fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Nie wszyscy chcą być w strefie

Wejście Polski i innych krajów to nie koniec procesu otwierania granic
Nie byłoby dzisiejszego otwarcia naszych granic z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą, gdyby nie spotkanie, do jakiego doszło w małej luksemburskiej miejscowości Schengen. To tam 4 czerwca 1985 roku przedstawiciele rządów krajów Beneluksu, Francji i Niemiec zawarli porozumienie o stopniowym znoszeniu kontroli na wspólnych granicach do 1 stycznia 1996 roku.
Kontrole te miały zostać przeniesione na granice zewnętrzne. Ponadto sygnatariusze zobowiązali się do podjęcia rozmów o współpracy policyjnej i w dziedzinie sądownictwa. Porozumienie pozostało otwarte także dla pozostałych państw członkowskich. 26 marca 1995 całkowicie zniesiono kontrolę na granicach pomiędzy tymi państwami. W międzyczasie do porozumienia przystąpiły również Hiszpania i Portugalia.
Kolejne rozszerzenie strefy Schengen nastąpiło w 1997 roku, kiedy zostały do niej włączone Austria i Włochy. W 2000 roku znalazła się tam także Grecja. Rok później nastąpiło największe do dzisiaj rozszerzenie strefy. Przystąpiły do niej państwa skandynawskie. Należące do Unii Dania, Finlandia i Szwecja oraz pozostające poza wspólnotą Islandia i Norwegia. Dzisiejsze rozszerzenie strefy nie kończy tego procesu. Wkrótce zamierzają do Schengen przystąpić Szwajcaria i Cypr, a po spełnieniu niezbędnych warunków także Bułgaria i Rumunia. Poza strefą cały czas pozostają Wielka Brytania i Irlandia. I nic nie wskazuje na to, żeby to się miało w najbliższych latach zmienić. Układ z Schengen to nie tylko brak kontroli na granicach państw sygnatariuszy. Reguluje też warunki, które muszą spełniać obywatele państw trzecich przy wjeździe na teren państw strefy, określa politykę azylową oraz współpracę w sprawach karnych i w zwalczaniu handlu narkotykami państw należących do porozumienia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA