fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Romowie boją się szkoły

archiwum prywatne
Rozmowa dla „Rzeczpospolitej” | Marta Godlewska-Goska, antropolog z Uniwersytetu Warszawskiego
"Rz": Ponad połowa dzieci cygańskich zakwalifikowanych przez psychologów jako upośledzone po prostu nie posiada wystarczających kompetencji językowych. Polscy Romowie zawsze tak słabo posługiwali się językiem polskim?
Marta Godlewska-Goska: Dorośli mówią świetnie po polsku, ale podstawowa socjalizacja dzieci zachodzi oczywiście w języku romskim. Większy kontakt z polskim mają dopiero w szkole.
Ostatnio pojawia się w Polsce wiele pomysłów asymilacji Romów, np. przenoszenie rodzin z zamkniętych skupisk cygańskich do mieszkań między Polaków...
Pojęcie asymilacji zakłada wtopienie Romów w nasze społeczeństwo. Tymczasem Romowie mają swoją kulturę, swoje tradycje i nie chcą stracić tej odrębności. Lepiej więc mówić tu o integracji, np. poprzez edukację. My chcemy ich asymilować, bo bardzo mało wiemy o ich odrębności, nie znamy ich kultury.
Dlaczego nie znamy?
A mówi się o niej cokolwiek w polskiej szkole? Przecież Romowie mieszkają w Polsce od wieków, a nas ich kultura w ogóle nie interesuje. Są oczywiście rozmaite festiwale romskie, ale one pokazują Romów wyłącznie w sposób powierzchowny.
Czy polscy Romowie są jednolitą grupą?
To jest właśnie podstawowy błąd w myśleniu o mniejszości romskiej. Samo już miejsce zamieszkania jest tu bardzo znaczące: na wsiach, szczególnie na południu, Romowie mieszkają w dosyć zamkniętych skupiskach, ale w miastach, jak np. w Warszawie, są mocno wymieszani z Polakami. Ich dzieci wychowują się wśród dzieci polskich i zupełnie inaczej się socjalizują.
Chcą się bardziej integrować?
To zależy także od płci, rodu, grupy, z jakiej dana osoba pochodzi. Do niedawna uważało się, że edukacja jest w ogóle niepotrzebna, a dzieciom wystarczy wyłącznie czytanie i pisanie. Ale teraz coraz częściej edukacja przestaje być uważana za wielkie zagrożenie...
A dlaczego była uważana za zagrożenie?
Cały czas jest uważana, ale już nie aż tak bardzo. Rodzice romscy byli szykanowani w szkole, więc nie ufają tej instytucji. Do tego Romowie są bardzo tradycjonalistyczni i nie chcą, by ich dorastające córki miały za wiele styczności z chłopcami i chodziły na lekcje wychowania w rodzinie. Boją się też obcowania z zachodnim stylem życia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA