Świat

Stany Zjednoczone: Strzelanina w szkole, są ofiary śmiertelne

AFP
Nigdy jeszcze w USA nie było tak krwawej strzelaniny w szkole podstawowej. W piątek w miasteczku Newtown w stanie Connecticut zginęło 26 osób, w tym 20 dzieci
W masakrze w szkole podstawowej w Newton, w stanie Connecticut, zginęło 20 uczniów - dwanaście dziewczynek i ośmiu chłopców w wieku 6-7 lat, dwoje z nich zmarło w szpitalu. Jedna z dziewczynek, która zginęła, obchodziła siódme urodziny zaledwie na 4 dni przed masakrą. Zginęło też sześć dorosłych kobiet. Nie żyje także sprawca masakry, który popełnił samobójstwo.
Do uważanej za prestiżową szkoły dla dzieci w wieku od pięciu do dziesięciu lat wtargnął około godziny 9.30 uzbrojony młody mężczyzna. Miał przy sobie trzy sztuki broni palnej. W jego samochodzie policja znalazła karabin, natomiast w szkole - dwa pistolety, Glocka i Sig Sauera. Był ubrany na czarno i miał na sobie kamizelkę kuloodporną. Z relacji świadków wynika, że tragiczne wydarzenia rozegrały się w dwóch salach lekcyjnych i na korytarzu. Zabójca oddał co najmniej 100 strzałów. - Było słychać strzały i przeraźliwe krzyki - powiedział później jeden z uczniów.
- Brat mojego kolegi był w jednej z klas. Opowiadał, że do sali lekcyjnej wszedł nieznajomy człowiek i po prostu zastrzelił nauczycielkę - opowiadała dziennikarzom uczennica Julia. W szkole działy się przerażające sceny. Sprawca strzelał z karabinu; wszystkie ofiary zostały postrzelone wielokrotnie, od 3 do 11 razy. Nauczyciele próbowali w panice wyprowadzić dzieci ze szkoły, tłumacząc im - jak wynika z relacji jednego z uczniów - że w budynku szaleje "dzikie zwierzę". Wiele dzieci schowało się do toalety, niektóre ukryły się w szafach. - Mieliśmy zajęcia sportowe na hali. Gdy tylko usłyszeliśmy strzały wszyscy podbiegliśmy do ściany, a potem uciekliśmy ze szkoły - relacjonował ucieczkę swojej klasy jeden z uczniów. Część przerażonych dzieci ewakuowała policja do pobliskiego budynku straży pożarnej. Tam zajęli się nimi psycholodzy. Pomocy psychologów potrzebowało także wielu rodziców. Według telewizji CNN, wśród zabitych są także dyrektorka szkoły oraz szkolny psycholog. Ich ciała leżały na korytarzu, w kałużach krwi. W jednej z klas znaleziono także ciało napastnika. Policja na razie oficjalnie nie potwierdziła informacji, że popełnił on samobójstwo, ale miejscowe władze podały, że podczas akcji policjanci nie oddali ani jednego strzału. Niewykluczone, że napastnik nie działał sam, zatrzymano mężczyznę, ukrywającego się w pobliżu szkoły. Media amerykańskie podały, że napastnikiem był 20-latek o nazwisku Adam Lanza, związany ze szkołą (syn nauczycielki uczącej w tej szkole). Lanza zabił matkę, a następnie udał się do szkoły. Jak poinformowała w piątek wieczorem czasu lokalnego stacja telewizyjna CNN, ciało Nancy L. znaleziono w jej domu.  Wcześniej media informowały, że napastnik zastrzelił swoją matkę w szkole, podczas masakry. Funkcjonariusze policji przypuszczają, że sprawca  mógł cierpieć na zaburzenia osobowości. Rodzina i znajomi charakteryzowali go jako inteligentnego, zamkniętego w sobie samotnika. Według niepotwierdzonych informacji chłopak mógł również zastrzelić swojego młodszego brata. Starszy brat Adama, 24-letni Ryan, został przesłuchany przez policję. Nie został on aresztowany, bo prawdopodobnie nie miał nic wspólnego z masakrą w Newtown - podkreśla AP. Jak podaje CNN, ojciec chłopaka, rozwiedziony z jego matką i mieszkający z nową rodziną w Connecticut, został przesłuchany przez policję. Cała broń (półautomatyczny karabin i dwa pistolety) sprawcy masakry była zarejestrowana na jego matkę - poinformowała stacja telewizyjna CNN. Kobieta uznawana była za zapalonego kolekcjonera broni,  a jak donosi znający ją mężczyzna - często chodziła na strzelnicę razem z dziećmi. Motyw zbrodni pozostaje nadal nieznany. Według CNN, domniemany sprawca cierpiał na zaburzenia psychiczne. Stacja nie podała jednak żadnych szczegółów. Wiadomo tylko, że do tej pory nie był notowany w policyjnych kartotekach. W Newtown zamknięte zostały wszystkie szkoły obok tej, w której doszło do masakry. Ok. 1.30 (czasu polskiego) policja poinformowała, że sytuacja w mieście została opanowana. Według policji, identyfikacja wszystkich 26 ofiar masakry - jednej z najtragiczniejszych w skutkach w historii USA - zakończy się w sobotę.

Obama: za dużo takich tragedii

Prezydent Barack Obama zarządził opuszczenie flag do połowy masztu. Prezydent zapewnił, że gubernator Connecticut będzie miał do dyspozycji wszelkie potrzebne środki, by zająć się sytuacją. Podczas konferencji prasowej prezydent wskazał, że większość ofiar to dzieci w wieku od pięciu do 10 lat, i podkreślił, że nie ma teraz w Ameryce rodzica, który nie odczuwałby takiego samego przemożnego żalu z powodu tego, co się wydarzyło. - Zbyt wiele tych tragedii zdarza się w ostatnich latach. Za każdym razem, gdy te informacje docierają do mnie, zachowuję się jak każdy rodzic. Tak było i dzisiaj - powiedział Obama. - Mamy dziś złamane serca - mówił prezydent łamiącym się głosem. - Musimy wspólnie zastanowić się, co zrobić, żeby takie tragedie nie zdarzały się w przyszłości, niezależnie jaka polityka dominuje w kraju - dodał.

Prezydent Komorowski przesłał kondolencje

Prezydent Bronisław Komorowski przesłał do prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy depeszę kondolencyjną. - Wstrząśnięty wiadomością o strzelaninie w szkole podstawowej w Newtown, w której straciło życie tak wiele osób, w większości dzieci, przekazuję na Pana ręce, w imieniu Narodu Polskiego oraz własnym, wyrazy najgłębszego współczucia dla bliskich ofiar i rannych - napisał prezydent. Komorowski zapewnił, że Polacy podzielają ból i rozpacz wszystkich, których dotknęła tragedia i łączą się "w modlitwie z najbliższymi ofiar". Poszkodowanym w strzelaninie prezydent przekazał życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Strzelanina w amerykańskiej szkole
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL