fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Trudno zrezygnować z władzy

Minister
against gravity
Oglądając „Ministra”, można żałować, że powstał on we Francji.Takiego kina politycznego nam brakuje - pisze Jacek Marczyński
Przypominamy recenzję Jacka Marczyńskiego z 20 kwietnia 2012 r.Już pierwsze sceny filmu Pierre'a Schoellera dałoby się odnieść do naszego kraju. Noc, w sypialni ministra transportu dzwoni telefon. Wydarzył się tragiczny wypadek. Jadący po zaśnieżonej drodze autobus spadł w przepaść. Jest wielu zabitych, w tym dzieci. Zobacz galerię zdjęćMinister natychmiast udaje się na miejsce katastrofy. Od nadzorowania prac różnych służb ważniejszy dla niego jest jednak sposób, w jaki obecność tam odnotują media. W drodze rzeczniczka pracuje więc nad oświadczeniem, które ma wygłosić. Ona też czujnym okiem dostrzeże, że minister założył niestosowny krawat, więc pożyczenie innego od kogoś, kto tam działa, staje się pierwszym i najpilniejszym zadaniem.Dalej niemal cała akcja toczy się już w zabytkowych gabinetach członków francuskiego rządu. Z niewielkimi retuszami szczegółów mogłaby rozgrywać się w Warszawie. A jedyny wniosek optymistyczny, jaki z tego...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA