fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Większe włoskie serca

Daniele De Rossi – dzięki jego dobrej grze w obronie, Włosi w dwóch pierwszych meczach stracili tylko dwie bramki
AFP, Odd Andersen Odd Andersen
Piotr Kowalczuk
Anglia – Włochy: w niedzielę w Kijowie starcie dwóch odmienionych kolosów
Korespondencja z Rzymu
Włosi czekają na ten mecz z optymizmem i powoli przymierzają się do półfinału z Niemcami. O trenerze Cesare Prandellim mówią: „Prorok nowego futbolu".
Ostatni wygrany mecz grupowy z Irlandią śledziło w telewizji ponad 21 mln Włochów, co jest tegorocznym rekordem oglądalności, a po końcowym gwizdku w Rzymie zabrzmiały trąby zwycięstwa. Potem po mieście krążyły wesołe samochody. Z okien i balkonów zwisa coraz więcej trójkolorowych włoskich flag.

Futbol wyczekujący

Italia zaczyna wierzyć w sukces, któremu na imię „finał". Nie tylko rozgorączkowani kibice, ale również włoscy futbolowi fachowcy twierdzą, że Anglików, podobnie jak Niemców w półfinale, młoda włoska drużyna przy maksimum koncentracji może ograć.
Ale to, że squadra azzurra ma szanse wygrać z Hiszpanią, jeszcze nikomu nie przeszło przez usta. Wygadany pomocnik Claudio Marchisio stwierdził: „Teraz, gdy wyszliśmy z grupy, jesteśmy w stanie wygrać z każdym. No, może poza Hiszpanią".
Piłkarze i trener Prandelli przypominają, że już wykonali plan minimum i prawdziwy turniej dopiero się dla nich zaczyna. Jak ujawnił kapitan Gianluigi Buffon, rozmowy z futbolowym związkiem o ewentualnych premiach zaczną się, jeśli drużyna awansuje do półfinału. Generalnie jednak, co kilka razy podkreślał Prandelli, ten zespół budowany jest głównie z myślą o mundialu w Brazylii za dwa lata. Euro 2012 to jedynie bardzo ważny etap tych przygotowań.
Z okazji niedzielnego meczu z Anglikami włoscy znawcy futbolowej historii i filozofii podkreślają, że doszło do zamiany ról. To Anglicy sprowadzili futbol do Italii, czego dowody pozostały w języku. Włoski piłkarz nie powie o trenerze inaczej jak „Mister".
Ale w XXI wieku to Włosi uczą Anglików futbolu. Do niedawna Fabio Capello prowadził angielską reprezentację, a Claudio Ranieri i Carlo Ancelotti – Chelsea, nie mówiąc już o Roberto Mancinim, trenerze mistrza Anglii Manchesteru City.
Drużyna ukształtowana przez Capello, ze skromnym liftingiem Roya Hodgsona, gra tak jak do niedawna Włosi – ostrożnie i bardzo uważnie w obronie. Nie boi się oddać inicjatywy rywalom, czyhając na okazję do zabójczego kontrataku. Guru włoskich taktyków futbolowych Arrigo Sacchi powiada, że to „futbol wyczekujący i cierpliwy, catenaccio 4-4-2".
Tymczasem to, co z reprezentacją Włoch zrobił Prandelli, o którym już mówi się „prorok nowego futbolu", wszyscy fachowcy nazywają wielką rewolucją kulturalną. O „nowej Italii Prandellego" tak pisał Roberto Perrone w piątkowej „Corriere della Sera": „Już nawet nie chodzi o to, czy gramy trzema czy czterema obrońcami. Chodzi o zmianę mentalności. Do tej pory to my czekaliśmy, co zrobi rywal. Teraz nasz zespół chce kontrolować i prowadzić grę, starając się jak najszybciej wymieniać podania, najlepiej z pierwszej piłki. Co ważne, to są na ogół agresywne podania do przodu".
Poza tym wszyscy podkreślają, że Prandelli zdołał zbudować w zespole znakomitą atmosferę i dlatego ta drużyna jest solidarna, pogodna i zżyta ze sobą tak jak żadna poprzednia reprezentacja. Obrońca Ignazio Abate w związku z tym nie ma wątpliwości, kto wygra w niedzielę: „W nas jest więcej radości i entuzjazmu niż w Anglikach. Mamy więcej serca do gry".
Jak to w Italii, gdzie kwestie taktyczne w czasie ważnego turnieju, jak mi donosi żona, są przedmiotem dyskusji nawet u damskiego fryzjera, wszyscy kłócą się, jak Prandelli ma ustawić zespół przeciw Anglikom: czy wrócić do gry trójką obrońców jak w pierwszych dwóch meczach, czy też zagrać czwórką z tyłu jak przeciw Irlandczykom.
W nas jest więcej radości i entuzjazmu niż w Anglikach Ignazio Abate włoski obrońca
Legenda włoskiej piłki Sandro Mazzola sądzi, że kluczem do wiktorii będzie zagęszczenie środka pola, a więc system 3-5-2. Jednak przyglądający się włoskim treningom w Krakowie wysłannicy „Gazzetta dello Sport" twierdzą, że Prandelli odkurzy 4-3-1-2 z eliminacji, a w niedzielę Włosi wybiegną w takim składzie: Buffon – Abate, Barzagli, Bonucci, Balzaretti – Marchisio, Pirlo, De Rossi – Thiago Motta (lub Nocerino) – Balotelli, Cassano. Z powodu kontuzji najpewniej nie zagra Giorgio Chiellini.

Wiedźma w studiu

Jeśli chodzi o wokółfutbolowy folklor i wyjątkowe zdolności Włochów do snucia teorii spiskowych, we wszystkich tutejszych mediach pojawiły się obawy, że świetnie znający psychiczną kruchość Mario Balotellego Anglicy zrobią dużo, by go sprowokować do godnej czerwonej kartki „balotellaty", jak w Italii nazywają wybryki nadziei futbolu.
Pesymiści obawiają się, że Balotelli eksploduje bez udziału Anglików i przypominają, że zanim strzelił piękną bramkę Irlandczykom, potraktował jednego z rywali łokciem, a po zdobyciu gola chciał wszystkich wyzywać, przede wszystkim irlandzkich fanów, ale na szczęście Leonardo Bonucci w porę zamknął mu usta.
Włosi oglądają Euro 2012 w telewizji publicznej RAI i cierpią katusze. Ze studia w Polsce transmisją dowodzi facet, który śmieje się do rozpuku z własnych dowcipów. Co więcej, ostatnio przyłączył Republikę Irlandzką do Wielkiej Brytanii, a przedtem z okazji meczu Polski z Czechami pomylił gen. Andersa z generałem Alexandrem.
Z kolei w studiu w Rzymie króluje pani, która z marnym skutkiem udaje, że jest młodsza o 30 lat. Co gorsza, wiedźma zakrzykuje wszystkich schrypniętym, ostrym głosem, co sprawia, że dzieci w nocy płaczą. Zgroza.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA