fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Rzuć te wiśnie i ręce do góry!

Kiedy zaczyna się sezon dojrzewania wiśni ludzie pytają się, co mamy teraz? Wiśnie? Ok! Chodźmy po trochę! – mówi Ernesto Banos, komendant policji w Sant Climent.
AFP
Trwający kryzys zadłużenia zmusił wielu mieszkańców Hiszpanii do dramatycznych kroków. Chcąc przetrwać zaczęli okradać miejscowych farmerów
Patrole po polach i farmach stały się w ubiegłym roku codziennością hiszpańskiej policji. Prowadzone często konno akcje są uzupełnieniem inicjatywy rolników, którzy nocami pilnowali swoich plonów. Na tym jednak nie koniec. Na drogach otaczających rolnicze miejscowości ustawione zostały blokady. Kilka tysięcy policjantów wspieranych przez mieszkańców sprawdzało, czy w przejeżdżających samochodach nie ma nie narkotyków czy pijanych kierowców, ale skradzionych owoców, warzyw i sprzętu rolniczego. Dodatkowo policja zorganizowała kilka nalotów na całe wsie. Po otoczeniu ich szczelnym kordonem funkcjonariusze ruszali do akcji, by przeszukać zaparkowane w niej samochody i ciężarówki w poszukiwaniu np. gruszek.
Wszystko to z powodu narastającej fali kradzieży na hiszpańskiej wsi. W ubiegłym roku rolnicy zgłosili ponad 20 tys. takich przypadków. Z gospodarstw znika nie tylko sprzęt rolniczy, ale także ogołacane są drzewka owocowe i warzywne ogródki. Skradziona żywność trafia potem na uliczne targi w wielu miastach, a sprzęt do skupów złomu. Rolnicy winę za sytuację zwalają na trwający obecnie kryzys i domagają się, by zeszłoroczna akcja została wznowiona w tym roku. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Hiszpanii nie jest jednak do tego przekonane. Tłumaczy, że nie ma wiarygodnych danych tak z wcześniejszych lat jak i bieżącego roku. A tego domagają się rolnicy i władze rolniczych miasteczek.

Wyprawa na wiśnie

Jedną z takich miejscowości jest Sant Climent. Zlokalizowane niedaleko Barcelony i zamieszkałe przez około 4 tys. osób miasteczko słynne jest ze swoich wiśni. W sezonie można je spotkać na każdym kroku, sprzedawane przez mieszkańców po 8 euro za kilogram. W tym roku rolnicy nie cieszą się jednak ze zbliżających plonów, tylko przygotowują na inwazję. Tak właśnie opisują rzesze bezrobotnych Hiszpanów z miast, którzy wraz z pojawieniem się pierwszych owoców ruszą w ich kierunku.
- Problem wyrósł z powodu pogarszającej się sytuacji ekonomicznej. Z powodu kryzysu wzrosła przestępczość – tłumaczy Ernesto Banos, komendant lokalnej policji. – Kiedy zaczyna się sezon dojrzewania wiśni ludzie pytają się, co mamy teraz? Wiśnie? Ok! Chodźmy po trochę! – tłumaczy. Banos wyjaśnia, że proceder uprawiają nie tylko zorganizowane grupy. Często policja zatrzymuje zwykłych ludzi. – Emerytów, bezrobotnych czy młodych ludzi – wymienia Banos.
Problem kradzieży owoców na hiszpańskiej wsi jest stary jak świat. Nie strzeżone pola są łatwym celem. Najczęściej wystarczy tylko przeskoczyć płot, by móc cieszyć się z łupu. Ostatnie lata przyniosły jednak drastyczny skok takiego procederu.
- Wzrost liczby takich przypadków na przestrzeni ostatnich lat jest oszałamiający – powiedziała Estrella Larrazabal, rzecznik stowarzyszenia farmerów Asaja.  – Złodzieje kradną wszystko, co może mieć dla nich jakąkolwiek wartość – tłumaczy.

Wszystko co ma wartość

Przekonał się o tym Eulogio Morales, farmer z centralnej Hiszpanii, kiedy pewnego ranka wybrał się, by sprawdzić jak się miewa jego liczące 200 sztuk bydła stado. Podczas patrolu znalazł dwa swoje cielaki, które zaledwie kilka dni wcześniej wypuścił, by dołączyły do stada, zarżnięte. Osoba, która tego dokonała, musiała znać się na rzeczy. Zwierzęta były profesjonalnie obrobione i zostały po nich tylko kości i głowy.
- Te zwierzęta były fenomenalne. Naprawdę wspaniałe. Grube i dobrze odżywione. Spędziły zaledwie dwa dni w stadzie, zanim zostały zabite – opowiadał później Morales.
Jego kolega po fachu z regionu Murcia stara się wyjaśnić zachowania złodziei. Tłumaczy, że działają oni jak gracze giełdowi. Analizują ceny owoców i warzyw i wybierają te, których cena powinna skoczyć w najbliższej przyszłości. Podobnie jak robią to maklerzy w przypadku cen ropy, złota czy innych surowców. Jeśli perspektywy wzrostu ceny są mizerne to odpuszczają sobie dany produkt.
- Jeśli się to nie opłaca, to możesz spać spokojnie. Nikt cię nie ruszy – tłumaczy Vicente Carrion. – Ceny produktów rolnych nie utrzymują się na stałym poziomie przez cały rok. Dopiero ich skok jest sygnałem, że można ruszać do akcji – tłumaczy.
Vicente Carrion, który jest przewodniczącym lokalnego związku rolników opowiada, że słyszał o przypadku, kiedy za jednym zamachem złodzieje ukradli ponad 5 tys. kilogramów pomarańczy. Zdarzenie miało miejsce w biały dzień. Było to możliwe ponieważ okradając wysokie drzewka złodzieje nie muszą się martwić o kamuflaż. Same drzewa spełniają to zadanie wystarczająco skutecznie. Noc to czas, kiedy z pól znikają owoce i warzywa nie rosnące na drzewach. – W nocy złodzieje działają głównie podczas pełni. Jest wtedy wystarczająco jasno, by nie trzeba było korzystać ze sztucznego oświetlenia – wyjaśnia Carrion.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA