fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Prawdziwie pozytywna energia z wnętrza ziemi

Rzeczpospolita
Zuzanna Dąbrowska
Wykorzystanie energii geotermalnej do ogrzewania budynków w Polsce to na razie nowinka. W domu jednorodzinnym średniej wielkości instalacja zwraca się najwcześniej po 20 latach. Jednak w przypadku dużych placówek użyteczności publicznej oszczędności pojawiają się już po czterech, pięciu latach
Energia geotermalna to energia z wnętrza ziemi. Temperatura pod powierzchnią gruntu wzrasta wraz z głębokością, tak, że w jądrze ziemi osiąga ponad 4500 st. C. Nie trzeba jednak schodzić tak głęboko, by wykorzystać tę energię do celów prywatnych. Już 1,5 – 2 m pod powierzchnią gruntu jest stała temperatura kilku stopni Celsjusza, którą można na przykład ogrzewać budynki. Na taki model ekologicznego ogrzewania zdecydowano się w 2000 roku Gimnazjum nr 1 w Miechowie.
– Wykorzystanie energii odnawialnej w gimnazjum to autorski pomysł ówczesnego burmistrza miasta Włodzimierza Mielusa. Pod uwagę brane były również inne ekologiczne rozwiązania, ale wykorzystanie energii geotermalnej okazało się najbardziej uzasadnione ekonomicznie – mówi Jarosław Naziemiec, dyrektor ds. administracyjnych Gimnazjum nr 1 w Miechowie. Za 260 tys. zł zbudowano instalację podziemnych wymienników ciepła, które czerpią energię z ziemi. Zestaw o długości 4,5 km rur o średnicy 10 cm zakopany jest na głębokości 180 cm pod szkolnym boiskiem, a serce układu stanowi sprężarkowa pompa ciepła o poborze mocy elektrycznej rzędu 25 kW. Dziś gimnazjum w Miechowie odwiedzają wycieczki i delegacje z całego kraju, a dyrekcja szczyci się swoimi instalacjami. Instalacjami, ponieważ pozytywne wyniki energetyczne uzyskiwane z pierwszej pompy skłoniły władze gminy do zamontowania w szkole drugiego układu do ogrzewania sali gimnastycznej i kilku sal lekcyjnych. Drugi zestaw ma większą moc i wydajność, jednak kosztował nieco mniej – 200 tys. zł. Stało się tak, ponieważ w listopadzie 2002 r., gdy zdecydowano się na rozbudowę systemu grzewczego, była już nowa technologia. Znaczne nakłady inwestycyjne poniesione kilka lat temu przynoszą już oszczędności. – Instalacja pomp ciepła zwróciła się prawdopodobnie w zeszłym roku. Prąd niezbędny do działania instalacji kosztuje ok. 30 – 35 tys. zł rocznie. Jest to mniej więcej połowa kwoty, jaką musielibyśmy wydać na węgiel i koks, gdybyśmy opalali tym paliwem – przekonuje dyr. Naziemiec. Do kosztu samego ogrzewania węglem należałoby jeszcze doliczyć wydatki na konserwację instalacji oraz utrzymanie pracownika odpowiedzialnego za ogrzewanie. Gimnazjum o podobnej liczbie uczniów i niemal identycznej kubaturze pomieszczeń do miechowskiego na ogrzewanie miejskie wydaje 100 – 120 tys. zł rocznie. – Wykorzystanie energii geotermalnej do ogrzewania dużych budynków, takich jak szkoły czy szpitale, może przynieść oszczędności finansowe już po kilku latach – twierdzi Daniel Zapora z Podkarpackiej Agencji Energetycznej. – Przy rozważaniu tego typu instalacji warto również wziąć pod uwagę czynniki pozafinansowe, jak choćby fakt, że w miejscu użytkowania nie generuje ona zanieczyszczeń. Pompy ciepła to urządzenia umożliwiające pozyskiwanie i użytkowanie ciepła m.in. z powietrza, wody oraz gleby. W przypadku energii geotermalnej wykorzystują temperaturę kilku stopni Celsjusza i następnie przy użyciu innego źródła energii podnoszą uzyskane ciepło do wyższego poziomu, użytecznego dla celów grzewczych. Pompy ciepła służą przede wszystkim do ogrzewania i klimatyzowania budynków, ale mogą być również wykorzystywane do podgrzewania wody użytkowej. Stanowią one o tyle nietypowe źródło grzewcze, że pobierają jedynie 25 proc. energii, którą same oddają. Dzieje się tak, ponieważ aż trzy czwarte energii czerpią z otoczenia, przekazują i wykorzystują w określonych celach. Sprawia to, że są najbardziej energooszczędnym systemem grzewczym wykorzystywanym w budownictwie. Fakt ten najbardziej docenili Skandynawowie. Na Islandii energia geotermalna pokrywa 46 proc. zapotrzebowania na energię elektryczną i 86 proc. zapotrzebowania na energię cieplną. Jednak, by wykorzystywać energię ziemi, nie trzeba mieszkać na gejzerach. Prawie połowa domów w Norwegii ogrzewana jest za pomocą pomp i wymienników ciepła umieszczonych tuż pod ziemią. W Stanach Zjednoczonych ponad 300 tys. budynków korzysta z tych rozwiązań, które sprawdzają się również latem przy klimatyzowaniu pomieszczeń. – Bezwzględny koszt zamontowania instalacji geotermalnych w Skandynawii jest niemal taki sam jak w Polsce i dla przeciętnego domu o powierzchni ok. 150 mkw. wynosi 30 – 45 tys. zł – twierdzi Daniel Zapora. – Dla Norwegów jest to jednak wydatek nieporównanie mniejszy, a świadomość ekologiczna jest tam znacznie wyższa.Wydajność systemów geotermalnych jest tam jeszcze większa, ponieważ pracują one w połączeniu z innymi ekologicznymi sposobami ogrzewania. Są to przede wszystkim kolektory słoneczne i, rzadziej, urządzenia do przetwarzania biomasy. Ekologię premiuje również ustawodawstwo. Tradycyjne systemy ogrzewania są znacznie wyżej opodatkowane, co czyni je jeszcze mniej konkurencyjnymi. W Polsce geotermia w budownictwie mieszkaniowym to dopiero nowinka. Podstawową barierą jej rozwoju są oczywiście wysokie początkowe nakłady inwestycyjne. – Ogrzewanie geotermalne w wolno stojącym domu znajduje uzasadnienie ekonomiczne dopiero po niemal 20 latach – twierdzi Zapora. – Dodatkową motywacją mogłaby być jednak znikoma szkodliwość dla środowiska, co powinno nabrać znaczenia dla agroturystyki i rejonów turystycznych takich jak góry czy pojezierza. Podkarpacka Agencja Energetyczna szacuje, że energia geotermalna jest dostępna na ok. 80 proc. obszaru naszego kraju.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA