Nieruchomości

Podaj przyczynę i zmierz pień

Nieznane
Na usunięcie drzew lub krzewów, nawet uschniętych, chorych czy tzw. samosiejek, z reguły potrzebna jest urzędowa zgoda
Wydaje ją wójt, burmistrz lub prezydent miasta, a w przypadku Warszawy - burmistrz dzielnicy. Zezwolenie na usunięcie drzewa na nieruchomości położonej na obszarze leśnym trzeba uzyskać od dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.
Wycinkę w lesie przepisy ograniczają do minimum, nawet jeśli jest na nią pozwolenie. Na działce, która w planie zagospodarowania jest przeznaczona pod budowę, można bez ponoszenia wysokich opłat usunąć drzewa na powierzchni nie większej niż 450 mkw., ale maksymalnie do 20 proc. powierzchni działki. Zatem na działce leśnej o powierzchni 1000 mkw. możemy usunąć drzewa jedynie z 200 mkw. Warto o tym pamiętać już na etapie sporządzania projektu zabudowy działki, bo jeśli inwestor chciałby wyciąć drzewa na większym obszarze, musiałby się starać o przekwalifikowanie działki z leśnej na budowlaną.
Wniosek o usunięcie drzew lub krzewów na obszarze innym niż leśny posiadacz nieruchomości składa w wydziale ochrony środowiska urzędu gminy (w Warszawie - urzędu dzielnicy), w której położona jest nieruchomość. Jeśli wniosek dotyczy nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków, trzeba się pofatygować do wojewódzkiego konserwatora zabytków (w Warszawie - Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków). Do wniosku trzeba dołączyć dokument stwierdzający tytuł prawny do władania nieruchomością (akt notarialny, odpis księgi wieczystej). Wnioskodawca, który nie jest właścicielem nieruchomości, powinien dołączyć do wniosku pisemną zgodę właściciela. Poza tym trzeba podać przyczynę i termin zamierzonego usunięcia, gatunek drzewa, obwód jego pnia mierzony na wysokości 130 cm, a w przypadku krzewów - powierzchnię, z której mają być usunięte. Na wycięcie drzewa na obszarze objętym ochroną krajobrazową w parku narodowym lub rezerwacie przyrody dodatkowo musi się zgodzić dyrektor parku albo organu uznającego obszar za rezerwat przyrody. Wydanie zezwolenia urzędnicy mogą uzależnić od spełnienia przez wnioskodawcę jednego z dwóch warunków: drzewa lub krzewy zostaną przesadzone w inne miejsce albo wnioskodawca zastąpi je innymi, przynajmniej w tej samej liczbie. - W sytuacji bezspornej uzyskanie zezwolenia na wycinkę nie powinno nastręczać trudności - twierdzi Paweł Lisicki, naczelnik Wydziału Ochrony Systemu Przyrodniczego Miasta ze stołecznego Biura Ochrony Środowiska. - Wnioskodawca powinien jednak wiedzieć, że do uzyskania zgody nie jest wystarczający argument, że drzewo przesłania widok, nie pasuje do koncepcji zagospodarowania ogrodu albo jest potrzebne na opał. Dane zawarte we wniosku sprawdzane są w terenie przez inspektorów. Z oględzin sporządzany jest odpowiedni protokół, który stanowi podstawę wydania zezwolenia (albo odmowy). Samo złożenie wniosku i uzyskanie decyzji zezwalającej na usunięcie drzew lub krzewów jest zwolnione z opłaty skarbowej. Natomiast warto się trzy razy zastanowić, zanim zetnie się drzewo bez zezwolenia - kara wynosi trzykrotność zwykłej opłaty za usunięcie. A jest ona bardzo wysoka (patrz tabela) i uzależniona od rodzaju drzewa orazobwodu pnia mierzonego na wysokości 130 cm. Opłata za usunięcie krzewów z jednego metra kwadratowego powierzchni ustalona została w 2007 r. na 213,27 zł. Jednak osoby fizyczne, które chcą usunąć rośliny w celu niezwiązanym z prowadzeniem działalności gospodarczej i uzyskały na to pozwolenie, są z tych opłat zwolnione. - Niektórzy wycinają licząc, że nikt się o tym nie dowie, ale zapewniam, że sąsiedzi są czujni i głównie od nich mamy sygnały o nielegalnym usuwaniu drzew - twierdzi Paweł Lisicki. Bez zezwolenia można usunąć: > drzewa lub krzewy owocowe (oprócz rosnących na terenie nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków oraz oprócz odmian ozdobnych) bez względu na wiek; > drzewa lub krzewy nie starsze niż pięcioletnie bez względu na rodzaj (liczy się wiek wegetacyjny, a nie od momentu posadzenia). Jak ocenić wiek drzewa? - Nie jest to taka prosta sprawa. Dlatego polecam kontakt z wydziałami ochrony środowiska. Ale rośliny o wyraźnie wykształconych pniach i średnicy ok. 10 cm z całą pewnością mają więcej niż 5 lat - tłumaczy Paweł Lisicki. Gorzej z samodzielnym określeniem rodzaju, bo w przepisach nie ma definicji drzewa owocowego. Nie jest zatem jasne, czy bez pozwolenia można wyciąć np. orzech włoski lub morwę. - W orzecznictwie sądów przyjęto, że jeśli coś nie jest zdefiniowane w przepisach, to przyjmuje się definicję zwyczajową. Sądy uznają, że drzewa owocowe to takie, które rodzą owoce nadające się do spożycia. A więc zaliczymy do nich również orzech włoski, ale już morwę należy traktować jako drzewo wymagające zezwolenia. W razie wątpliwości lepiej poprosić o pomoc ekspertów z wydziału ochrony środowiska - radzi naczelnik. Są również przypadki, gdy za wycięcie nie trzeba płacić, choć trzeba mieć zezwolenie. Oto niektóre z nich: > drzewa zagrażają bezpieczeństwu ludzi, mienia lub ruchu drogowego, > wyrosły na nieruchomości po zakwalifikowaniu jej w planie zagospodarowania na cele budowlane, > usunięcie jest związane z zabiegami pielęgnacyjnymi, > rośliny obumarły albo nie rokują szans na przeżycie, > usunięcie dotyczy topoli o obwodzie pnia powyżej 100 cm (na wysokości 130 cm). - Dla topoli 50 - 60 lat to kres ich życia, dlatego w przypadku tych drzew możliwa jest wycinka bez opłaty, pod warunkiem, że w ich miejsce od razu posadzi się drzewa innego gatunku - zastrzega Paweł Lisicki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL