Film

Nietykalni Oliviera Nakache’a i Erica Toledano wchodzą na ekrany

Nietykalni
Gutek Film
Od jutra na ekranach wielki europejski hit. "Nietykalni" Oliviera Nakache'a i Erica Toledano to komedia, która oswaja kalectwo - pisze Barbara Hollender
Skromny francuski film o przyjaźni dwóch ludzi, których życie z różnych powodów wyrzuciło na margines, stał się socjologicznym fenomenem. Według badań zamówionych przez gazetę „Liberation" 52 proc. Francuzów uznało „Nietykalnych" za najważniejsze wydarzenie kulturalne roku w swoim kraju. Film Oliviera Nakache'a i Erica Toledano obejrzało tam 19 mln widzów. Na świecie - 34 miliony, a to przecież dopiero początek, bo w wielu państwach „Nietykalni jeszcze na ekrany nie weszli. Zobacz fotosy z filmu

Prawdziwa historia

Ta historia zdarzyła się naprawdę. W 1993 roku 43-letni zamożny arystokrata Philippe Pozzo di Borgio został całkowicie sparaliżowany po wypadku na paralotni. Przykuty do wózka inwalidzkiego, samodzielnie mógł tylko oddychać, mówić i przełykać. Starał się trwać, bo opiekował się umierającą żoną, ale załamywał się coraz bardziej. W 1994 roku zatrudnił opiekuna. 23-letniego chłopaka wychowanego na przedmieściach Paryża, członka gangu z sądowym wyrokiem, pozbawionego jakichkolwiek perspektyw. I nagle okazało się, że Abdel przywrócił mu chęć życia, pokazał proste radości, udowodnił, że człowiek unieruchomiony i niepełnosprawny może być szczęśliwy. On sam też stał się kimś innym. Zobaczył świat, jakiego dotąd nie znał, zmienił się. Dziś Philippe i Abdel mają nowe rodziny, dzieci. I nadal się przyjaźnią. Wygraj zaproszenie na film "Nietykalni"

Ten dramat z happy endem stał się kanwą scenariusza „Nietykalnych". Abdela zagrał czarnoskóry Omar Sy, który wyrasta na wielką gwiazdę francuskiego kina. W Philippea wcielił się znakomity Francois Cluzet. Ale Nakache i Toledano nie zaproponowali kina obyczajowego, lecz komedię, pełną zabawnych sytuacji i błyskotliwych dialogów. Zderzyli dwa kompletnie różne światy, robiąc pean na cześć życia, prostych przyjemności, życzliwości. Przypomnieli zapędzonym, zestresowanym widzom, jaką przyjemnością może być zwyczajny spacer.

Lekcja radości

Filmowa opowieść o Pozzo di Borgio ma swoje drugie dno. „Nietykalni" oswajają kalectwo. Bohater jest sparaliżowany od szyi w dół. Czarnoskóry Driss jak kłodę przenosi go z łóżka na fotel inwalidzki albo z fotela inwalidzkiego na przednie siedzenie samochodu. Ale gdy Philippe zaczyna wierzyć w przyszłość, ma najpiękniejszy uśmiech pod słońcem. Kosztuje różnych smaków życia, chce normalnie funkcjonować, kochać i być kochanym. Kalectwo przestaje wykluczać go ze świata. Jakby reżyserzy chcieli powiedzieć: „Jedni są wysocy, inni niscy, jedni mają rude włosy, inni blond, a niektórzy są niepełnosprawni". W „Nietykalnych" Driss pozwala sobie nawet na odezwanie jak ze znanego, okrutnego dowcipu. „Nie ma rączek, nie ma czekoladki" -  rzuca Philippeowi. Ten żart nie razi. Wywołuje śmiech, którego nie trzeba się wstydzić. Bo wszystko jest naturalne.

Zły, dobry, zwyczajny

W historii kina było wiele filmów, w których występowali niepełnosprawni. Czasem byli uosobieniem zła, spadkiem po szekspirowskim „Ryszardzie III". Nawet w tak popularnych tytułach jak „Brudny Harry" czy „Twin Peaks" ludzie podejrzani pokazywani byli jako ułomni fizycznie. Mroczny i pełen złych uczuć okazywał się bohater „Cześć, Tereska" Roberta Glińskiego. Ale bywało i tak, że osoba niepełnosprawna stawała się ofiarą, jak sławna aktorka z „Co się zdarzyło Baby Jane?", która po wypadku znalazła się we władzy siostry. W nakręconym w 1985 r. „Oknie na podwórze" przykuty do wózka architekt przeżywa męczarnie, gdy obserwuje świat z okna i wydaje mu się, że stał się świadkiem morderstwa. W tym remakeu filmu Hitchcocka w roli główniej wystąpił sparaliżowany gwiazdor, dawny Superman, Christopher Reeve. Były też obrazy, których twórcy traktowali człowieka niepełnosprawnego jak partnera. Indywidualność, którą ma się ochotę poznać. W „Rain Manie młody yuppie dowiaduje się, że ma starszego o 20 lat autystycznego brata. Wykrada go ze szpitala psychiatrycznego i razem udają się w podróż po Stanach. „Ludzie upośledzeni walczą na ekranie o prawo do szczęścia, wyrastają na piękne i dzielne postacie. Głuchoniema dziewczyna z „Dzieci gorszego Boga" zatęskni za miłością. Niewidoma Jadwiga Stańczakowa z filmu „Parę osób, mały czas" zaopiekuje się niedającym sobie rady z życiem pisarzem. Forrest Gump, chromy i opóźniony umysłowo, przypomni Amerykanom o utraconej prawości i niewinności. A Francuz Jean-Dominique Bauby, mrugając powieką, napisze w „Motylu i skafandrze książkę, w której rozliczył się ze swoim życiem. Philippe i Driss z „Nietykalnych" zajmują jednak w tym gronie szczególne miejsce. Pamiętam, jak dziennikarze pytali Denzela Washingtona, czy poprawia się sytuacja Afroamerykanów w Hollywood. Odpowiedział: „Normalnie będzie dopiero wtedy, jak przestaniecie o to pytać". Patrząc na bohaterów „Nietykalnych", nie trzeba myśleć o ograniczeniach, lękach, inności. Wystarczy wziąć z tego filmu lekcję radości życia.      
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL