W sieci opinii

Jarosław Kaczyński: Donald Tusk udaje, że spadł z księżyca

W Sieci Opinii
O ewentualnej debacie z Donaldem Tuskiem, kampanii wyborczej oraz "bombie medialnej" PO - tygodnikowi "Uważam Rze" mówi Jarosław Kaczyński
Prezes PiS na pytanie o debatę z Tuskiem odpowiada:
Nie chcę rozmawiać w oparach absurdu. Nie potrafię debatować w świecie pojęć, które nie mają nic wspólnego z sytuacją Polski, dokonaniami rządu i faktami. Jak mam rozmawiać o tym, nad czym Donald Tusk szeroko i głośno się ostatnio rozwodził – a więc o „aresztowaniu” przez nas inwestycji, jeśli przejmiemy władzę. To jest jakiś wymysł, jakaś kalka napisana przez propagandystów. Ale co to znaczy? Czy za naszych rządów „aresztowano” jakąkolwiek inwestycję? Nigdy. Co to w ogóle za pojęcie? I mam marnować czas Polaków na taką rozmowę? Polacy by mi tego nie wybaczyli. Sytuacja jest poważna, ludziom żyje się ciężko. O tym trzeba w kampanii rozmawiać. To robię. Opary absurdu zostawiam Donaldowi Tuskowi. Debatę można prowadzić w różny sposób. Teraz codziennie się wypowiadamy, często na te same tematy. To też debata. Zresztą telewizyjne dyskusje parlamentarne to w Polsce stosunkowo niedawny wynalazek. Ja debatuję z Polakami.
Jarosław Kaczyński odnosi się również do kampanii wyborczej i wyjazdach w Polskę Donalda Tuska. Wycieczka klimatyzowanym autokarem człowieka, który cztery lata temu podjął się radykalnej poprawy życia Polaków, a dzisiaj musi udawać, że spadł tu z księżyca i jest zdziwiony, że jest tak źle, nie wydaje mi się ani poważna, ani przekonująca. Jest niewiarygodny. My rozmawiamy z ludźmi i mówimy o faktach. Choćby z osobami poszkodowanymi przez wichury i nawałnice. Jesteśmy tam, gdzie wcześniej był Donald Tusk i tyle naobiecywał. Nic nie zrobił. I teraz ludzie pytają: „Jak żyć?”. O zwycięstwie PiS w tegorocznych wyborach Kaczyński mówi: W tej chwili według naszych badań, ale podobne wyniki, jak widać, ma PO, idziemy łeb w łeb. I my, i PO mamy po ok. 35 proc. poparcia. Kilka punktów więcej i możemy rządzić samodzielnie. To bardzo trudne, ale możliwe. O to walczymy. Cała kampania jest na to nastawiona. I różnie może być. I to nie jest chwyt, którym się opędzam od pytania o koalicję, ale prawdziwy cel. Papryka, o której mówiliśmy, kojarzy mi się też z Węgrami. O Wiktorze Orbánie też mówili, że nie ma zdolności koalicyjnej. O przygotowanej na ostatni moment „bombie medialnej" PO, związanej z ujawnieniem zapisu rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z Lechem Kaczyńskim tuż przed katastrofą smoleńską:
Plotki do nas docierają, ale nic więcej. Stare rzeczy, wielokrotnie sprawdzane. Jeśli ta rozmowa nie zostanie sfałszowana, to nie przyniesie nic nowego. Wiem, co mówiłem. Zresztą odbyła się, zanim jeszcze były znane prognozy pogody w Smoleńsku. Dotyczyła stanu zdrowia naszej mamy, trwała 25 sekund. Zapytałem, czy jest już w Smoleńsku, bo tak myślałem. Odparł, że nie. Powiedziałem mu, jak u mamy, on odparł, że powinienem się przespać. Tak jak zawsze. Przerwana zresztą nie przez nas, bo połączenie się zerwało. Tematu lądowania w Smoleńsku w ogóle nie było - czytamy w tygodniku "Uważam Rze" .



 
Źródło: ROL

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL