fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Pełna kontrola

Miroslav Klose (nr 11) po zdobyciu trzeciej bramki dla Niemiec. W sumie ma ich już na koncie 64, lepszy jest tylko Gerd Mueller (68)
AFP
Niemcy – Grecja 4:2. W drugim ćwierćfinale sensacji nie było. Drużyna Joachima Loewa awansowała w wielkim stylu. Po godzinie gry Niemcy złamali Greków
Korespondencja z Gdańska
Grecy wyszli na boisko po przerwie, jakby wmawiając sobie, że to, co stało się w pierwszej połowie, było tylko złym snem. Nagle okazało się, że nikt nie przywiązał ich do własnego pola karnego, a kiedy przekroczą linię środkową boiska, mają pomysł, jak zagrozić bramce Manuela Neuera.
W 55. minucie prawą stroną popędził Dimitris Salpingidis, dośrodkował na nogę Giorgosa Samarasa, z interwencją nie zdążył Jerome Boateng, zrobiło się 1:1 i zabawa zaczynała się od początku. Grecy na trybunach znowu uwierzyli, że ich piłkarze są w stanie podjąć walkę z Niemcami. Ale to było tylko chwilowe złudzenie.
W pierwszej połowie Niemcy  nie schodzili z połowy przeciwnika. Kibice, którzy w Gdańsku oglądali trzy mecze Hiszpanów, mogli wreszcie zobaczyć zmodyfikowaną, ulepszoną wersję ich gry. Niemcy urządzili fiestę dla publiczności, nie potrzebowali do tego otwartego treningu, wystarczył rywal, który na ich tle prezentował się jak San Marino w starciu z Polską.
Joachim Loew potraktował to spotkanie jak eksperyment. W pierwszym składzie nie znalazł miejsca dla Lukasa Podolskiego, Thomasa Muellera i Mario Gomeza. Marco Reus, Andre Schuerrle i Miroslav Klose, którzy zajęli ich miejsce, należeli jednak do najlepszych w drużynie. Po tym poznaje się wielkie zespoły, Loew przywiózł na Euro ekipę, w której nie ma słabych punktów.
W pierwszej połowie Niemcy  szli przed siebie, nie patrząc na rannych. Grecy zrozumieli, jaką mają rolę do odegrania. Stanęli w okolicach własnego pola karnego i co jakiś czas rozpaczliwą interwencją ratowali się przed utratą gola. Ich kontrataki wyglądały komicznie. Samaras albo Salpingidis biegli z piłką przy nodze kilkadziesiąt metrów i gdy orientowali się, że mają przed sobą sześciu rywali, a nikt nie podążył im z pomocą, szukali faulu. Niemcy najczęściej odbierali im piłkę, ale sami gola strzelić nie potrafili.
W pierwszej połowie próbowali Reus, Schuerrle, Klose, Mesut Oezil i Sami Khedira, ale albo nie trafiali w bramkę, albo szczęśliwie bronił Michalis Sifakis. Piłkarze Loewa byli trochę bezradni, ale nie chcieli zanudzić kibiców, wymieniając podania jak Hiszpanie. Rozgrywali akcje za każdym razem inaczej, by wreszcie znaleźć sposób na Greków. Miał rację Loew, mówiąc, że ich rywale bez Giorgosa Karagounisa będą jak motor bez silnika. Grecy mieli być jak Waleczne Serca, ale na spełnienie obietnic zabrakło im sił. Trener Fernando Santos, który do tej pory wygrywał mecze mądrą taktyką, w starciu z niemiecką potęgą nie był w stanie nic wymyślić.
Prowadzenie dał Niemcom ich kapitan Philipp Lahm. Piłka po jego uderzeniu zakręciła się w zupełnie nieprzewidywalny sposób. Kanclerz Angela Merkel zaczęła wiwatować, a greccy kibice gwizdać.
Diego Maradona przed meczem powiedział, że skoro 300 Greków zatrzymało 10 tysięcy Persów, to 11 Greków ma szansę zatrzymać 11 Niemców. Mylił się. Wyrównujący gol (Giorgos Samaras w 55. minucie) podziałał na piłkarzy Loewa jak płachta na byka.
Radość Greków trwała sześć minut – Boateng zrehabilitował się za błąd w obronie i pięknie podał do wbiegającego w pole karne Khediry. Piłkarz Realu strzelił mocno i zrobiło się 2:1. Na 3:1 po siedmiu minutach podwyższył Klose, po następnych sześciu było już 4:1, bo do piłki odbitej przez Sifakisa dopadł Reus i strzelił tak, że bramkarz mógł tylko bezradnie popatrzeć za siebie. Rozmiary porażki w końcówce zmniejszył Salpingidis, wykorzystując rzut karny.
– Mieliśmy  kontrolę nad  spotkaniem, jestem zachwycony grą moich zawodników. Po raz kolejny awansowaliśmy do półfinału wielkiej imprezy i z optymizmem czekam na kolejne mecze. Zmieniłem trzech piłkarzy, bo chcieliśmy być dla Greków nieprzewidywalni – mówił po spotkaniu Loew.
Santos przyznał, że jego drużynie zabrakło powietrza, i stwierdził, że Grecy i tak daleko zaszli w tym turnieju.
W Euro nie ma już Grecji i Czech, naszych grupowych przeciwników. W ćwierćfinałach zderzyli się z prawdziwym futbolem, do którego nie pasowałaby także Polska. Niemcy potwierdzili mistrzowską formę. W półfinale zagrają ze zwycięzcą meczu Włochy – Anglia.

Gdańsk

Niemcy – Grecja 4:2 (1:0)
Bramki – dla Niemiec: P. Lahm (39),
S. Khedira (61), M. Klose (68), M. Reus (74); dla Grecji: G. Samaras (55), D. Salpingidis (89-k).
Żółte kartki: G. Samaras, S. Papastathopoulos (Grecja). Sędziował D. Skomina (Słowenia). Widzów 38 750.
Niemcy: Neuer – Boateng, Hummels, Badstuber, Lahm – Schweinsteiger, Khedira – Reus (80, Goetze), Oezil, Schuerrle (67, Mueller) – Klose (80, Gomez).
Grecja: Sifakis – Torossidis, Papastathopoulos, K. Papadopoulos, Tzavellas (46, Fotakis) – Makos (72, Liberopoulos), Maniatis – Ninis (46, Gekas), Katsouranis, Samaras – Salpingidis.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA