fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Inwestowanie z głową

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Hasło „gwarantowana stopa zwrotu” powinno wzbudzić szczególną czujność każdego ciułacza
O gwarantowanych zyskach zrobiło się głośno latem tego roku za sprawą Amber Gold i innych firm działających na zasadzie piramidy finansowej.
W Polsce nie istnieją inwestycje, które zgodnie z prawem dawałyby określoną z góry, gwarantowaną stopę zwrotu, inne niż lokaty bankowe czy niektóre produkty strukturyzowane z ochroną kapitału, które jednak również są powiązane z lokatami bankowymi (część pieniędzy trafia na lokatę).

Sprawdź w KNF

Na rynku finansowym „gwarantowane" oznacza „bezpieczne" tylko w tym jednym przypadku – wypłatę 100 proc. wartości depozytu o równowartości do 100 tys. euro zapewnia Bankowy Fundusz Gwarancyjny.  W odniesieniu do innych inwestycji – słowo „gwarantowane" powinno automatycznie włączać w głowach inwestorów lampkę ostrzegawczą.
Dlaczego? Z dużym prawdopodobieństwem wskazuje na to, że oferująca je instytucja nie działa pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego. Jeżeli wysokie, gwarantowane zyski firma tłumaczy rosnącymi cenami określonych aktywów – surowców czy nieruchomości – tym bardziej nie można jej zaufać. Na złocie czy pszenicy rzeczywiście można zarobić, ale równie dobrze można stracić. Lokaty rzekomo powiązane z inwestycjami na konkretnych rynkach czy w konkretne aktywa nie mogą zapewniać cały czas zysków na stałym, gwarantowanym poziomie.
O tym, że czar „gwarantowanych zysków" może się zamienić w koszmar, przekonało się co najmniej 10 tys. osób, które powierzyły Amber Gold ponad 500 mln zł.
– Upraszczając mechanizm podejmowania decyzji, można powiedzieć, że człowiek dąży do unikania bólu i dostarczania sobie przyjemności. W decyzjach finansowych jest tak samo. Wychodząc od tego uproszczenia, można wskazać kilka przyczyn powodzenia Amber Gold. Wszystkie komunikaty, które były kierowane do potencjalnych klientów firmy, były stosunkowo prosto sformułowane, a przez to łatwiej przyswajalne. Dodatkowo inwestycje miały być, przynajmniej w teorii, oparte na złocie. Kruszec ten ciągle budzi bardzo pozytywne skojarzenia, ma dla wielu rzeczywisty wymiar, bo złota można dotknąć, więc w tym sensie jest więcej wart od lokat bankowych. Z punktu widzenia psychologii poznawczej uruchomionych zostało wiele mechanizmów sprzyjających uleganiu obietnicom tej firmy – ocenia Joanna Chmura, psycholog biznesu.
KNF ostrzegała na swojej stronie internetowej przed Amber Gold od 2009 r. Dlatego przed powierzeniem pieniędzy jakiejkolwiek instytucji dobrze sprawdzić, czy jest ona objęta kontrolą KNF (np. na stronie internetowej www.knf.gov.pl lub dzwoniąc pod nr infolinii podany na stronie www.zanim-podpiszesz.pl). W ten sposób możemy mieć pewność, że nie podpiszemy umowy z firmą, nad którą żadna publiczna instytucja nie sprawuje kontroli.
To, że nasze pieniądze są inwestowane zgodnie z prawem, a nad przestrzeganiem tego prawa przez instytucje finansowe czuwa KNF, nie oznacza, że nie można na nich stracić. Czym innym są więc inwestycje gwarantowane (depozyty), a czym innym – bezpieczne, czyli niosące niskie ryzyko inwestycyjne.

Nadzór bez gwarancji

Do mało ryzykownych inwestycji możemy zaliczyć też bony i obligacje skarbowe. Prawdopodobieństwo straty – ujemnej stopy zwrotu – jest w ich przypadku znikome, chociaż nie zerowe. Państwo również może zbankrutować i nie spłacić swoich wierzycieli. Dlatego najbezpieczniejsze są krótkoterminowe papiery skarbowe emitowane na okres do 52 tygodni – ryzyko niespodziewanego bankructwa państwa jest minimalne.
Inwestorzy indywidualni mogą papiery skarbowe kupować na własną rękę albo za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych (Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych są objęte nadzorem KNF). W przypadku inwestycji w fundusze trzeba się jednak liczyć z przejściowymi ujemnymi stopami zwrotu i utratą realnej wartości kapitału, jeżeli zarządzający źle obstawią trendy.
Wyższe zyski i potencjalnie wyższe straty dają inwestycje w akcje. Również mogą być bezpośrednie (domy maklerskie również podlegają nadzorowi KNF) lub za pośrednictwem TFI.
O tym, jak bardzo zmienny jest rynek akcji,  nie trzeba nikogo przekonywać – w 2011 r. roku średni wynik funduszy inwestujących na warszawskiej giełdzie był 23 proc. pod kreską. Ale w tym roku jest prawie taki sam na plusie. Niektóre spółki dały zarobić ponad 100 proc., a nawet ponad 400 proc. (Ursus), ale inne naraziły akcjonariuszy na straty prawie całego kapitału (Alterco czy PBG).
KNF nadzoruje również rynek ubezpieczeniowy, a co za tym idzie  – produkty inwestycyjne oferowane przez ubezpieczycieli. Są to polisy połączone z inwestycjami w różnego rodzaju fundusze. Niektóre umowy o ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe (UFK) są jednak bardzo niekorzystne z perspektywy oszczędzających. Kara umowna za wcześniejsze zlikwidowanie polisy może wynosić w skrajnych przypadkach do 100 proc. zainwestowanego kapitału.
Spośród różnych sposobów oszczędzania na rynku kapitałowym – w akcje i obligacje  –najbardziej rygorystycznie obwarowane przepisami są otwarte fundusze emerytalne. Ale przynależność do nich jest obowiązkowa i w tym przypadku wybrać możemy tylko, do którego OFE trafią nasze składki. Fundusze inwestują długoterminowo i nawet jeśli w jakimś roku mają ujemne stopy zwrotu, to mogą z nawiązką odrobić w kolejnych latach.
Z końcem października tego roku również Spółdzielcze  Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe zostały objęte nadzorem KNF. Komisja dąży do tego, żeby SKOK zostały objęte też gwarancjami BFG (kasy mają teraz wewnętrzny system gwarancyjny). Najpierw KNF musi się jednak zapoznać z wynikiem audytu otwarcia SKOK, dzięki któremu szczegółowo pozna sytuację finansową kas.

Rośnie świadomość

Instytucji objętych nadzorem przybywa, podobnie jak firm na „liście ostrzeżeń publicznych" KNF, na którą trafiają podmioty budzące podejrzenia Komisji. Wygląda na to, że – choć „gwarantowane zyski" zawsze będą tak samo kuszące – również świadomość inwestycyjna Polaków powoli rośnie.
– Paradoksalnie upadłość Amber Gold może się przyczynić do poprawy świadomości wśród klientów legalnych instytucji finansowych – zwraca uwagę Krzysztof Muryn, dyrektor pionu sprzedaży w PKO TFI.  Jego zdaniem następuje proces poszerzania świadomości klientów funduszy inwestycyjnych.
– Inwestorzy odróżniają charakteryzujące się ryzykiem inwestycyjnym, ale wielowymiarowo wewnętrznie i zewnętrznie nadzorowane TFI od „inwestowania" pieniędzy w instytucje, które często z  właściwym inwestowaniem czy też zarządzaniem ryzykiem mają niewiele wspólnego. Bez najmniejszych wątpliwości w czasach niepewności, wysokiej zmienności i „kryzysu" wszelkie marki i produkty finansowe kojarzące się z bezpieczeństwem, solidnością i trwałością są szczególnie w cenie – dodaje Muryn.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA