fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Promocja turystyczna

Polska turystyka już wygrała

Fotorzepa, RP Radek Pasterski
Dzięki Euro zmieni się wizerunek Polski. Zadziwiamy obcokrajowców naszą gościnnością, otwartością, nowoczesnością. Kupony będziemy odcinać przez lata - mówi prezes Polskiej Organizacji Turystycznej Rafał Szmytke
Filip Frydrykiewicz, Turystyka.rp.pl: Jest pan zadowolony, że odpadliśmy z Euro?
Rafał Szmytke: - [śmiech] Jako kibic oczywiście się nie cieszę.
Ale dzięki temu w turnieju gra jedna drużyna zagraniczna więcej, a to oznacza, że przyjedzie więcej zagranicznych kibiców. Z punktu widzenia instytucji odpowiedzialnej za promocję Polski to bardzo cenne.
Przed imprezą przyjęliśmy ostrożne założenie, że Polacy będą obojętni wobec mistrzostw, a nawet obwialiśmy się, że ją odrzucą – wyjadą z miast, zostawią ulice kibicom. Tymczasem obserwuję, że jest odwrotnie. Wszyscy odnoszą się do imprezy z wielkim entuzjazmem, a w stosunku do odwiedzających kraj obcokrajowców są życzliwi, czym potwierdzają opinię o naszej gościnności. W tym kontekście mniej się martwię, że polska reprezentacja już nie gra.
Jestem zadowolony z przebiegu Euro, bo ta impreza leczy nasz kompleks, poczucie, że jesteśmy na szarym końcu... nie wiem czego. Nawet zagraniczni goście relacjonowali mi, że Polacy mówili im, że są dumni, że ta impreza odbywa się u nas. To jest nowa jakość, bo dotychczas Polacy najchętniej mówili, co im się w Polsce nie podoba albo co idzie źle. Dopiero masowy przyjazd obcokrajowców i ich zachwyt uświadamia nam, jakie mamy atuty, jako kraj i społeczeństwo.
Polacy poczuli się dumni, że są organizatorami wielkiej międzynarodowej imprezy.
Im więcej zagranicznych kibiców i zainteresowania mediów, tym lepiej nas poznają?
Potwierdzają to relacje mediów zagranicznych, które bardzo dobrze oceniają przygotowanie miast i stadionów, naszą organizację, a nawet infrastrukturę komunikacyjną. Są zaskoczone, bo spotkały „więcej i lepiej" niż się tego spodziewały. Polacy często lubią narzekać i dzielić włos na czworo, ale z obcej perspektywy to wygląda inaczej.
Jestem przekonany, że już osiągnęliśmy nasz cel – zmianę wizerunku Polski na lepszy.
Przegraliśmy Euro w piłce nożnej, a jak będzie w turystyce?
Polska turystyka już wygrała, wynik polskiej drużyny nie miał na to dużego wpływu. Powiem nawet, półżartem, że gospodarzom nie wypadało wygrać tego turnieju.
Jestem bardzo zbudowany tym, że Polacy znajdują wielką przyjemność w śledzeniu imprezy nawet po odpadnięciu naszej drużyny, chodzą na mecze innych reprezentacji. To nowa jakość w polskim społeczeństwie – przekonaliśmy się, że potrafimy się dobrze bawić na dużych imprezach sportowych.
To jest też o tyle ważne, że do tej pory na zachodzie funkcjonował stereotyp Polaka smutnego tradycjonalisty, przywiązanego do Kościoła, co miałoby się wiązać z brakiem swobody i otwartości.
Tak, dlatego mówię, że wizerunkowo i turystycznie już wygraliśmy. I jesteśmy na dobrej drodze, by znaleźć się w europejskiej czołówce krajów najczęściej odwiedzanych przez turystów.
A jak pan ocenia współpracę POT z miastami gospodarzami i regionami w promocji turystycznej przy okazji mistrzostw? Słyszałem w kuluarach POT narzekania na nieprzygotowanie regionów do tej roli.
Bardzo dobrze nam się współpracuje z miastami. Na etapie przygotowań odbywaliśmy wiele spotkań, podczas których układaliśmy wspólne działania tak, aby promocja Polski prowadzona przez POT, była spójna z promocją poszczególnych miast gospodarzy i z Krakowem. To się udało. Dużo się nauczyliśmy przy tej okazji, teraz łatwiej będzie Polskiej Organizacji Turystycznej namówić samorządy na wspólne działanie.
Trzeba też wspomnieć o wielkim wysiłku jaki POT i samorządy mniejszych miast wkładają w organizowanie Fun City Tour. Dzięki pięciu mobilnym strefom kibica, udało nam się uniknąć sytuacji, że Euro jest imprezą czterech miast, a reszta kraju tylko się jej przygląda. Wciągnęliśmy do tego wielkiego wydarzenia prawie sto miast mniejszych niż 300 tysięcy mieszkańców.
Do tego poszczególne miasta gospodarze organizują dziennikarzom zagranicznym programy turystyczne, w tym krótkie podróże studyjne po mieście i okolicy, organizuje konferencje, wyposażają ich w materiały informacyjne. Tym razem nie trzeba już było tłumaczyć  miastom, że mają szansę zaistnieć w mediach zagranicznych. Oni już to wiedzą i jestem spokojny, że wycisną maksimum korzyści marketingowych z faktu, że są gospodarzami.
Potwierdza się za to opinia, że kibic nie jest dobrym klientem dla branży turystycznej. Że to facet, który wpada tylko na mecz, wypija dużo piwa, nocuje jak najtaniej lub nawet bez nocowania wraca zaraz po imprezie do siebie.
Oczywiście impreza sportowa rządzi się swoimi prawami, kibic przyjeżdża dobrze się zabawić. Ale nie uogólniałbym. Proszę zobaczyć, że incydentów z kibicami zachowującymi się niewłaściwie jest znikomy odsetek, jeśli wziąć pod uwagę całą ich masę.
Muszę powiedzieć, że w Warszawie Muzeum Powstania Warszawskiego czy Muzeum Narodowe odnotowały kilkukrotne zwiększenie ruchu.
Nawet jeśli to są kulturalni kibice, to czy wrócą jako turyści do Polski lub namówią na wyjazd  znajomych?
Nie zakładaliśmy, że ci ludzie, którzy przyjadą na Euro, będą jakoś szczególnie aktywni turystycznie. Dla nas najważniejsze jest, by wrócili do siebie z dobrymi wrażeniami, bo wtedy nabiorą chęci, by jeszcze raz odwiedzić Polskę, a wśród znajomych rozpowszechnią pozytywną opinię o Polsce.
Badania socjologiczne robione podczas mistrzostw wśród kibiców już pokazują, że tak będzie – ponad 80 procent gości deklaruje chęć powrotu, a ponad 90 procent mówi, że poleci nasz kraj na wakacje znajomym.
Czy jednak bilans mistrzostw dla turystyki będzie dodatni? Euro odciągnęło ludzi na trzy tygodnie od wyjazdów, choćby weekendowych, nad morze, na Mazury, czy w góry. Ludzie wybrali oglądanie meczów w strefach kibiców, w pubach, w domach.
Czytałem artykuł, że centra handlowe stracą na Euro, bo „po południu w dni meczowe w sklepach jest pusto". Już abstrahuję od tego, że to tendencyjne, bo nikt nie napisał, że przed południem centra handlowe pękają w szwach, ale tak nie można rozumować.
Jestem przekonany, że branża turystyczna już zyskała na mistrzostwach, bo patrząc całościowo, bardzo ważne jest, jak dany kraj jest postrzegany, a właściwie, czy w ogóle jest dostrzegany. Czy ktoś w ogóle wie coś o Polsce? Jakie ma z nią skojarzenia?
Nasza pozycja w rankingach atrakcyjności po Euro wzrośnie. Kupony od promocji zrobionej przy tej okazji będziemy odcinali w przyszłości, i nie chodzi o najbliższe wakacje – choć jestem ciekaw tegorocznych statystyk – ale za rok i za kilka lat.
Wyszła teraz publikacja o działaniach POT w latach 2010 - 2011. Są w niej wymienione rozliczne inicjatywy promowania Polski – od emitowania spotów w zachodnich telewizjach, przez obecność na międzynarodowych targach turystycznych w Berlinie w roli kraju partnerskiego, po organizowanie wizyt studyjnych w Polsce dla zagranicznych dziennikarzy, a nawet wpływowych blogerów.
Tak, a zaczęliśmy bardzo systematycznie, od badań na kilku rynkach, które pokazały, że obraz Polski jest tam bardzo nieciekawy - wystarczy wspomnieć, że mamy opinię kraju północnego, a więc zimnego niemal jak Syberia, i postkomunistycznego, jako była republika (!) sowiecka.
Zmiana zakorzenionych stereotypów wymaga ogromnych pieniędzy i wysiłku organizacyjnego. Natomiast kiedy już ktoś do nas przyjedzie, jest bardzo pozytywnie zaskoczony nowoczesnością Polski. Dlatego kampanię pokazującą Polskę jako gospodarza Euro 2012 rozpoczęliśmy na rok przed mistrzostwami. Ale to tylko część szerszej kampanii wizerunkowej, która była i jest, bo jeszcze trwa, największą kampanią w historii Polski. Kosztuje ponad 50 mln złotych, z czego większość pochodzi z Unii Europejskiej.
Badania robione w jej trakcie pokazują, że udaje się osiągnąć z nadwyżką założone cele.
A w kraju?
Za promocję mistrzostw w kraju, prowadzoną pod hasłem „Feel like at home" odpowiada spółka PL2012 i Kancelaria Premiera. Naszym hasłem na rynkach zagranicznych jest  "Polska. Feel Invited", czyli "Polska - czuj się zaproszony".
Pytam, bo kilka tygodni przed mistrzostwami można było przeczytać opinie, że jak zwykle Polska nie ma odpowiedniej promocji, że za dużo instytucji się nią zajmuje, więc działania są rozproszone, a pieniędzy jest za mało. Jeden z profesorów stwierdził nawet, że Euro nie mają żadnej promocji, bo on jej nie widział.
To typowe opinie powtarzające się regularnie przy różnych okazjach, wypowiedzi ludzi nie śledzących na co dzień tego, co robimy. Przestałem się już tym denerwować.
Jeśli  ktoś nie wyjeżdżał z kraju to nie miał prawa spotkać się z kampanią POT. Kampania, właśnie dlatego, by nie była rozproszona i trafiała do grup docelowych, była prowadzona precyzyjnie dobranymi narzędziami na rynku niemieckim, brytyjskim i francuskim. Potem rozszerzyliśmy ją na kolejne kraje. Przed samymi mistrzostwami byliśmy aktywni na 26 rynkach.
Internet, reklama prasowa, telewizyjna, wydarzenia, wyjazdy studyjne. Typowe i nietypowe, aż po spotkania w mniejszym gronie, jak w ambasadzie polskiej w Paryżu z udziałem prezydenta Lecha Wałęsy.
Przy czym przypomnę, że nie promowaliśmy samej imprezy, bo za to odpowiada i z tego czerpie korzyści UEFA, ale Polskę jako gospodarza tego wydarzenia.
To teraz tylko usiąść i czekać na owoce. Pewnie ma pan już dosyć imprez sportowych.
Z punktu widzenia marketingowego takie imprezy są Polsce potrzebne. Nie zgadzam się z opiniami, że nie ma sensu ich organizować, bo nie przekładają się na korzyści dla turystyki. Ci, którzy tak mówią  powołują się na przykład Szwajcarii i Austrii, gdzie odbyły się poprzednie mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Pamiętajmy, na ile tamte kraje są rozpoznawalne jako cel turystycznych wyjazdów, jak u nich jest zorganizowana promocja turystyczna i ile oni mogą jeszcze zyskać. Ich wzrost ruchu turystycznego po takiej imprezie będzie rzędu dwóch, trzech procent. A my jesteśmy w takim punkcie, że możemy zarobić nawet kilkanaście procent. Mamy jeszcze dużo do zrobienia nim osiągniemy ich poziom.
Dlatego już się cieszę, że za dwa lata gościć będziemy mistrzostwa świata w piłce siatkowej, a za cztery – w piłce ręcznej. Bo imprezy sportowe niosą duży ładunek emocji, a na pozytywnych emocjach łatwiej budować wizerunek kraju.
Zaskoczę pana – już od dwóch lat przygotowujemy się do pierwszej z tych imprez. A nauczeni doświadczeniem Euro, zrobimy – oczywiście na miarę tego wydarzenia - jeszcze lepszą promocję Polski, bo oczy całego świata, przynajmniej sportowego, zwrócone będą w naszą stronę.
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA