Lady Jaye postanowili się w akcie specyficznie pojętej miłości wzajemnie do siebie upodobnić. Projekt ten określili mianem „pandrogynii". Poddali się więc serii operacji płci, które miały przemienić ich w istoty płciowo „neutralne". W roku 2007 Lady Jaye zmarła na raka, lecz P-Oridge nie zaniechał dalszego upodabniania się do niej. Ale zabiegi mające na celu zmianę płci to nie tylko dziwactwa performerów. Od lat 70. zeszłego wieku zaczęły się one rozpowszechniać wśród przeciętnych osób. Zjawisko to przypadło na karierę teorii genderowych, zakładających że płeć jest kategorią kulturową, a nie biologiczną, więc stanowi cechę, którą każdy człowiek może dla siebie (lub dla swojego dziecka) wybrać. W tym samym czasie ujęcie takie zanegował znany psychiatra amerykański Paul McHugh. W szpitalu, w którym pracował, poczynił on znamienną obserwację. Zwrócił uwagę na rzadko występujące w okresie życia płodowego zaburzenia rozwoju przewodu moczowo-płciowego. U chłopców przy porodzie stwierdzano zdeformowanie lub niewykształcenie genitaliów. Pediatrzy zalecali więc usuwanie takiemu noworodkowi wszystkich cech męskich, w tym jąder. W zamian tworzono z tkanki wargi sromowe i pochwę. Dzieci poddawane takim zabiegom wychowywane były jako osoby płci żeńskiej. Tyle że od dzieciństwa wykazywały zachowania męskie i nie były zdolne naturalnie odnaleźć się w roli, w jaką je wtłoczono. To jeden z dowodów na fałsz teorii genderowych. Swoje oddziaływanie zawdzięczają one głównie ideologicznej determinacji osób, które wierzą w możliwość przemieniania rzeczywistości według własnego widzimisię. Mężczyzna jednak pozostaje mężczyzną, a kobieta kobietą. Decydują o tym geny, a nie psychiczne czy fizyczne traumy. Ciała nie da się oddzielić od duszy, a duszy od ciała. Tylko co zrobić z ciałem, które po serii operacji na nim przestanie do duszy pasować?
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA