fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Nowa płyta Patti Smith jest wspaniała, ale mało punkowa

Patti Smith "Banga" Sony Music Polska CD, 2012
Rzeczpospolita
Muzyka. Patti Smith nagrała przebojowy album „Banga". Najmniej udana jest piosenka dedykowana Amy Winehouse
To pierwsza studyjna płyta wokalistki z premierowymi kompozycjami od czasu „Trampin" z 2004 r. Amerykanka nazywana księżniczką punk rocka, uznawana za matkę chrzestną nowej fali, zarejestrowała nowe nagrania w Electric Lady Studios stworzonym z myślą o Jimim Hendriksie. Ale dla niej ważniejsze było chyba to, że właśnie tam powstała jej debiutancka płyta „Horses" w 1974.
– Takie sytuacje odbieram jako dobry znak – powiedziała.
Album rodził się niemal w rodzinnej atmosferze, ponieważ towarzyszyli jej starzy przyjaciele – gitarzysta i producent Lanny Kayne z Sonic Youth, Tom Verlaine z Television, a także córka i syn.
Smith postanowiła opisać swoje sny i obserwacje, dając dowód na to, że świat jest mieszanką piękna i chaosu. Pewne jest to, że muzyka Smith złagodniała, zniknęła jej dawna furia, z której słynęła. Tematy piosenek robią wrażenie wziętych z kroniki rozmów celebrytów, pochylających się nad problemami maluczkich i nieszczęśników.
Najbardziej zawodzi „This Is The Girl" dedykowane Amy Winehouse. To sentymentalna ballada w stylu lat 50. o dziewczynie, nad której śmiercią wszyscy wylewają łzy. Z melodeklamacją we włoskim stylu, nazbyt słodka i sentymentalna. Cukruje dramat angielskiej wokalistki jak hollywoodzka superprodukcja. Trzeba jednak docenić, że Smith pięknie śpiewa, a jej zespół wspaniale gra.
„Fuji-San" poświęcone jest ofiarom tsunami. W tej kompozycji również trudno doszukać się dramatyzmu. „Nine" powstało z myślą o urodzinach Johnny'ego Deppa, z którym wokalistka przyjaźni się od lat. O wiele bardziej imponuje akustyczna aura kompozycji, pięknie zaaranżowanej, ze wspaniałą gitarową improwizacją. Pośród bohaterów płyty jest również aktorka Maria Schneider, znana z „Ostatniego tanga w Paryżu" i samobójczej śmierci. Z myślą o niej Smith nagrała bluesa o życiu na krawędzi, kiedy jest się młodym. W nazbyt erudycyjnym popisie są piosenki o Tarkowskim i Senece.
„Amerigo" inspirowany rejsem Vespucciego do Nowego Świata również brzmi łagodnie – głównie dzięki partiom instrumentów smyczkowych i fortepianu, jest w nim jednak wyrażone szaleństwo podróży donikąd, podczas której wszystko może się zdarzyć. Smith  staje się drapieżna w tytułowym „Banga". To muzyka plemienna, rytualna, groźna. Wspaniała. Z nerwem zagrany został „April Fool". Echa dawnych improwizacji powracają w „Mosaic".
Powstała piękna płyta wokalistki, której udało się w końcu osiągnąć życiową harmonię. Ale buntowniczką już na pewno nie jest. Lepiej dla niej. Gorzej dla punk rocka.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA