fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

Kiedy rząd może wyłączać telefony

Szef czeskiego resortu spraw wewnętrznych chce, by rząd miał prawo wyłączać sieci telefonii komórkowej w razie zagrożenia zamachem. – Czy zapomnieliście, że po 11 września komórki ratowały ludziom życie? – pytają krytycy tego pomysłu
Czeski minister spraw wewnętrznych ma nowy pomysł na walkę z terroryzmem. Zdaniem Ivana Langera rząd powinien mieć prawo wyłączać nadajniki telefonicznych sieci komórkowych, jeżeli państwo znajdzie się w stanie zagrożenia atakiem terrorystycznym.
– Uważam, że należy zmienić przepisy w tym właśnie kierunku – powiedział minister podczas posiedzenia czeskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Zastrzegł, iż prawo powinno być bardzo precyzyjne i ograniczone do przypadków nieuchronnego zagrożenia życia, zdrowia ludzkiego albo ryzyka poważnych szkód materialnych. Propozycja czeskiego ministra podyktowana jest troską o bezpieczeństwo obywateli, ale – tak jak wiele metod walki z terroryzmem – ociera się o granicę naruszenia wolności obywatelskiej. – Na pewno pomysł jest wart dyskusji, ale nie brakuje znaków zapytania – mówi „Rz” Jirzi Schneider z Praskiego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem. Przypomina, że terroryści korzystają z nowych technologii nie tylko, by się komunikować, ale także – co bardziej niebezpieczne – by zdalnie odpalać ładunki wybuchowe. Sprawcy ataku na pociągi podmiejskie w Madrycie w marcu 2004 roku, podczas którego zginęło ponad 191 osób, a ponad 2000 zostało rannych, bomby odpalili właśnie za pomocą telefonów komórkowych. W podobny sposób działają terroryści w Iraku czy Afganistanie.
Terroryści wykorzystują telefony komórkowe do odpalania ładunków – W takich przypadkach dezaktywacja sieci komórkowych może uratować ludzkie życie. Ale będzie uzasadniona jedynie wtedy, gdy mamy do czynienia z tykająca bombą, bezpośrednim zagrożeniem, a nie gdy policja zechce ułatwić sobie pracę – uważa Schneider. Według rzecznika Urzędu Komunikacji Elektronicznej Jacka Strzałkowskiego od lipca 2004 r. w polskim prawie telekomunikacyjnym jest zapis, zgodnie z którym w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa publicznego, operatorzy mają obowiązek na żądanie władz natychmiast wyłączyć sieci komórkowe na określonym terenie. Dla krajów Europy impulsem do wprowadzania takich regulacji były zamachy madryckie. Do tej pory Polska nie musiała podejmować tych nadzwyczajnych kroków. Ale zdecydowali się na nie Brytyjczycy – w 2005 r. po zamachach w metrze w Londynie zagłuszono sygnał komórkowy w centrum. Od lat 90. Izraelczycy zagłuszają sieci komórkowe, by zapobiec atakom. Podobnie postępują Amerykanie na Bliskim Wschodzie. Krytycy tych rozwiązań wskazują jednak, że telefony komórkowe są pomocne w kryzysowych sytuacjach. – Czy ludzie zapomnieli, jak komórki ratowały życie po 11 września – pyta amerykański autorytet w dziedzinie bezpieczeństwa technologii Bruce Schneier. Specjalnie utworzone jednostki namierzały pod gruzami sygnały elektroniczne w poszukiwaniu ocalałych. A dzięki tysiącom aparatów podarowanych przez firmy telekomunikacyjne akcja ratunkowa przebiegała sprawnie. Kontakt z bliskimi pomagał też ograniczyć panikę. – Możliwość komunikacji bardziej pomaga ofiarom niż zamachowcom – uważa Schneier.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA