fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Leszek Miller: Elektorat zawsze może wrócić

W Sieci Opinii
Dawny lider SLD nie widzi się ponownie w tej roli. Zastanawia się też, jakie „ptactwo” schroniło się na listach Palikota. W przyszłość patrzy z nadzieją
Nikt, z wyjątkiem Wojciecha Olejniczaka, nie rzuca się do walki o przywództwo w SLD. Może jednak i w Leszku Millerze odżyją dawne aspiracje? Ten zaprzecza:
Nie mam takich zamiarów, przynajmniej w tej chwili. Musiałaby zaistnieć jakaś nadzwyczajna sytuacja. Pytany o ocenę wyniku Palikota, mówi:
Sam jestem ciekaw jakie ptactwo schroniło się pod dachem z napisem Janusz Palikot. Jakie nietoperze, wrony, kruki...

Januszowi Palikotowi udało się rzeczywiście coś ważnego. On okazał się kapłanem kontrkultury i spowodował, że ludzie uwierzyli w słowo. Za chwilę się przekonają, że nic z tego nie będzie. Bo jeżeli licealiści głosowali na Palikota, bo liczyli na legalizację marihuany, to się rozczarują, bo tego nie będzie. Były lider Sojuszu niechętnie mówił o współpracy z nowym ugrupowaniem. Cóż jednak robić, kiedy "dama z kosą" stoi u bram jego partii? Miller się nie przejmuje: Polska jest taka kapryśna dama, że wielokrotnie obiecywano już taki polityczny grób partiom. Mnie też taki grób polityczny obiecywano. Dziś mógłbym  powiedzieć: chłopaki - jestem. SLD w tej kampanii nie miał już twardego elektoratu. Jedni zostali w domu, bo nie widzieli takiej oferty, a inni poszli gdzie indziej. Sojusz się pozbył twardego elektoratu na swoje życzenie, ale on zawsze może wrócić.    
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA