fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Antysemityzm po węgiersku

AFP
Węgry stały się w ostatnich tygodniach obiektem krytyki z powodu coraz częstszych przypadków antysemityzmu
Falę potępienia wywołał zorganizowany w zamieszkanym przez mniejszość węgierską rumuńskim Siedmiogrodzie powtórny pochówek sympatyzującego z faszystami międzywojennego literata Józsefa Nyirő. Powodem oburzenia jest nie tyle osoba kontrowersyjnego pisarza (w samej Rumunii znane są np. związki Mircei Eliadego z faszystowską Żelazną Gwardią), ile fakt zorganizowania uroczystości przez węgierskie władze i uczestnictwo w nich przewodniczącego parlamentu László Kövéra oraz podsekretarza stanu ds. kultury Gézy Szőcsa.
Na znak protestu przeciwko „gloryfikowaniu osoby współpracującej z nazistami" przewodniczący Knesetu Reuwen Riwlin odwołał wystosowane uprzednio zaproszenie dla Kövéra, który miał wziąć udział w obchodach setnej rocznicy urodzin Raula Wallenberga (ten szwedzki dyplomata w czasie wojny uratował przed wywiezieniem do Auschwitz tysiące węgierskich Żydów).
Wcześniej oburzenie wyraził pochodzący z rodziny węgierskich Żydów laureat Pokojowej Nagrody Nobla Elie Wiesel, który demonstracyjnie zwrócił wysokie odznaczenie przyznane mu w 2004 r. przez prezydenta Węgier. 22 czerwca list do premiera Viktora Orbána wystosowała grupa 50 amerykańskich kongresmenów, którzy wyrazili swoje zaniepokojenie przejawami antysemityzmu na Węgrzech.
Sprawa dotyczy nie tylko uroczystości pogrzebowych Józsefa Nyirő. W ostatnich miesiącach media co rusz przynosiły informacje o antysemickich incydentach na Węgrzech. W mieście Nagykanizsa zniszczono menorę na podwórzu miejscowej gminy żydowskiej. Na początku czerwca w Budapeszcie w biały dzień grupka skrajnie prawicowych radykałów zwymyślała i obraziła byłego naczelnego rabina Józsefa Schweitzera. Kilka tygodni wcześniej napadnięty został starszy mężczyzna w tradycyjnym żydowskim stroju. Pod koniec maja obraźliwe napisy pojawiły się na pomniku pomordowanych Żydów nad Dunajem i na pomniku Wallenberga. Skandalem zakończyło się też ujawnienie faktu, że jedno z węgierskich laboratoriów genetycznych przyjęło zlecenie posła ksenofobicznej partii Jobbik, który chciał udowodnić, że „nie posiada genów żydowskich ani cygańskich".
Antysemickie incydenty notowane były ostatnio w wielu miejscach w Europie, jednak Węgry znalazły się pod lupą społeczności międzynarodowej z powodu wzrostu wpływów skrajnej, rasistowskiej prawicy, czego symbolem stał się w 2010 r. wyborczy sukces Jobbiku. – Nie rozumiem działań niektórych polityków, które niepotrzebnie stawiają Węgry w złym świetle – mówi „Rz" prof. Ferenc Miszlivetz, socjolog z Uniwersytetu Zachodniowęgierskiego.
Znacznie mniej oględnie wyraża się proszący o zachowanie anonimowości związany z prawicą polityk zarzucający wręcz „głupotę" tym politykom centroprawicowym, którzy ciągłym nakręcaniem narodowo-patriotycznej atmosfery usiłują przejąć część sympatyków Jobbiku. – To po pierwsze kreowanie tematów zastępczych, po drugie jest dla kraju wyjątkowo szkodliwe – uważa prof. Miszlivetz.
Przywódcy Fideszu zdają sobie z tego sprawę, dlatego tak premier Orbán, jak i prezydent János Áder potępili przypadki antysemityzmu. Prezydent odwiedził rabina Schweitzera i zapewnił go o swej solidarności. Krytycy Fideszu uważają jednak, że te gesty nie wystarczą, by oczyścić atmosferę nieufności wobec Węgier.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA