fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

W żłobie leży, któż pobieży kolędować małemu...

Rzeczpospolita
Szopki będą gotowe już w sobotę. Postoją do Trzech Króli, a może nawet do Matki Boskiej Gromnicznej, której święto przypada 2 lutego. Najwięcej wiernych obejrzy je w święta Bożego Narodzenia
– Boże Narodzenie to dla Polaków najważniejsze święto. A przez młodzież, jak wynika z przeprowadzonych przez nas badań, uważane jest za najgłębiej przeżywane. Dlaczego? Bo są rodzinne – mówi ks. Sławomir Zaręba z Instytutu Statystyki Kościelnej. Duszpasterze przyznają, że choć w Warszawie utrwalona jest raczej tradycja nawiedzania Grobów Pańskich na Wielkanoc, to właśnie ze względu na rodzinne spędzanie świąt wielu warszawiaków na pewno „pójdzie do stajenki”.
W centrum każdej szopki jest Święta Rodzina.– I powinna być jej jedynym elementem. Stajenka ma emanować spokojem i być skromna – mówi jezuita przygotowujący żłóbek w klasztornym kościele przy ul. Świętojańskiej. – Bo taki wymiar ma Boże Narodzenie, a nie taki, jaki widzimy w supermarkecie. Trzeba wrócić do korzeni, do prostoty. I taki właśnie prosty, maleńki żłóbek położony u stóp ołtarza zobaczymy u oo. jezuitów. Może szokować, tym bardziej że to kościół słynący z bardzo ostrych, kontrowersyjnych wystrojów Grobu Pańskiego. Podobnie będzie u oo. dominikanów przy ul. Freta. Zamiast szopki z głębokim intelektualnym przesłaniem zobaczymy prosty żłób zbity z desek. A w nim postać Chrystusa, nad którym pochlają się Józef i Maryja.– Taki jest najbliższy prawdy o narodzeniu Chrystusa – mówi brat Jarosław, pomysłodawca ekspozycji. – W Betlejem nie było fajerwerków, reniferów, polskich wiatraków. Głębia przesłania leży właśnie w prostocie. Ale twórcy tegorocznych stajenek szukali też bardziej skomplikowanych form przekazania treści Bożego Narodzenia. Wystarczy przejść z ul. Świętojańskiej, gdzie zobaczymy jeszcze tradycyjną szopkę w katedrze św. Jana, na Krakowskie Przedmieście. Tam, w kościele akademickim św. Anny, przeniesiemy się z betlejemskiej szopy w nasz świat: pełen ludzi zapatrzonych w iluzoryczną świetlaną przyszłość. – Mały Jezus leży pośród zniszczonych tablic z dziesięcioma przykazaniami. Tyłem do Niego stoi tłum ludzi. Przykazania są niewygodne, niepotrzebne, przestarzałe – komentuje prezentację rektor kościoła akademików Bogdan Bartołd. Dodaje, że liczy na wielu odwiedzających, zwłaszcza studentów. – Może zdobędą się na chwilę zastanowienia nad własnym życiem – mówi Bartołd. Na głęboką refleksję, a nawet zmianę myślenia liczy też pomysłodawca szopki w katedrze polowej przy ul. Długiej ks. Paweł Piątek. Przyznaje, że tegoroczny żłóbek jest inspirowany współczesnymi wydarzeniami. Przed katedrą stanie baner o wymiarach 8 na 4 metrów. Zobaczymy na nim polskiego żołnierza w polowej panterce, takiej jaką noszą wojska w Iraku. Będzie podawał chleb Irakijczykom. Zobaczymy wyciągnięte ręce dzieci, dorosłych i pomarszczone, starców. Nad wszystkim będzie górowało hasło „Bądź dobry jak chleb”. – Chcemy przez tę szopkę pokazać, że nasza misja w Iraku ma przede wszystkim charakter humanitarny, o którym nawet media zapomniały – mówi z goryczą ks. Piątek. – Przypominamy, że zgodnie z nauką Soboru Watykańskiego II żołnierz jest sługą pokoju, bezpieczeństwa i wolności. Nie chcemy, by był postrzegany tylko jako człowiek z bronią. Jeśli chcemy uciec od trudnych problemów wielkiego świata, warto zajrzeć do szopki przy kościele św. Stanisława Kostki przy ul. Hozjusza 2. A właściwie dwóch stajenek. Jedna, prawdziwa szopa zbita z drewna, stoi na dziedzińcu kościoła. W niej Święta Rodzina, w którą wcielają się parafianie. Możemy trafić nawet na maluszka, który pomacha do nas rączką, jakby błogosławił nam sam Jezus. A wszystko w wiejskiej scenerii, z żywymi zwierzętami. Będą osioł i lama, ptactwo domowe, m.in. indyki i perliczki. A anioły – też parafianie – zaśpiewają kolędy.Wewnątrz kościoła znajdziemy drugą szopkę. – Chcieliśmy pokazać, że Chrystus przyszedł do naszej małej ojczyzny na Żoliborz, do naszej parafii, która obchodzi 80-lecie istnienia – wyjaśnia proboszcz ks. Zygmunt Malacki. Dlatego Święta Rodzina usadowiona jest wśród plansz przedstawiających żoliborskie bloki, wille i place. Ale z małej ojczyzny można wrócić do ogólnochrześcijańskiego wymiaru Bożego Narodzenia. Takie spojrzenie na to święto proponują twórcy szopki w kościele bł. Brata Alberta przy pl. Teatralnym. Zobaczymy tam figurę Chrystusa położoną na wielkiej Biblii. – Bo w tej księdze wszystko, co związane z chrześcijaństwem, jest zapowiedziane. I narodziny Chrystusa, i jego życie, i potem śmierć na krzyżu. Tam jest początek i koniec – opowiada o żłóbku ks. Wiesław Niewęgłowski, duszpasterz środowisk twórczych. Dodaje, że figura została przywieziona z Betlejem i jest kopią tej, która znajduje się w grocie betlejemskiej. Najgłębszej refleksji teologicznej wymaga szopka w kościele św. Andrzeja Apostoła przy ul. Chłodnej. – W betlejemskim żłobie zaczyna się nasze zbawienie, które w pełni zrealizuje się w grobie Chrystusa. I dlatego pastuszkowie w naszej szopie przynoszą Jezusowi kosz pełen pisanek, które symbolizują Wielkanoc – wyjaśnia proboszcz ks. Józef Slipek. W szopce nowo narodzony Jezus został położony w beduińskim namiocie na dużym bochnie chleba znajdującym się na twardym klepisku. Jest owinięty w białe płótno podobne do całunu, w który był owinięty Chrystus w grobie. Nad wszystkim góruje napis: „Betlejem – dom chleba”. A po prawej stronie Wisły, przed katedrą św. Floriana przy ul. Floriańskiej, będą stać wielkie 10-metrowe anioły. Jeden blady, wychudzony, drugi czerstwy, umalowany. – Bo każdy, gruby, chudy, bogaty, biedny, może przyjść do Chrystusa – wyjaśnia kanclerz kurii ks. Wojciech Lipko. – O tym mówi napis nad stajenką: „Bądźcie uczniami Chrystusa”. Z dziećmi, nie tylko małymi, warto wrócić na lewą stronę Wisły do klasztoru oo. Kapucynów przy ul. Miodowej. Tam, jak co roku, oblężenie będzie przeżywać licząca już 59 lat szopka ruchoma. W tym roku pojawi się w niej nowy element: wielka makieta Asyżu z postacią św. Franciszka.– Po raz pierwszy od 1948 roku gruntownie zmieniamy scenografię – wyjaśnia ksiądz Bogdan Augustyniak. – W przyszłym roku postawimy makietę Betlejem i Warszawy. Na tle wizerunku stolicy, przed żłóbkiem, będzie się przesuwał korowód znanych i zasłużonych warszawiaków. Odnowimy też wszystkie figurki. Mamy tylko kłopot ze starym mechanizmem. Nikt nie wie, jak go odrestaurować. Może trzeba będzie zrobić nowy? 2 Kościół św. Jacka, ul. Freta 10 3 Katedra św. Jana Chrzciciela, ul. Świętojańska 8 4 Kościół św. Anny, ul. Krakowskie Przedmieście 68 5 Katedra Polowa, ul. Długa 13/15 6 Kościół św. Stanisława Kostki, ul. Hozjusza 2 7 Kościół bł. Brata Alberta, pl. Teatralny 18 8 Kościół św. Andrzeja Apostoła, ul. Chłodna 9 9 Katedra św. Floriana, ul. Floriańska 2 10 Kościół oo. Kapucynów, ul. Kapucyńska 2 (na rogu ul. Miodowej). Małgorzata Kunecka, specjalista d.s. obrzędowości w Muzeum Etnograficznym Boże Narodzenie nie było obchodzone przez pierwszych chrześcijan. Do świątecznego kanonu weszło w IV wieku i wtedy też notuje się pierwsze przedstawienia Bożego Narodzenia w sztuce sakralnej. Najpierw pojawiły się tylko w kościołach pw. Bożego Narodzenia, gdzie stały przez cały rok. Była w nich jedynie Święta Rodzina. Twórcą szopki w dzisiejszym rozumieniu jest św. Franciszek z Asyżu. W 1223 r. ustawił w grocie w miejscowości Greccio figury Jezusa, Maryi i św Józefa. Wprowadził też do szopy żywe zwierzęta. Do Polski zwyczaj urządzania żłóbków trafił już w średniowieczu. Powstawały początkowo przy klasztorach, ale wkrótce we wszystkich świątyniach. Były coraz bogatsze. Pojawiały się w nich postaci niezwiązane z przekazem ewangelicznym. W XVII – XVIII w. modne było odgrywanie przy żłóbku scenek o podłożu społecznym i politycznym. Ale największym zainteresowaniem wiernych cieszyły się sceny komiczne. Wierni przychodzili do kościoła jak do teatru, zwłaszcza że postaci w żłóbkach zaczęły się poruszać (były to np. kukiełki na patyku). Takie komedie nie licują z powagą Kościoła – zdecydowali w XVIII w. biskupi i przegonili komediantów ze świątyń. W żłóbku znowu była tylko Święta Rodzina, a ruchome szopki wyruszyły na ulice. Pojawiły się ich odmiany regionalne. „Betlejem oswojone”, czyli szopka wpisana we współczesność, pojawiło się w kościołach w XX w. Wróciły tematy społeczne i polityczne. Święta Rodzina stała się tłem dla pokazania problemów wiernych. Taką tradycję kontynuuje się do dziś.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA