fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prorok globalnej ekohisterii

Rzeczpospolita
Al Gore jest żywym dowodem na to, że aby dostać pokojowego Nobla, nie trzeba zrobić nic wielkiego. Nie trzeba nawet zrobić nic, co by związane było z pokojem. Wystarczy mieć tylko odpowiednie poglądy
Wielkie narracje odeszły już w przeszłość. Odwoływanie się do religii, ale również do wielkich systemów filozoficznych czy ideologicznych –wszystko to budzi niechęć, lekkie zażenowanie, a przynajmniej lekceważenie. Ich miejsce nie pozostało jednak puste. Zajęły je wielkie histerie. A wśród nich poczesne miejsce zajmuje obecnie strach przed globalnym ociepleniem, które stać się ma nowym Armagedonem (niespełna kilka lat temu była nim „pluskwa milenijna“).Najwytrwalszą Kasandrą „Pogodogedonu“ jest zaś Al (bert) Gore junior. Ten wiceprezydent Stanów Zjednoczonych za czasów Billa Clintona, niedoszły prezydent (wciąż kwestionuje wynik wyborczy, ale nie dzieli się wątpliwościami z Amerykanami, żeby ich nie zniechęcić do systemu demokratycznego), wyznawca nowych technologii, który wciąż przestrzega przed ich skutkami dla demokracji – zmartwychwstał politycznie i społecznie dzięki wielkiej akcji wywoływania ekohisterii. I właśnie za nią dostał Pokojo...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA